U nas piłkarze przyjeżdżają walczyć za swój kraj

/ Papuass [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Nie wiem, jak w Polsce, ale u nas na kadrę przyjeżdżają piłkarze walczyć za swój kraj - powiedział Igors Tarasovs, reprezentant Łotwy, na co dzień piłkarz Śląska Wrocław, przed niedzielnym meczem obu drużyn w eliminacjach Euro 2020.

Jakie były komentarze po losowaniu grup na Łotwie?

Igors Tarasovs: Nasza reprezentacja jest w trudnym okresie, bo za dużo nie wygrywamy, ale kibice i tak chcieli mieć w grupie rywala z najwyższej półki, jak Anglia czy Francja. Jak trafiliśmy na Polskę, to nie narzekano, tylko zwracano uwagę, że to będą ciekawe mecze. Ogólnie wszyscy byli z losowania zadowoleni, mimo iż nie udało się trafić np. na mistrzów świata.

Pojawiły się po losowaniu na Łotwie już jakieś obliczenia, kalkulacje, ile punktów i z kim można zdobyć, które miejsce zająć?

Nie było niczego takiego, bo doszło u nas do zmiany selekcjonera, którym został Słoweniec Slavisa Stojanovic. Można powiedzieć, że wszystko zaczynamy od nowa, od podstaw. Na razie nowy trener został tylko przedstawiony i tyle. Dopiero na zgrupowaniu będzie okazja się z nim spotkać i poznać cele oraz założenia.

To było zaskoczenie, że doszło do zmiany selekcjonera tuż przed startem eliminacji mistrzostw Europy?

Już wcześniej było wiadomo, że trener Mika Paatelainen po słabych występach w Lidze Narodów odejdzie. Pytanie było tylko, kto przyjdzie za niego. Postawiono na Stojanovica i na razie tylko tyle wiemy. Na pierwszym zgrupowaniu dowiemy się dopiero, jaka jest jego filozofia gry i czego będzie od nas wymagał na boisku.

Polska też stosunkowo od niedawna ma nowego selekcjonera. Można powiedzieć, że obie ekipy są w fazie przebudowy i zmian. Tymczasem kalendarz eliminacji tak został ułożony, że obie drużyny zmierzą się już w 2. kolejce. Czy ta faza szukania nowych rozwiązań przez selekcjonerów może którejś z drużyn pomóc, a może zaszkodzić?

Myślę, że to nie będzie mieć większego znaczenia. Nie wiem, jak w Polsce, ale u nas na kadrę przyjeżdżają piłkarze walczyć za swój kraj. My nie jesteśmy dużym państwem, a piłkarsko tym bardziej, i wiemy, że musimy walczyć dwa razy więcej niż inni. Trener się zmienił, ale pod tym względem u nas nic się nie zmieni. Walczyliśmy i będziemy walczyli dalej. Tylko w ten sposób możemy coś osiągnąć.

To, że gra pan w polskiej lidze miało albo będzie mieć znaczenie?

To był dla mnie wyjątkowy moment, kiedy dowiedziałem się, że mamy Polaków w grupie. Bardzo też chciałem, aby nasz mecz odbył się właśnie w marcu i tak się też stało. Na pewno będzie to dla mnie nieco inne spotkanie niż z pozostałymi rywalami.

Jak pan ocenia w tej chwili polską reprezentację?

To młody zespół, w którym bardzo dużo zawodników gra poza krajem. Uważam, że ekstraklasa stoi na niezłym poziomie, a do tego dochodzą zawodnicy z Bundesligi czy Serie A, co razem daje dużą siłę. Na dodatek wasi piłkarze odgrywają ważne role w swoich drużynach, jak Robert Lewandowski w Bayernie Monachium czy teraz Krzysztof Piątek w Milanie, gdzie strzela gola za golem. Są jeszcze Arek Milik i Piotrek Zieliński w Napoli. Można jeszcze kilku wymienić. Jak oni wszyscy stworzą prawdziwą drużynę, będzie to silna ekipa i nam będzie bardzo ciężko. Zdajemy sobie sprawę, jak trudne zadanie czeka nas w Warszawie.

Zdradzi pan silne strony reprezentacji Łotwy?

Nam się lepiej gra z silniejszymi, "większymi" zespołami niż z przeciwnikami na naszym poziomie. Potrafimy wtedy dobrze bronić i do tego dochodzi dodatkowa motywacja. Młodzi zawodnicy dają z siebie jeszcze więcej, aby się pokazać z jak najlepszej strony, bo to dla nich moment, że mogą się wypromować. Tak będzie z Polską. Graliśmy już z takimi zespołami, jak Turcja, Czechy, Islandia i zabieraliśmy im punkty. Dlaczego z Polską ma się nam nie udać?

Pewnie najwięcej uwagi będziecie zwracać na Lewandowskiego?

Trudno powiedzieć, co wymyśli trener. Ja w reprezentacji gram inaczej niż w klubie, gdzie jestem obrońcą. W kadrze gram na "szóstce", w drugiej linii, więc i tak raczej nie będę odpowiedzialny za Lewandowskiego. W ogóle my do tej pory w reprezentacji broniliśmy zespołowo. Od kiedy jestem w zespole, to tylko raz miałem pilnować indywidualnie rywala i to był Robin van Persie. Trener mi powiedział, abym był zawsze gdzieś koło niego. To było duże wzywanie, bo to bardzo dobry piłkarz. Ale to był tylko jeden raz, bo bronimy, pracujemy i przesuwamy się jako cały blok defensywny.

Jak może ten mecz w Warszawie wyglądać? Łotwa raczej nie rzuci się do ataku.

Na pewno nie rzucimy się do ataku i będziemy dominować. Myślę, że poczekamy, co zrobi Polska. Ale jak już mówiłem, zmienił się u nas trener i być może będzie miał inny pomysł na to spotkanie. Będziemy zagadką dla Polski, tak jak teraz jesteśmy sami dla siebie. Jednego czego teraz jestem pewien, to na pewno będziemy ostro walczyć, bo co nam pozostaje?

Wziąłby pan remis w ciemno?

Nie, nie biorę remisu w ciemno. Jestem taki, że lubię walczyć. Zdarzają się nam dobre mecze, a nawet bardzo dobre, a więc teraz też tak może być. Ważne, żeby szybko nie stracić gola. Presja nie będzie ciążyła na nas, ale na Polakach. A jak minuty będą uciekać, to będzie coraz większa nerwowość, a to tylko przeszkadza. To szansa dla nas. Spróbujemy powalczyć o wygraną.

Był taki mecz w 2002 roku, też w Warszawie, też w eliminacjach mistrzostw Europy, i wtedy Łotwa wygrała 1:0...

Byłem wtedy bardzo młody, ale doskonale pamiętam tamto spotkanie. To był najlepszy czas naszej reprezentacji. Wygraliśmy z Polską, a później awansowaliśmy do mistrzostw Europy. Ale nawet po tej wygranej z Warszawie nikt nie wierzył, że możemy pojechać na Euro. Nawet nie wierzono, że możemy zagrać z barażach. Ale się udało. W barażach trafiliśmy na Turcję, trzeci zespół świata wówczas. Na meczu u nas byłem na trybunach. Wygraliśmy 1:0 i ludzie się pytali, co się dzieje? W rewanżu przegrywaliśmy już 0:2 i wyłączyłem telewizor, bo myślałem, że to już koniec. Po kilku minutach jednak włączyłem, a tu 1:2 i nagle 2:2. Całą noc nie spałem z przejęcia. Może teraz historia się powtórzy? Nie mamy nic do stracenia. To Polska będzie pod presją, to Polska musi wygrać.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Oglądaj 7x24. Już w niedzielę!

Zdjęcie ilustracyjne / Telewizja Republika

  

W niedzielę o godzinie 9:06 zapraszamy na program "7x24" Katarzyny Gójskiej. Do oglądania w Telewizji Republika i do słuchania w Polskim Radiu 24.

W studiu Polskiego Radia 24 spotkają się przedstawiciele wszystkich głównych sił parlamentarnych. Będą musieli zmierzyć się m.in. z pytaniami i opiniami słuchaczy.

Gośćmi Katarzyny Gójskiej będą: Joanna Lichocka (PiS), Artur Soboń (KPRM), Marcin Święcicki (PO), Jan Filip Libicki (PSL), Łukasz Rzepecki (Kukiz'15) oraz Zbigniew Gryglas (Porozumienie).

Polecamy!

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl