Co z Brytyjczykami w Polsce po bezumownym brexicie?

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sejm uchwalił dziś rządową ustawę dotyczącą m.in. zasad pobytu Brytyjczyków w Polsce w razie tzw. bezumownego brexitu. W projekcie znalazły się m.in. przepisy o zasiłkach dla bezrobotnych obywateli Wielkiej Brytanii w Polsce i dla Polaków, którzy pracowali na terenie Wielkiej Brytanii.

Za ustawą głosowało 411 posłów, przeciw było trzech, nikt się nie wstrzymał.

Ustawa o zasadach pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej obywateli Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz członków ich rodzin oraz o świadczeniach z zabezpieczenia społecznego w związku z wystąpieniem tego państwa z Unii Europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej określa m.in. zasady pobytu w Polsce obywateli Zjednoczonego Królestwa i członków ich rodzin.

Regulację we współpracy z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W projekcie znalazły się m.in. przepisy dotyczące zasiłku dla bezrobotnych obywateli Wielkiej Brytanii w Polsce i dla Polaków, którzy pracowali na terenie Wielkiej Brytanii.

Dokument określa również zasady ochrony roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy będącego przedsiębiorcą ze Zjednoczonego Królestwa, a także zasady przystępowania Brytyjczyków i członków ich rodzin do powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego do czasu udzielenia im zezwolenia na pobyt czasowy lub stały, zasady uznawania wydanych w Wielkiej Brytanii praw jazdy oraz kontynuacji egzekucji sądowych prowadzonych na podstawie orzeczeń sądów Zjednoczonego Królestwa.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Renata Szczęch podkreślała podczas pierwszego czytania, że "według nowych regulacji mieszkający w Polsce Brytyjczycy oraz członkowie ich rodzin od momentu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - przy przyjęciu, że nastąpi to w dniu 30 marca 2019 roku - będą mieli 21 miesięcy - w założeniu do 31 grudnia 2020 roku - na złożenie wniosków w celu potwierdzenia swojego statusu pobytowego w Polsce".

Podkreśliła, że rozwiązania zaproponowane w ustawie "opierają się na zasadzie wzajemności".

"Mamy gwarancję pani premier May, złożoną podczas wizyty w naszym kraju, ale także potwierdzaną wielokrotnie przez przedstawicieli rządu brytyjskiego, że zasada wzajemności będzie stosowana wobec obywateli polskich zamieszkujących na terenie Wielkiej Brytanii"

- powiedziała.

Dodała, że do 31 grudnia 2020 roku wjazd do Zjednoczonego Królestwa będzie możliwy na podstawie dowodu osobistego, a od 1 stycznia 2021 roku będzie obowiązywał nowy system migracyjny. Zaznaczyła, że Polacy, którzy przyjadą do Wielkiej Brytanii między 30 marca 2019 roku i 31 grudnia 2020 roku na dłużej niż trzy miesiące, będą musieli wystąpić o trzyletnie zezwolenie na pobyt czasowy.

Podane okresy oraz data wejścia nowych przepisów w życie są uzależnione od terminu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Przepisy zaczną obowiązywać po ogłoszeniu tej daty przez ministra właściwego ds. integracji w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski".

Z danych przekazanych przez Urząd do Spraw Cudzoziemców wynika, że zarejestrowany pobyt lub dokument potwierdzający prawo stałego pobytu w Polsce ma około 5,8 tys. obywateli Wielkiej Brytanii, w tym 4,5 tys. mężczyzn i 1,3 tys. kobiet. Jak podaje Urząd do Spraw Cudzoziemców, struktura wiekowa tych osób jest następująca: do 20 lat - 450 osób, 20-39 lat - 2,6 tys. osób, 40-59 lat - 2,1 tys. osób, powyżej 60 lat - 630 osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Większość Niemców nie ufa swoim europosłom. A idąc do wyborów... nie znają kandydatów

Zdjęcie ilustracyjne / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Większość Niemców nie ufa swoim przedstawicielom pracującym w Brukseli - wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Bertelsmanna. Na przeciwległym krańcu skali są burmistrzowie i samorządowcy.

Politycy działający na poziomie europejskim cieszą się zaufaniem 28 proc. niemieckich obywateli - wynika z sondażu, którego rezultaty zostały opublikowane dziś przez Fundację Bertelsmanna. Jest to najniższy wynik wśród wszystkich kategorii działaczy sceny politycznej.

Drugi od końca wynik osiągnęli politycy szczebla federalnego - 32 proc. Znacznie lepiej są oceniani politycy na szczeblu krajów związkowych. Ufa im 43 proc. respondentów.

Kilka dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Niemcy najlepiej oceniają burmistrzów i samorządowców. Mogą się oni pochwalić zaufaniem na poziomie odpowiednio 64 proc. i 48,5 proc.

Koreluje to do pewnego stopnia z innymi badaniami przeprowadzonymi na początku kwietnia br. Wynika z nich, że 35 proc. ankietowanych z 10 krajów związkowych, w których jednocześnie z wyborami do PE odbędą się wybory samorządowe, uważa te ostatnie za ważniejsze. Tylko 16 proc. jest odwrotnego zdania. 46 proc. respondentów nadaje obu głosowaniom taką samą rangę.

Względnie niskie zainteresowanie Niemców polityką europejską obrazuje fakt, że 45 proc. z nich miesiąc przed wyborami do PE nie znało żadnego spośród dziewięciu czołowych kandydatów partii reprezentowanych obecnie w Bundestagu - ustalił sondaż instytutu badań społecznych YouGov z 24 kwietnia.

Najbardziej rozpoznawalna (39 proc.) jest kandydatka socjaldemokratów, minister sprawiedliwości w rządzie Angeli Merkel - Katarina Barley. Tuż za nią z wynikiem 35 proc. uplasował się przewodniczący narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Joerg Meuthen.

Kandydata Europejskiej Partii Ludowej na szefa Komisji Europejskiej, bawarskiego chadeka Manfreda Webera zna już jednak tylko 26 proc. Niemców. Tyle samo, co sekretarz generalną liberalnej FDP Nicolę Beer.

Daleko w tyle pod względem rozpoznawalności pozostaje "jedynka" Lewicy Oezlem Alev Demirel i Zielonych Ska Keller (7 proc.).

Tylko jeden spośród dziewięciu kandydatów przekroczył próg rozpoznawalności 50 proc. wśród własnych wyborców. Jest nim Joerg Meuthen. Zna go 54 proc. sympatyków AfD.

Rezultaty badań demoskopijnych odzwierciedlają federalny charakter państwa, jakim są Niemcy, gdzie wiele najważniejszych dla obywateli decyzji dotyczących na przykład edukacji, czy bezpieczeństwa zapada na poziomie landów. Nie bez znaczenia jest też obowiązujący (poza wyborami europejskimi) mieszany system wyborczy, który wymusza na politykach lokalnych bliski kontakt z elektoratem i osobiste zabieganie o jego przychylność.

Z sondażu przeprowadzonego w piątek na zlecenie publicznej telewizji ZDF wynika, że w wyścigu do Parlamentu Europejskiego prowadzi CDU/CSU (30 proc.). Na 19 proc. głosów mogą liczyć Zieloni, a SPD na 17 proc. Na AfD chce głosować 12 proc. obywateli, a na Lewicę i FDP, odpowiednio 7 proc. i 5 proc.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl