Boni gotów startować do PE

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Michał Boni jest gotowy startować do PE. Stwierdził, że jego reakcja na 5. miejsce na liście być może była nadmiernie emocjonalna. Przyznaję się do błędu - powiedział, podkreślając, że bardzo istotne są dla niego głosy obywateli, iż ważny jest sam start na rzecz wygranej Koalicji Europejskiej.

W ubiegły piątek zarząd PO rekomendował kandydatów tej partii na listy wyborcze Koalicji Europejskiej tworzonej przez PO, PSL, SLD, Nowoczesną i Zielonych. Według rekomendacji Boni, obecny europoseł PO, miałby startować z 5 miejsca listy w okręgu warszawskim.

W reakcji na tę rekomendację Boni stwierdził w piątek na Twitterze, że chce startować z list Koalicji Europejskiej do PE i "robić dobrze, to co robił". "Ale muszę mieć jakąś szansę. Nie dano mi jej. Polska musi wygrać, ja będę Jej służył w każdy możliwy sposób! Platformo, może do zobaczenia..." - napisał.

W poniedziałek w radiu TOK FM pytany w kontekście tego wpisu, czy będzie jego start w wyborach, czy też rozstanie z PO, Boni odpowiedział: "Start. Nigdy nie było mowy o rozstaniu jakimś takim głębokim i dalekim".

Stwierdził, że "trochę było zamieszania i zaskoczenia jeśli chodzi o układ na liście". Ale - jak zaznaczył - otrzymał "bardzo szybko tyle głosów od obywateli, od różnych środowisk, od tych, którzy walczą o demokrację i praworządność w Polsce, od kół PO, że nieważne które miejsce, że ważne żeby stratować, żeby być razem, żeby pokazać, że Koalicja Europejska wygrywa, że jesteśmy za Europą".

"To na mnie mocno podziało" – podkreślił Boni. W związku z tym kiedy Paweł Zalewski, który dostał rekomendację na 4. miejsce warszawskiej listy, napisał, że jeśli to miałoby wpłynąć na decyzję Boniego o kandydowaniu, to on jest gotów na zamianę ich miejsc, Boni - jak mówił w TOK FM - podziękował i odpowiedział: "Startuj Pawle z czwartego, ja z piątego, mogę startować z każdego jeśli będzie taka wola".

Boni podkreślił, że cała sprawa to dla niego też wielka lekcja tego, jak ważne jest, gdy jest się reprezentantem ludzi, by słuchać ich głosu. "Ja tego głosu słucham przez całą swoją kadencję, ale taki mocny głos mówiący: nieważne, bądź, pracuj dalej, przekonał mnie i stąd ta moja decyzja i gotowość żeby startować" - podkreślił.

Zaznaczył, że najważniejsze jest, by "uzbierać jak najwięcej głosów z każdego miejsca i razem jako Koalicja Europejska mieć tak dużo głosów, żeby ci, którzy uzyskają, i indywidualnie, i dzięki temu, że są na pierwszych miejscach dużo głosów", stworzyli silną polską reprezentację w PE, bo jest ona - podkreślił - potrzebna i Polsce i Europie.

Dopytywany o to, że pierwsza reakcja nie tylko zresztą jego, na proponowane miejsce na liście, wyglądała tak, jakby się niektórzy politycy obrazili, odpowiedział, że on się nie obraził. "Ja tylko powiedziałem, że mam swoje zadania do zrealizowania dalej i chcę służyć realizacji tych zadań. I oczywiście służenie jest tym większe, im więcej uzyskam głosów i być może będę w Parlamencie Europejskim" - powiedział Boni.

Podkreślał, że są sprawy rozpoczęte w tej kadencji PE, które będą kontynuowane w kolejnej i zależy mu na ich dokończeniu. Zaznaczał również, że polskie media nie poświęcają wiele miejsca na informacje o pracy europosłów skupiając się przede wszystkim na arenie krajowej.

Odnosząc się swego tweeta przyznał, że "to nie było jednoznaczne". "Za tę niejednoznaczność dzisiaj przepraszam" - powiedział Boni.

"Przyznaję się do błędu. Być może była nadmiernie emocjonalna reakcja, ale proszę mi też dać prawo do tego. Została skorygowana ta reakcja przez głosy obywateli. Uważam, że to jest też dobry wyraz demokracji: ja coś mówię, a obywatele mówią uważaj, spójrz trochę na inną stronę. I spojrzałem, i jestem gotowy startować i dodawać swoje głosy do tych wszystkich głosów, które wszyscy razem w Koalicji Europejskiej musimy dodać, żeby wygrać" - podkreślił.

Lider PO Grzegorz Schetyna podkreślił w piątek informując o rekomendacjach kandydatów PO na listy Koalicji Europejskiej, że sprawa okręgów mazowieckiego i warszawskiego nie jest jeszcze zamknięta, listy będą uzupełniane.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Służba Bezpieczeństwa wkroczyła do huty. Przyczyną - ochrona środowiska

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/MALCOLUMBUS

  

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła dzisiaj rewizje w koncernie hutniczym ArcelorMittal w Krzywym Rogu na wschodzie kraju. Prezydent Wołodymyr Zełenski, który stamtąd pochodzi, skrytykował wcześniej koncern za brak działań na rzecz ochrony środowiska.

SBU wkroczyła do jednego z zakładów ArcelorMittal tuż przed wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi na Ukrainie, które odbędą się w niedzielę. Startuje w nich partia prezydenta Sługa Narodu, która mimo wysokiego poparcia w sondażach najprawdopodobniej nie zdoła zdobyć samodzielnej większości w Radzie Najwyższej.

„Przedstawiciele SBU przyszli na rewizję do nowoczesnego, dopiero co zbudowanego obiektu, trzeciej maszyny do ciągłego odlewania stali. Skopiowali dokumenty tego sprzętu i rozpoczęli kontrolę promieniowania jonizującego”

- oświadczył p.o. dyrektora generalnego przedsiębiorstwa Ołeksandr Iwanow.

Poinformował, że zawiadomił o zaistniałej sytuacji m.in. ambasady krajów G7 i zapewnił, że ArcelorMittal Krzywy Róg działa otwarcie i nie ma niczego do ukrycia.

„Ostatnie wydarzenia grożą rozwojowi i dalszej przyszłości przedsiębiorstwa i jego zespołu. Nikogo nie oskarżamy, chcemy jednak mieć przekonanie, że wszystkie działania będą prowadzone wyłącznie w zgodzie z prawem”

- podkreślił Iwanow.

Tydzień temu, podczas wizyty w Krzywym Rogu prezydent Zełenski zaatakował władze ArcelorMittal za niezrealizowane zobowiązania koncernu, dotyczące poprawy sytuacji ekologicznej. Oświadczył, że w ciągu ostatnich pięciu lat na raka zachorowało ok. 25 tysięcy mieszkańców tego ponad 650-tysięcznego miasta.

„Jeśli ten program (poprawy sytuacji ekologicznej) został przeniesiony o pięć lat i nie było to uzgodnione z mieszkańcami, to chciałbym zapytać, czy możecie rozpatrzyć jakieś odszkodowania finansowe dla ludzi, którzy ucierpieli w ciągu tych pięciu lat, pomóc im w leczeniu? Sądzę, że władze miasta pomogą ustalić listę ludzi, którzy w tym czasie przeszli przez choroby onkologiczne”

- oświadczył prezydent, zwracając się do władz koncernu.

Po wizycie Zełenskiego w Krzywym Rogu SBU wszczęła śledztwo w związku z naruszaniem przez ArcelorMittal norm ekologicznych. Koncern oświadczył w odpowiedzi, że od nabycia kombinatu w 2005 r. zainwestował na Ukrainie ponad 9 mld USD, a jego inwestycje w ochronę środowiska wyniosły równowartość ponad 230 mln USD.

„Mamy nadzieję, że zwiększona uwaga wobec naszego przedsiębiorstwa ze strony organów władzy, różnych partii i wszczęcie przez SBU śledztwa (…) jest przypadkowym zbiegiem okoliczności w okresie przed wyborami i nie świadczy o wywieraniu nacisków na biznes” - oświadczył ArcelorMittal.

Arcelor Mittal Krzywy Róg jest jednym z największych producentów stali na Ukrainie. Przedsiębiorstwo zatrudnia ponad 21 tys. osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl