Fundusz Sprawiedliwości działa coraz prężniej

fot. Jan Środa Gazeta Polska

  

W naszym cyklu tekstów na temat Funduszu Sprawiedliwości pisaliśmy już o sfinansowaniu przez niego budowy Kliniki Budzik dla dorosłych Fundacji „A Kogo?” w Warszawie czy pomocy materialnej i terapeutycznej dla chłopca z Podhala, który uległ wypadkowi drogowemu. Teraz czas na informacje o szerszych działaniach Funduszu.

Przypomnijmy ideę i misję Funduszu - jego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Pokrzywdzeni przestępstwem, niekoniecznie dysponujący już prawomocnym wyrokiem sądu w swojej sprawie, ze środków Funduszu otrzymują pomoc medyczną, psychologiczną, rehabilitacyjną, prawną czy materialną.

To, co czyni Fundusz wyjątkowym, to fakt, że nie rozdaje on jak „zwykłe” ośrodki pomocy pochodzącej z pieniędzy podatników czy środków ze zbiórek charytatywnych, ale rozdysponowuje kwoty zasądzane wobec sprawców przestępstw w ramach tzw. nawiązek. W ten sposób, dosłowny i przenośny, następuje w imieniu państwa realizacja sprawiedliwości w postaci zadośćuczynienia ofiarom za pomocą pieniędzy od przestępców.

Program Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem na lata 2019-2021, realizowany przez Fundusz, zakłada poszerzenie już istniejącej sieci pomocy do 60 ośrodków regionalnych i 337 punktów lokalnych – tak, aby na terenie każdego powiatu powstał co najmniej jeden punkt lub ośrodek, a odległość między nimi nie przekraczała ok. 40 km. W każdym z tych punktów i ośrodków osoba pokrzywdzona i jej najbliżsi będą mogli uzyskać pomoc psychologiczną, prawną i materialną.

W tej chwili działa już 39 ośrodków regionalnych, 176 lokalnych; funkcjonuje też już ogólnopolska Linia Pomocy Pokrzywdzonym - kontakt z numerem +48 222 309 900 może być nawet anonimowy, co ułatwia potrzebującym pokonanie wstydu, tworzy poczucie bezpieczeństwa, pozwala wykonać pierwszy krok w celu uzyskania wsparcia.

Program Funduszu przewiduje, że wydatki na pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwem ciągu trzech lat – do 2021 – wyniosą 352,5 mln zł.

Nie sposób podać statystyk, które wystarczająco dobitnie zobrazowałyby ogrom skutecznej pomocy, jaką Fundusz zapewnił już setkom osób, które znalazły się w trudnej życiowo sytuacji – nie z własnej winy, lecz wskutek pokrzywdzenia przestępstwem. Można jednak podać kilka świadectw takich osób, oczywiście bez szczegółów identyfikujących ich tożsamość czy miejsce zamieszkania.

„Chcę oddać dzieci do domu dziecka, a sama popełnić samobójstwo, dłużej tak nie wytrzymam” – takie było pierwsze zdanie 26-letniej Anny wypowiedziane w ośrodku pomocy, do którego przyszła z nadzieją na ratunek wobec przemocy, jakiej doświadczała razem z dwójką małych dzieci ze strony męża oraz teścia. Dzięki profesjonalnemu rozeznaniu sprawy przez pracowników ośrodka, kobieta wraz z dziećmi została zakwaterowana w mieszkaniu interwencyjnym. Cała rodzina otrzymała wsparcie psychologa, a Anna aktywnie skorzystała z pomocy prawnej. Podjęła też tzw. zatrudnienie wspierane w Centrum Integracji Społecznej. Dziś kobieta co prawda jeszcze czasami mierzy się z dawnymi lękami, ale jest już silniejsza, „zbudowana”; wie, gdzie szukać pomocy w nagłej potrzebie i zdaje sobie sprawę, że na „zagojenie ran” potrzeba czasu.

Świadectwo Zofii (43 l.) nie zawiera co prawda historii o fizycznej przemocy, ale są za to w nim: maltretowanie psychiczne, przemoc ekonomiczna, zdrada – one też są potwornie bolesne dla osoby pokrzywdzonej. Mąż Zofii nadużywał alkoholu, nałogowo grał na automatach. Tracił wszystkie zarobione pieniądze, więc nie dokładał się do domowego budżetu. Jak by tego było mało, zdradzał żonę. Rodzina znalazła się w potrzasku: najstarszy z czterech synów „uciekł” z domu na studia, młodszy nie chciał chodzić do szkoły, bo bał się o matkę. Zdesperowana kobieta trafiła w końcu do ośrodka pomocy i sprawy zaczęły powoli się układać. Dwa lata pracy z psychologiem zaowocowały złożeniem pozwu o separację. W sądzie zeznają pracownicy Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem oraz synowie. Sprawy są w toku. Zofia korzysta cały czas z pomocy psychologa i prawnika, a jej dwóch synów – z porad doradcy zawodowego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Fundusz Sprawiedliwości

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl