Milion muzułmanów w obozach reedukacyjnych - ONZ protestuje

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/sanjitbakshi/CC BY-SA 2.0

  

Od 2014 roku władze ChRL zatrzymały w regionie Sinciang (Xinjiang) na zachodzie kraju blisko 13 tys. terrorystów – poinformowano dzisiaj w rządowym dokumencie, w którym władze bronią prowadzonej w tym regionie kampanii przeciw islamskiemu radykalizmowi.

Pekin mierzy się z narastającą krytyką międzynarodową w związku z doniesieniami, że nawet ponad milion Ujgurów i innych muzułmanów może być przetrzymywanych w Sinciangu w obozach reedukacyjnych. Chińskie władze zaprzeczają istnieniu obozów i utrzymują, że ostra kampania jest konieczna, by zwalczyć islamski ekstremizm i separatyzm.

W białej księdze pt. „Walka z terroryzmem i ekstremizmem oraz ochrona praw człowieka w Sinciangu” napisano, że prowadzona przez władze polityka „zachowuje właściwą równowagę pomiędzy współczuciem a surowością”. Dzięki „deradykalizacji opartej na prawie” w regionie powstrzymano wzrost i rozpowszechnianie religijnego ekstremizmu – oceniono w dokumencie, opublikowanym przez biuro informacyjne rządu.

"Od 2014 roku w Sinciangu „rozbito 1588 brutalnych i terrorystycznych gangów, aresztowano 12 995 terrorystów, przejęto 2052 urządzenia wybuchowe, ukarano 30 645 osób za 4858 nielegalnych działań religijnych i skonfiskowano 345 229 egzemplarzy nielegalnych materiałów religijnych”

- podano w dokumencie.

Zaznaczono, że surowe kary wymierzono tylko małej części zatrzymanych, takich jak przywódcy gangów terrorystycznych, tymczasem osoby znajdujące się pod wpływem ekstremizmu otrzymują edukację i szkolenia, aby zrozumiały swoje błędy.

Światowy Kongres Ujgurów skrytykował dokument. Rzecznik tej organizacji Dilxat Raxit ocenił w oświadczeniu przysłanym agencji Reutera, że „Chiny celowo zniekształcają prawdę”.

„Zwalczanie terroryzmu to polityczna wymówka, by tłamsić Ujgurów. Prawdziwy cel tej tak zwanej deradykalizacji to eliminacja wiary i gruntowne przeprowadzenie sinizacji”

- napisał Raxit.

W ubiegłym tygodniu gubernator Sinciangu Shohrat Zakir zaprzeczył, że w regionie funkcjonują obozy reedukacji i obozy koncentracyjne. Oświadczył, że władze prowadzą tam „centra szkolenia zawodowego”, które porównał do „szkół z internatem” i zapewnił, że prawa osobiste ich „uczniów” są w pełni przestrzegane, w tym mogą oni regularnie wracać do domów.

Jednak byli więźniowie obozów w Sinciangu powiedzieli agencji Reutera, że byli tam torturowani, przesłuchiwani, mieszkali w przepełnionych celach oraz poddawano ich codziennej indoktrynacji, która kilku doprowadziła do samobójstwa. Część takich instytucji w regionie otoczona jest drutem kolczastym i wieżami strażniczymi.

Wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet poinformowała niedawno, że stara się o "pełen dostęp" do Chin, by zweryfikować doniesienia o wymuszonych zniknięciach i arbitralnych zatrzymaniach, szczególnie w Sinciangu. Pekin oświadczył wcześniej, że przyjmie przedstawicieli ONZ, o ile nie będą "wtrącać się w wewnętrzne sprawy" kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Jak miliony trafiły do podmiotów wspierających LGBT i gender?

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W najnowszym programie „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła, w jaki sposób miliony złotych z Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem i Pomocy Postpenitencjarnej trafiły w czasie rządów PO-PSL do fundacji i stowarzyszeń zajmujących się m.in. wspieraniem aborcji, LGBT i gender. W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa związanego z przyznawaniem dotacji śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Poznaniu.

Według założeń, środki finansowe z Funduszu POPPiPP otrzymywały organizacje podejmujące działania antyprzemocowe, pomagające pokrzywdzonym i ofiarom przestępstw. Najwięcej jednak pieniędzy otrzymały stowarzyszenia i fundacje, które oprócz działań antyprzemocowych intensywnie zajmują się promocją feminizmu, aborcji, LGBT oraz ideologii gender.
Na liście beneficjentów funduszu znalazły się między innymi Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet BABA oraz Fundacja Centrum Praw Kobiet. Pierwsze z nich, od grudnia 2012 do grudnia 2015 roku, otrzymało blisko 1,5 mln złotych, zaś drugie – od marca 2013 do grudnia 2015 – ponad 2 miliony 166 tysięcy złotych. Co ważne, Centrum Praw Kobiet otrzymało jedne z najwyższych dotacji, które zostały przyznane w czasie działalności Funduszu POPPiPP. Ostatnio, posługując się satanistyczną symboliką, na swojej stronie internetowej fundacja zachęca do odwiedzania jej namiotu na festiwalu Poland Rock.

O kulisy całej sprawy Dorota Kania pytała Jana Kanthaka, rzecznika ministerstwa sprawiedliwości.
 
Warto przypomnieć, że poprzednim ministrem sprawiedliwości był pan Krzysztof Kwiatkowski, który obecnie jest szefem NIK-u. Być może to tłumaczy jego bierność. Kiedy Zbigniew Ziobro został ministrem sprawiedliwości przyjrzeliśmy się dokładnie funkcjonowaniu Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Kiedy zobaczyliśmy wszelkie pieniądze, które były przekazywane, to byliśmy w szoku – to była istna stajnia Augiasza. Osobą, która odpowiadała bezpośrednio za fundusz była słynna Marzena K..
- tłumaczył na antenie Telewizji Republika Kanthak.  
 
To jeszcze nie wszystko. Rzecznik resortu sprawiedliwości rzuca nowe światło na przepływ gotówki do podmiotów wspierających środowiska LGBT.

Z dokumentacji wynika, że gabinet polityczny podejmował decyzje na kilka dni przed wyborami. To były polityczne decyzje, widoczne było kupowanie poparcie wśród organizacji jasno opowiadających się po stronie wartości LGBT, konwencji stambulskiej. To jest środowisko obecnego RPO Adama Bodnara czy jego ówczesnej zastępcy Sylwii Spurek. W wyniku przeprowadzonego audytu zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury w Poznaniu. My całkowicie odwróciliśmy sens funkcjonowania Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – jego nazwa została przekształcona na Fundusz Sprawiedliwości. My chcemy, żeby on pomagał pokrzywdzonym przestępstwem, a to jest bardzo duża skala, jeśli chodzi o liczby.
- mówił Jan Kanthak.
 
W dalszej części programu rzecznik ministerstwa sprawiedliwości odniósł się do krytyki pod adresem Funduszu Sprawiedliwości. Wskazał również, na rolę, jaką w całym procesie odgrywa były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Krzysztof Kwiatkowski.

Autorem tych zarzutów, z którymi się zupełnie nie zgadzamy jest NIK – poprzedni minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który teraz pełni tam funkcję zaczyna pewnego rodzaju kampanię wyborczą. Jestem przekonany, że będzie startował do Senatu w nadchodzących wyborach. Co więcej przejął konto twitterowe NIK-u. Warto również pamiętać, że Krzysztof Kwiatkowski ma postawione zarzuty przez prokuraturę. Stąd właśnie wszelkie zarzuty do Funduszu Sprawiedliwości i nie tylko! Nagminnie jesteśmy kontrolowani i badani. To jest wendetta i rozpoczęcie kampanii wyborczej.
- mówił Jan Kanthak.  

Więcej na ten temat w artykule Doroty Kani „Jak miliony dla ofiar przestępstw trafiły do zwolenników LGBT. Śledztwo prokuratury w sprawie dotacji” na łamach najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.
[polecam:https://niezalezna.pl/281129-w-najnowszym-numerze-gp-totalne-mordobicie-co-nas-czeka-w-kampanii-wyborczej]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl