Marcinkiewicz może zainspirować więźniów

  

To doprawdy paradne, że gdy padają pytania o alimenciarstwo, Marcinkiewicz mówi, iż to sprawa osobista, ale już sposób życia prezesa PiS to w jego ocenie temat publiczny.

Czy wiedzą Państwo, kim jest stalker? To prześladowca, ktoś, kto – z różnych powodów – nęka drugą osobę. Były premier Kazimierz Marcinkiewicz twórczo – i na własne potrzeby–zmodyfikował tę definicję i uznał, że stalkerem jest sąd. Dlaczego sąd? Bo to sąd – rozpoznając jego sytuację majątkową – zawyrokował, że powinien on płacić byłej żonie alimenty. A ponieważ w Polsce wyroki sądów obowiązują, pan Marcinkiewicz, jako gorący obrońca niezreformowanego wymiaru sprawiedliwości, powinien się z tego cieszyć. I płacić. Ale okazuje się, iż ma z tym problem. Z jednego z ostatnich wywiadów dowiedzieliśmy się, że ma dość specyficzne zapatrywania na to, czym w ogóle jest wyrok sądowy – były premier z rozbrajającą szczerością powiedział, iż wypełnia go w takim zakresie, w jakim uzna, że może. Marcinkiewicz wyznał to publicznie, podkreślając nawet uczciwość swojej postawy. Czy zatem teraz – przykładem aspirującego o względy Grzegorza Schetyny byłego polityka PiS – przynajmniej połowa osadzonych w polskich więzieniach ogłosi, że będzie siedzieć tyle, ile wytrzyma? Skoro wpływowy polityk ogłasza publicznie, że tak można – i nawet sam tak robi – to czemu oni mieliby być gorsi? Pan Marcinkiewicz próbuje przekonywać opinię publiczną, że niepłacenie zasądzonych alimentów to jego prywatna sprawa. Nic bardziej mylnego. Prywatne mogą być powody, dla których sąd alimenty zasądził. Niewykonywanie wyroku jest już sprawą publiczną. I z tego pan Marcinkiewicz był i będzie rozliczany. Ona jest oczywiście dla niego szalenie niewygodna, bo gołym okiem widać, iż ma wielką ochotę na karierę w Parlamencie Europejskim. Jak w amoku atakuje ludzi, dzięki którym awansował w polityce, nawet ocenia ich prywatne życie czy wręcz charakter. Na marginesie – to doprawdy paradne, że gdy padają pytania o alimenciarstwo, mówi, iż to sprawa osobista, ale już sposób życia prezesa PiS to w ocenie Marcinkiewicza temat publiczny. Z całej tej przykrej historii, będącej swego rodzaju kroniką upadku człowieka, który wiele lat temu kierował rządem, płynie jednak jakaś pozytywna wiadomość: jest taki poziom hipokryzji, który nawet dla części środowiska Platformy jest nieakceptowalny. Co prawda pewnie dlatego, że silnie obciążający – ale niech będzie i tyle.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl