Partner Rabieja zaatakował Klepacką. Dostał dosadną odpowiedź! „Widać, jak potrafią manipulować”

Zofia Klepacka / Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

Zofia Klepacka w mocnych słowach odniosła się do ostatnich medialnych wypowiedzi Jolanty Ogar i Michała Cessanisa. Znana żeglarka oraz podróżnik, a prywatnie partner wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, oskarżali Klepacką o "lansowanie się" na swoich poglądach.

Przypomnijmy, Zofia Klepacka znalazła się w ogniu krytyki środowisk LGBT po tym, jak wyraźnie zadeklarowała, że nie zgadza się z podpisaniem przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego tzw. karty LGBT. Na polską sportsmenkę wylała się fala hejtu. Zarzucano jej homofobię, oskarżano o dzielenie społeczeństwa. Jak się okazało, wciąż takie sytuacje są spotykane...

Jolanta Ogar to sportsmenka, zadeklarowana lesbijka. W wywiadzie dla "Wprost" mówiła o Klepackiej:

"Znamy się z Zosią 15 lat. Przecież wie, że jestem otwartą lesbijką. Poznała nawet moją żonę. Zrobiło mi się przykro po tym, co napisała. Czekałam na nią na tym zgrupowaniu, żeby powtórzyła mi to samo prosto w oczy. Ale okazało się, że już nic do mnie nie ma. Przeprosiła mnie nawet za to"

W dzisiejszym oświadczeniu, opublikowanym na Facebooku, Klepacka przyznała: "Widać, jak środowiska LGBT potrafią manipulować". Postanowiła odpisać też Michałowi Cessanisowi - podróżnikowi i partnerowi Pawła Rabieja, który ostatnio "popisał się" wypowiedzią o adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

"To prawdą jest, że się przypadkowo spotkaliśmy na lotnisku. Tak samo, jak w przypadku Jolanty, manipulują oni faktami. Nie jest tak, jak mi zarzucają w swoich wypowiedziach, że za plecami mówię inaczej niż w "cztery oczy". Żeby to ostatecznie zakończyć wyjaśnię po raz 'enty', że nie mam bezpośrednio nic do gejów i lesbijek, tylko do karty i przywilejów wynikających z przynależności do LGBT. Tak mówiłam i zdania nie zmieniam. Michał dodatkowo zarzucił mi iż radość sprawia mi fakt, że po całej aferze przybyło mi 'polubień'. Tu tez mija się z prawdą, gdyż jedynie wspomniałam mu o tym, że przez cały hejt środowisk LGBT, dokonał się skutek odwrotny niż zamierzali ponieważ ludzie wbrew temu jak chcieli by wspomniani, bardziej opowiedzieli się po mojej stronie i w ogóle  zainteresowali się moimi poglądami - a nie jak twierdzi Michał, radość sprawia mi fakt, że 'na aferze przybyło mi polubień'. To wszystko są ich manipulacje moimi słowami, niestety nie pierwsze które mnie spotykają"

- napisała Klepacka.

Jak dodała reprezentantka Polski, podtrzymuje swoje poglądy dotyczące karty LGBT wprowadzonej przez Rafała Trzaskowskiego w Warszawie. Nie zgadza się tym samym, by te środowiska miały większe przywileje, niż pozostali.

"Kończąc już te spory chce tylko zaznaczyć, że gdybym bała się albo wstydziła swoich poglądów, to nie rozmawiała bym z wymienionymi - a tak nie jest. Ostatni raz powtórzę, że nie mam i nie miałam nic personalnie do gejów i lesbijek tylko do przywilejów które mają wynikać z tego tytułu, a które chce wprowadzić Prezydent Warszawy. Z tym się niezmiennie też nie zgadzam i uważam za niesprawiedliwe. Nie widzę powodów, dlaczego środowiska LGBT miałby mieć ułatwianie niektóre sprawy, na większych przywilejach niż reszta ludzi i czemu mają być traktowane lepiej. Niezmiennie jestem też przeciwna nauczaniu naszych dzieci chorej ideologii i tłumaczeniu im spraw, które należą do każdego rodzica (a, nie jakichś "latarników"). Tym samym, Jolu i Michale, nie manipulujcie moimi słowami. Gdyż ja, w przeciwieństwie do Was, mam niezmienne poglądy i jasne i czytelne stanowisko"

- zakończyła.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Żółte kamizelki” protestują... 23. sobotę z rzędu. W Paryżu znów niebezpiecznie

/ By Thomon - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77417849

  

W Paryżu i innych miastach Francji w 23. sobotę z rzędu zebrali się zwolennicy ruchu "żółtych kamizelek". Do wczesnych godzin popołudniowych w stolicy zatrzymano 126 osób, doszło też do starć między protestującymi a pilnującymi porządku funkcjonariuszami.

Reuters pisał o dziesiątkach demonstrantów w bluzach z kapturami, którzy w centrum Paryża obrzucali policję kamieniami, a także o podpalonych koszach na śmieci i skuterach. Interweniowała policja, używając gazu łzawiącego i granatów ogłuszających oraz starając się skierować tłum ku Placu Republiki we wschodniej części miasta, gdzie władze wydały pozwolenie na demonstrację.

[polecam:https://niezalezna.pl/268405-wielka-mobilizacja-zoltych-kamizelek-na-ulice-wyjdzie-60-tys-policjantow]

Według relacji Associated Press policja użyła gazu łzawiącego podczas kilkutysięcznego przemarszu spod ministerstwa finansów na Plac Republiki. AP pisała też, że na wschodzie Paryża palił się samochód, motory i liczne ustawione przez protestujących barykady, a kilku demonstrantów rozpaliło race. Strażacy szybko gasili kolejne niewielkie, ale liczne pożary.

Paryska policja podała, że do wczesnego popołudnia zatrzymała 126 osób i przeprowadziła ponad 11 tysięcy prewencyjnych kontroli bezpieczeństwa. W wielu miejscach stolicy nie kursowało metro. Pozostałe protesty miały w większości spokojny przebieg.

Część przywódców ruchu "żółtych kamizelek" z kilkutygodniowym wyprzedzeniem apelowała do zwolenników o mobilizację w weekend pokrywający się z Wielkanocą.

Część transparentów niesionych przez protestujących nawiązywała do niedawnego pożaru, który zniszczył gotycką katedrę Notre Dame i wynoszących już około miliarda euro datków na jej odbudowę. "Miliony na Notre Dame, ale co z nami, biedakami?", "Wszystko dla Notre Dame, nic dla biedaków" - głosiły niektóre z nich.

Wśród "żółtych kamizelek" pojawiały się też głosy, że pożar katedry przyćmił ich organizowane od pięciu miesięcy protesty przeciw nierównościom społecznym

- pisze AP.

Wcześniej szef MSW Cristophe Castaner powiedział, że krajowe służby bezpieczeństwa ostrzegały go, że do udziału w protestach w miastach takich jak Paryż, Tuluza, Montpellier czy Bordeaux mogą powrócić osoby dążące do stosowania przemocy i wandalizmu. W całym kraju do strzeżenia porządku podczas protestów skierowano ok. 60 tys. funkcjonariuszy.

W poprzedni weekend na ulice wyszło w ramach protestów ok. 31 tys. osób - wynika z oficjalnych danych. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl