Minister dostał pytanie o oburzające słowa Broniarza. Podkreślił, komu szczególnie należały się przeprosiny

Sławomir Broniarz / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

- Przygotowujemy odpowiednie rozwiązania, by egzaminy mogły się odbyć. O szczegółach poinformuje szefowa MEN Anna Zalewska - powiedział wicepremier Jarosław Gowin, pytany o strajk nauczycieli. Podkreślił, że szukanie rozwiązań w tej kwestii to odpowiedzialność całego rządu.

W rozmowie na antenie Polsat News wicepremier, szef MNiSW Jarosław Gowin zapewnił, że rozumie protest nauczycieli.

- Mamy świadomość, że zarówno w szkołach, jak i na uczelniach zarobki są zdecydowanie za niskie

 - powiedział.

- Równocześnie jako przedstawiciel rządu chcę zapewnić wszystkich rodziców, że egzaminy w szkołach podstawowych, w gimnazjach, a potem egzaminy maturalne się odbędą (...) O szczegółach będzie informować opinię publiczną pani minister Zalewska, ale przygotowujemy odpowiednie rozwiązania

 - zapewnił Gowin.

Pytany o słowa szefa ZNP Sławomira Broniarza, który mówił o sytuacji, w której uczniowie mogą nie uzyskać promocji do następnej klasy, Gowin przypomniał, że Broniarz przeprosił za swoją wypowiedź. "Spuśćmy na nią zasłonę milczenia" - dodał.

- Te słowa były oburzające i słowa przeprosin należały się wszystkim rodzicom i wszystkim dzieciom. Myślę, że należały się całemu społeczeństwu. Dobrze, że te słowa padły, mam nadzieję, że w ślad za tymi słowami pojawi się też większa gotowość do rozmów

 - ocenił.

Dopytywany, czy wierzy, że minister edukacji doprowadzi do tego, że nie będzie protestu, Gowin odparł, że to nie jest zadanie, które może "spoczywać na barkach tylko jednego ministra".

- To jest odpowiedzialność całego rządu (...) Bezpośredni dialog ze środowiskiem nauczycielskim - to jest oczywiście zawsze zadanie ministra edukacji. Szukanie rozwiązań zmierzających albo do zapobieżenia strajkowi, albo do znalezienia rozwiązań chroniących dzieci i młodzież przed skutkami ewentualnego protestu - to już jest zadanie całego rządu

- podkreślił.

Od 5 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Potrwa do 25 marca. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia.

Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, a 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasistów. Matury mają się rozpocząć 6 maja.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz w sobotę, w wywiadzie dla Radia Zet, mówiąc o zapowiedzianym strajku w oświacie przypomniał m.in., że w kompetencji nauczycieli, rad pedagogicznych, leży klasyfikowanie, ocenianie i promowanie uczniów. "I to też jest potężny oręż w ręku nauczycieli, chcielibyśmy, żeby rząd miał tego świadomość. Jeżeli skorzystamy także z tego oręża, to będziemy mieli w edukacji totalny kataklizm związany z rekrutacją albo zakończeniem kolejnych cykli edukacyjnych przez dzieci, uczniów polskich szkół" – powiedział.

Pytany zaś, co czeka uczniów, jeśli dojdzie do strajku i nie odbędą się wyznaczone na połowę kwietnia egzaminy: gimnazjalny i ósmoklasisty oraz wyznaczone na maj matury, odpowiedział: "Albo egzaminy będą musiały odbyć się w późniejszym terminie, albo trzeba będzie szukać innego rozwiązania związanego z rekrutacją młodzieży do szkół wyższego szczebla".

W niedzielę w TVN24 Broniarz powiedział, że może przeprosić za swoje słowa. "Jeżeli jakikolwiek uczeń lub rodzic poczuł się tymi słowami zagrożony, to śmiało mogę powiedzieć, że nie było to moim celem, intencją, i za to mogę przeprosić, oczywiście" – powiedział szef ZNP.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Australia walczy z pożarami. Wprowadzono stan wyjątkowy

Zdjęcie ilustracyjne / twitter.com/NewsSyd

  

W Nowej Południowej Walii, najbardziej zaludnionym stanie Australii, setki szkół zostały zamknięte a ludność wezwano do chronienia się w relatywnie bezpiecznych centrach miast, w oczekiwaniu na wtorkowy atak pożarów podsycanych przez suszę, wysoką temperaturę i silny wiatr.

Władze stanu ogłosiły stan wyjątkowy, który ma trwać przez najbliższy tydzień.

Służbie pożarniczej (Rural Fire Service) udzielono nadzwyczajnych uprawnień. Może ona dysponować dostępnymi środkami i wydawać polecenia innym agendom rządowym.

Dowódca tej służby, komisarz Shane Fitzsimmons, poinformował, że do walki z ponad 50 ogniskami pożarów lasów i zarośli skierowano ponad 3 tys. strażaków. We wtorek sytuacja ma się pogorszyć, bowiem oczekiwane jest zwiększenie siły wiatru.

Najpoważniejsza sytuacja panuje na północnym wschodzie stanu oraz w okolicach największego miasta Australii - Sydney. Zanotowano tam trzy ofiary śmiertelne; kilkaset domów mieszkalnych zostało zniszczonych.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl