Cracovia goniła Wisłę do końca

/ cracovia.pl

  

W ostatnim niedzielnym meczu 26. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Wisła Kraków pokonała Cracovię 3:2. Gospodarze prowadzili już 3:0, ale w końcówce "Pasy" zdołały zdobyć dwie bramki. To były 197. Wielkie Derby Krakowa. Wisła wygrała je po raz czwarty z rzędu i tym samym wyrównała swoje osiągnięcie z lat 1966-70.

Wisła lepiej weszła w to spotkanie. Podopieczni Macieja Stolarczyka uzyskali lekką przewagę, przeprowadzali groźniejsze akcje. W 14. minucie Krzysztof Drzazga kopnął mocno z dystansu i piłka wpadła w górny róg bramki Michala Peskovica. Zanim trafienie to zostało uznane, minęło prawie dwie minuty, gdyż arbiter sprawdzał akcję na monitorze. Analizował czy Marko Kolar nie faulował Michała Helika. Ostatecznie uznał, że nie było przewinienia wiślaka.

Gospodarze poszli za ciosem i szybko podwyższyli prowadzenie. Jakub Błaszczykowski podał w polu karnym do Marko Kolara, a ten z bliska skierował piłkę do siatki. To był pierwszy gol Chorwata w tym roku.

Chwilę później znowu była dłuższa przerwa w grze, gdyż kontuzji doznał Michał Buchalik. To, że zagrał w podstawowym składzie, było sporym zaskoczeniem, gdyż od sierpniowego meczu z Jagiellonią Białystok bramkarzem numer jeden Wisły był Mateusz Lis.

Prowadząca dwoma bramkami "Biała Gwiazda" wycofała się i oddała inicjatywę Cracovii. Goście mieli dwie niezłe okazje bramkowe, ale strzały z pola karnego Janusza Gola i Airama Cabrery zostały zablokowane.

Po przerwie Cracovia ruszyła do zdecydowanych ataków i w 55. minucie bliski zdobycia kontaktowej bramki był Mateusz Wdowiak. Skrzydłowy "Pasów" w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.

Za to odpowiedź Wisły była zabójcza. Sławomir Peszko podał z lewego skrzydła do Jakuba Błaszczykowskiego, a ten strzałem z woleja pokonał Peskovica. Po chwili Peszko wbiegł w pole karne Cracovii, lecz został zablokowany.

Mimo wyniku 0:3 "Pasy" nie poddawały się, ale poza wrzutkami w pole karne nie stwarzały zagrożenia pod bramką Lisa. Gdy wydawało się, że emocji w tym meczu już nie będzie, wiślacy popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki, ta trafiła do Cabrery, który z bliska pokonał Lisa.

Arbiter doliczył pięć minut do podstawowego czasu. Cracovia mocno naciskała i półtorej minuty przed końcem Filip Piszczek, strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył kontaktową bramkę.

Goście mieli jeszcze jedną szansę, gdy wykonywali rzut rożny w ostatniej akcji meczu. W polu karnym Wisły pojawił się nawet bramkarz Peskovic. Zamieszanie było ogromne, ale piłka nie wpadła do siatki, a po chwili gospodarze mogli cieszyć się z wygranej.

Wisła Kraków - Cracovia Kraków 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Krzysztof Drzazga (14), 2:0 Marko Kolar (19), 3:0 Jakub Błaszczykowski (59), 3:1 Airam Cabrera (86), 3:2 Filip Piszczek (90+3-głową).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kuriozalny proces Nitras kontra Cenckiewicz. Poseł PO się nie przygotował

/ Lukasz Szelemej/Gazeta Polska

  

Dziś w Sądzie Okręgowym w Szczecinie odbył się proces w trybie odwoławczym, który Sławomirowi Cenckiewiczowi wytoczył poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. Kulisy całej sprawy są dość absurdalne, bo chodzi o... podanie dalej memów na Twitterze. Cenckiewicz informuje, że Nitras - znany z "obrony sądów" - nie wziął na rozprawę nawet dowodu osobistego.

Cenckiewicz został zobowiązany do usunięcia z Twittera treści, które nie spodobały się Nitrasowi, choć o wyroku i samej rozprawie dowiedział się z Twittera.

Sprawa ma dalszy ciąg - tym razem w trybie odwoławczym.

[polecam:https://niezalezna.pl/284309-slawomir-cenckiewicz-prosi-o-wsparcie-chodzi-o-proces-z-nitrasem-za-podanie-dalej-memow]

Nitrasa oburzyło to, że Cenckiewicz podał dalej na Twitterze memy dotyczące jego osoby.

Dzisiejszą rozprawę na swoim internetowym portalu opisuje Radio Szczecin.

Zdaniem posła PO-KO sugerują one, że jest złodziejem. Polityk opozycji twierdzi, że do tej pory ludzie wyzywają go na ulicy. 

Takich przypadków są co najmniej dziesiątki, jeśli nie setki. Żeby nie być gołosłownym, ostatnio, gdy wychodziłem wraz z rodziną z pizzerii na ulicy Poniatowskiego, starsza pani nazwała mnie bandytą, złodziejem, który powinien siedzieć w więzieniu 

- mówił w sądzie Nitras.

Mecenas Zbigniew Bogucki - obrońca Sławomira Cenckiewicza - odpowiadając Nitrasowi powiedział, że "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"

Jest posłem, który budzi jedne z największych emocji, ale pewnie na tym mu zależy, a skoro mu na tym zależy, to wpisuje w ten sposób w swoją działalność niejako przyzwolenie na to. Skoro ja w ten sposób walczę i takim mieczem wojuje, to mogę od tego miecza również zginąć 

- mówił.

Cenckiewicz stwierdził zaś, że to, co spotyka na ulicach Nitrasa, nie ma związku z podanymi przez niego dalej wpisami na Twitterze.

Ciekawe sytuacje miały miejsce jeszcze przed rozprawą. Nitras - znany z "obrony sądów" nie wziął ze sobą dowodu osobistego. Nie podał też ręki prof. Cenckiewiczowi.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 4 września.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: radioszczecin.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl