Muzeum II Wojny Światowej planuje postawić pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego przed wejściem do budynku. Konkurs został ogłoszony, trwają prace projektowe, ale miasto Gdańsk uważa, że.... procedura powinna być anulowana. Jednak pomnik powstaje na gruntach należących do muzeum, a nie do miasta. Skąd więc ta "troska" magistratu?

"Władze miasta Gdańska mają jakieś wątpliwości, próbują zablokować budowę pomnika Witolda Pileckiego. Nie ma większego symbolu II Wojny Światowej niż Pilecki. Taki pomnik powstanie, niezależnie od tego, czy władze Gdańska będą w tym przeszkadzać, czy nie"

- mówił w rozmowie z redaktor Dorotą Kanią.

Wiceminister podkreśla, że wszelkie problemy związane z administracją, jakie zgłasza Miasto, mogą zostać szybko rozwiązane.

"Pomnik powstanie na terenie, który należy do Muzeum II Wojny Światowej. Jeżeli rzeczywiście rzecz sprowadza się do kruczków prawnych, to je szybko rozwiążemy. Ale nie jestem tego pewien"

- dodał.

Wiceminister Sellin ujawnił też, że w tym roku w Muzeum II Wojny Światowej są zaplanowane wydarzenia na 23 sierpnia, 1 września oraz 17 września. We wszystkich tych dniach będą organizowane uroczyste obchody. "Solidnie się do tego przygotowujemy" - mówił.

Mowa była także o Europejskim Centrum Solidarności. Wiceminister uważa, że ta instytucja została zawłaszczona politycznie. Ideologiczne zapędy wkroczyły tam na taki poziom, że włos jeży się na głowie, gdy słyszy się, jakie wydarzenia będą organizowane w rocznicę śmierci Papieża-Polaka.

"My nie chcemy tego konfliktu. Jesteśmy jednym z organizatorów ECS, ale najwięcej do powiedzenia ma Miasto Gdańsk. Ta instytucja została zawłaszczona przez konkretne środowisko polityczne i złamana została niezależność tej instytucji. Ja muszę dziś wysyłać list do dyrektora, dlaczego na 2 kwietnia, na rocznicę śmierci św. Jana Pawła II, będzie debata "Jeden partner na całe życie czy jeden na tydzień" - organizowana przez środowisko LGBT. Czy to właściwa forma uczczenia tej rocznicy? Tam się takie rzeczy dzieją i mamy powody, by formułować takie pytania. Miasto Gdańsk powinno się tym zainteresować"

- zdradził Sellin.

I dodał: "Kultura ma pogłębiać nasze człowieczeństwo. Tymczasem się okazuje, że ma służyć zupełnie czemuś innemu, ma służyć jakiejś rewolucji".

Redaktor Dorota Kania poruszyła także temat opinii, jakie wygłaszał ostatnio wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. "Najpierw związki partnerskie, później adopcja dzieci" - mówił o parach homoseksualnych, co wzbudziło ogromne kontrowersje. Według Jarosława Sellina, to celowe działanie.

"Strategia, którą ujawnił Paweł Rabiej, nie jest żadnym zaskoczeniem. Wobec homoseksualistów trzeba być tolerancyjnym i jesteśmy tolerancyjni. Jest jednak polityczny ruch gejowski, który dąży do zmian. Najpierw homoparady, potem pokazywanie ludziom, że jesteśmy fajni, potem związki partnerskie, małżeństwa homoseksualnie i adopcja dzieci. Ale to nie koniec. Później ograniczanie wolności słowa oraz represje wobec tych, którzy ośmielają się mieć odmienne zdanie"

- wyjaśnił.

A czy do szkół wkroczą edukatorzy pod tęczowymi barwami? Sellin ma tu jednoznaczne zdanie:

"Bardzo dużo mają do powiedzenia sami rodzice. Wrzutki ideowe nie mają prawa bez kontroli państwa i rodziców  wkraczać do systemu edukacji"

- skwitował.