Haniebne słowa Schetyny dla niemieckiej gazety. Tym wywiadem odsłonił oblicze Koalicji Europejskiej!

Grzegorz Schetyna / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi "Suddeutsche Zeitung". Użył w nich skandalicznych słów o Jarosławie Kaczyńskim, prezesie Prawa i Sprawiedliwości. Oprócz tego, ujawnił, kogo tak naprawdę popiera Koalicja Europejska. Maski opadły - ciekawe, co na to wyborcy...

Dlaczego Schetyna udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi? To akurat proste do przewidzenia - między innymi po to, by poskarżyć się na demokratycznie wybrane polskie władze.

- Rząd tak zmarginalizował Polskę w Unii Europejskiej, że jej głos jest ledwo słyszalny

- grzmiał Schetyna.

Dalej było jeszcze "ciekawiej". Zdaniem Grzegorza Schetyny jedyną szansą na powrót Polski do aktywnej roli na arenie unijnej jest zwycięstwo koalicji partii opozycyjnych: najpierw w głosowaniu do europarlamentu, następnie - w wyborach parlamentarnych jesienią br.

Padły także skandaliczne słowa. Szef "totalnej opozycji" krzyczał o "ksenofobicznym jadzie" Jarosława Kaczyńskiego.

- Gdyby jednak PiS zdobył drugą kadencję, Kaczyński mógłby zaaplikować ostatnie dawki swojego ksenofobicznego jadu i całkowicie podporządkować polski wymiar sprawiedliwości i media kaprysom swojej partii

- wypalił.

Przyszedł też czas na to, by Schetyna odkrył prawdziwy program swojej koalicji. Przewodniczący Koalicji Europejskiej deklaruje poparcie dla przedstawionego przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona programu "odrodzenia Europy" i podziela jego diagnozy, jak również ogólne kierunki rozwiązania problemów.

Innego zdania są za to sami Francuzi, którzy mają już dość rządów swojego prezydenta i mówią o tym głośno.

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, co do intencji Schetyny i spółki?

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl