"Jeżeli mamy uzasadnione podejrzenie, że nie wszystkie zwolnienia lekarskie miały związek z toczącym się procesem chorobowym i sytuację, w której niektóre zabiegi ratujące życie są odwoływane, to dyrektor nie ma wyjścia i musi zawiadomić ZUS i prokuraturę, by to zweryfikowały"

– podkreślił dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki Maciej Banach.

Według dyrekcji, w poniedziałek w Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki na zwolnieniach lekarskich przebywało 120 z ok. 1 tys. zatrudnionych tam pielęgniarek i położnych. Jak zaznaczył Banach, ta liczba nieznacznie przekracza "normalną" absencję chorobową, związaną również m.in. z urlopami macierzyńskimi, która na co dzień sięga ok. 10 proc.

Dodał też, że w ubiegłym tygodniu, w sytuacji gdy na zwolnieniach znajdowało się dodatkowe ok. 30 pielęgniarek, nawet pomimo możliwości przesunięcia personelu z innych jednostek, zdarzały się sytuacje przekładania operacji m.in. onkologicznych.

"Staraliśmy się zapewnić ciągłość wszystkich zabiegów – część z nich odbyła się zgodnie z planem, nie odwołaliśmy też żadnej operacji w trybie pilnym czy nagłym. Była grupa poważnych zabiegów, które trzeba było przełożyć na najbliższe możliwe terminy. Mamy nadzieję, że już od wtorku, gdy kończy się wiele przedstawionych zwolnień, wszystko wróci do normy"

– dodał.

Pielęgniarki zatrudnione w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki oficjalnie nie przyznają się do prowadzenia takiej formy protestu. Od kilku miesięcy pertraktują jednak z dyrekcją w sprawie poprawy swoich warunków zatrudnienia. Skarżą się m.in., że jest ich zbyt mało, w związku z czym są przeciążone pracą, a fakt, że podczas dyżuru oczekuje się od nich opieki nad zbyt wieloma chorymi, stwarza zagrożenie także dla pacjentów. Domagają się również wprowadzenia dodatku w wysokości 500 zł dla pielęgniarek o stażu pracy powyżej 30 lat, po to, by zatrzymać doświadczone koleżanki, odchodzące na emeryturę.

Jak podał dyrektor, w tym roku na emeryturę odejdzie z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki 40 pielęgniarek. "Ze związkami zawodowymi ustaliliśmy, że zatrudnimy znacznie większą grupę pielęgniarek, aby odciążyły koleżanki, które są w wieku okołoemerytalnym i jednocześnie nauczyły się od nich jak najwięcej. Do 10 marca zatrudniliśmy 29 pielęgniarek, a do czerwca chcemy przyjąć jeszcze 70" – wyjaśnił.

Banach przypomniał też, że w wyniku porozumienia z pielęgniarkami zawartego w 2017 r. w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki wprowadzono dodatki motywacyjne - pielęgniarka po studiach dostaje 200 zł do podstawy wynagrodzenia i kolejne 200 zł za zdobytą specjalizację. Zaznaczył, że on sam preferuje taką formę motywowania personelu, bo od momentu jej wprowadzenia swoje kompetencje podniosło prawie 200 pielęgniarek, a do Instytutu trafiła duża grupa młodych absolwentek studiów, chcących poszerzać kwalifikacje.

"Wierzę, że wszystkie te zwolnienia wynikają z choroby, bo nie chce mi się wierzyć, że jakakolwiek pielęgniarka pracująca w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki mogłaby świadomie narazić życie i zdrowie naszych pacjentów"

– dodał Banach.

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi składa się z dwóch kompleksów szpitalnych: ginekologiczno-położniczego i pediatrycznego. Placówka jest m.in. ośrodkiem o najwyższej referencyjności w opiece nad ciążami wysokiego ryzyka oraz opiece nad płodem i noworodkami z wadami rozwojowymi. Rocznie w Instytucie hospitalizuje się ok. 40 tys. pacjentów, w przychodniach udziela się ponad 180 tys. porad specjalistycznych.