Kopacz podczas konferencji prasowej w Sejmie stwierdziła, że środowisko nauczycieli jest bardzo odpowiedzialne i musiało zostać doprowadzone do ostateczności, skoro sięgnęło po tak radykalną formę protestu, jaką jest strajk.

Mam wrażenie, że pani Beata Szydło dzisiaj enigmatycznie milczy, mimo że to ona odpowiada za sprawy społeczne. Chcę się odwołać do pani premier i powiedzieć, tak po ludzku: "pani była premierem, ja byłam premierem, dzisiaj Mateusz Morawiecki jest premierem. Może usiądziemy wszyscy razem przy jednym stole i ponadpartyjnie rozwiążemy ten problem, który jest ważny dla dzieci z różnych rodzin. Rodzin, które mają różne sympatie polityczne, ale dzieci są najważniejsze. Pamiętajmy o tym, więc nie używajmy dzieci dzisiaj w walce politycznej 

- zaapelowała Kopacz.

Kopacz zapowiedziała, że w środę Platforma Obywatelska przedstawi Prawu i Sprawiedliwości propozycję "skąd wziąć pieniądze na to, aby zadośćuczynić oczekiwaniom nauczycieli".

I to dziwi o tyle, że rząd w którym zasiadała Ewa Kopacz miał dużo czasu na to, by wprowadzić podwyżki dla nauczycieli. Jednak w tej kwestii niewiele wtedy zrobiono.

Kopacz oraz posłanka Urszula Augustyn nie chciały ujawnić szczegółów swoich propozycji dla PiS.

Dzisiaj nie chcemy o tym opowiadać, jeżeli zapraszam panią premier (Szydło) na takie spotkanie i na taką rozmowę o sprawach najistotniejszych dla naszych dzieci i ich rodziców, ale też dla grupy nauczycieli, których szanujemy w sposób szczególny. Te pomysły oczywiście przekażemy pani premier, bo to jej ugrupowanie, mające większość w parlamencie, i jest w stanie, przy odrobinie dobrej woli, rozwiązać ten cały problem 

- powiedziała Kopacz.

Na pytanie, dlaczego wcześniej nie realizowały zapowiadanych teraz pomysłów Augustyn odparła: "Realizowaliśmy różne pomysły. Proszę prześledzić dokładnie 8 lat naszych rządów, pierwszych 5 lat, kiedy nauczyciele dostali średnio około 50 proc. podwyżki, ostatnie 3 lata, kiedy te podwyżki były realizowane dla nauczycieli akademickich i następne propozycje. Ale teraz niestety większość rządząca decyduje inaczej".

Kopacz dodała, że rząd PO-PSL zainwestował w pensje nauczycieli... 12 miliardów złotych. Ale jak pamiętamy wtedy protesty nauczycieli również się odbywały. Ówczesna minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska nawet ganiła belfrów za ich żądania płacowe, mówiąc, że w budżecie nie ma na to pieniędzy.