Absurdalna teoria Sikorskiego! Swoje przesłuchania powiązał z... kampanią wyborczą

Radosław Sikorski / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski był dziś przesłuchiwany w śledztwie dotyczącym zdrady dyplomatycznej, prowadzonym w związku z katastrofą smoleńską. Jak można było się spodziewać, przy tej okazji zorganizował konferencję prasową, na której wyżalił się na obecną władzę.

Śledztwo w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej zostało podjęte po przejęciu przez zespół z Prokuratury Krajowej spraw dotyczących katastrofy smoleńskiej na skutek wcześniejszych zawiadomień, które wpływały do prokuratury, a w których pierwotnie odmawiano wszczęcia śledztw. W 2017 roku Prokuratura Krajowa informowała, że w tym postępowaniu prokurator zakończył fazę zbierania dokumentów i materiałów z różnych instytucji i przystąpił do przesłuchiwania świadków. Wówczas wymieniono liczbę ok. 70 osób koniecznych do przesłuchania.

Radosław Sikorski został przesłuchany w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym tzw. zdrady dyplomatycznej już w maju 2017 roku.

- W charakterze świadka, ale w konsultacji z prawnikami powiedziano mi, że status zawsze można zmienić

- powiedział na dzisiejszej konferencji. Dodał też, że przybył na przesłuchanie bez pełnomocnika, a wezwanie na przesłuchanie dostał miesiąc temu.

Oczywiście, jak to często bywa w przypadku polityków Platformy Obywatelskiej, nie mogło zabraknąć wyżalenia się na obecne władze. Sikorski stwierdził, że przesłuchania... to może być element kampanii wyborczej.

- Rusza kampania wyborcza, politycy opozycji są ciągani przed prokuratorów - co za zbieg okoliczności. Partia rządząca mimo wydania wielu milionów na działalność tzw. komisji Macierewicza nie udowodniła zamachu smoleńskiego, ale jakieś kozły ofiarne muszą się znaleźć, więc ciągnięte jest śledztwo w sprawie rzekomej zdrady dyplomatycznej

- dodał.

Śledztwo dotyczące tzw. zdrady dyplomatycznej jest jednym z kilku prokuratorskich postępowań prowadzonych w związku z katastrofą smoleńską przez zespół prokuratorów w Prokuraturze Krajowej. Art. 129 Kodeksu karnego mówi, że: "Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"To będzie oficjalny koniec Iranu". Mocna reakcja Trumpa na niedawne wypowiedzi

Donald Trump / fot. Shealah Craighead; army.mil

  

- Jeśli Iran chce walczyć, to będzie oficjalny koniec Iranu - te mocne słowa prezydent USA Donald Trump zamieścił w nocy polskiego czasu na Twitterze i dodał: "Nigdy więcej nie próbujcie straszyć Stanów Zjednoczonych". Wpis Trumpa była reakcją na wcześniejsze zapowiedzi ze strony irańskiej, które mówiły o możliwości ataków wobec sił zbrojnych USA w sytuacji całkowitego odejścia od porozumienia nuklearnego.

Te słowa Trumpa mają stanowić reakcję na piątkową wypowiedź wiceszefa Strażników Rewolucji, elitarnych jednostek irańskich.

- Irańskie rakiety krótkiego zasięgu mogą trafić w amerykańskie okręty w Zatoce Perskiej

- stwierdził Mohammad Saleh Dżokar. Dodał, że Stanów Zjednoczonych nie stać na nową wojnę. Jego wypowiedź cytowała irańska agencja Fars.

Inny wysoki rangą przedstawiciel irańskiej armii oskarżył prezydenta USA Donalda Trumpa o nieuczciwość - podała w piątek agencja Mehr.

Donald Trump zapowiadał, że chce realizować ścieżkę dyplomatyczną po wycofaniu się z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem z 2015 r. i przystąpieniu na początku maja do odcinania eksportu całej irańskiej ropy - przypomina agencja Reutera, wskazując zarazem, że wypowiedzi amerykańskiego prezydenta na temat Iranu, w połączeniu z decyzjami o zacieśnianiu sankcji i zwiększaniu wojskowej obecności USA w Zatoce Perskiej, wywołują coraz większe napięcia w relacjach na linii USA-Iran.

Teheran uważa, że Waszyngton prowadzi "wojnę psychologiczną z Iranem" i angażuje się w "polityczną grę" z Teheranem.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa wciąż zaostrza sankcje, dążąc do całkowitej izolacji Iranu i pozbawienia go dochodów z eksportu ropy. Zgodnie z niedawną decyzją Białego Domu Strażnicy Rewolucji, zwani też Gwardią Rewolucyjną lub Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej zostali uznani za organizację terrorystyczną.

Ponadto, Stany Zjednoczone skierowały też do Zatoki Perskiej grupę okrętów, w tym lotniskowiec; rozmieszczają ponadto w regionie baterie Patriot.

Iran ze swojej strony podjął przed dwoma tygodniami decyzję o wycofaniu się z niektórych zobowiązań umowy nuklearnej z 2015 roku, z której to USA wycofały się w maju ub.r. Prezydent Iranu Hasan Rowhani ostrzegł 8 maja, że jeśli w ciągu 60 dni nie zostaną wypracowane nowe warunki umowy, Teheran wznowi produkcję wysoko wzbogaconego uranu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl