Skąd wziął się brak zaufania Polaków do sądownictwa w III RP? Padło wiele nazwisk i faktów

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Historyczne źródła braku zaufania Polaków do sądownictwa w III RP, w tym kłopoty z rozliczeniem zbrodni komunistycznych, były tematem konferencji w Krajowej Radzie Sądownictwa w Warszawie. Omawiano m.in. przypadek Stefana Michnika i Zbigniewa Domino. "Podpisy tych ludzi pod wyrokami śmierci są w wielu dokumentach" - powiedział prof. Szwagrzyk, który przedstawiał sędziom KRS świadczące o tym protokoły.

"Zaufanie to kluczowy element wymiaru sprawiedliwości, ponieważ można założyć, że wymiar sprawiedliwości, który swoją działalnością budzi zaufanie, pracuje w sposób właściwy"

- powiedział otwierając konferencję przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur.

O ile zrozumiały był - jak wyjaśnił sędzia - brak zaufania polskiego społeczeństwa do sądownictwa w okresie PRL-u, o tyle brak takiego zaufania do sądownictwa w III RP jest już poważnym i aktualnym problemem. "Istnieje próba tłumaczenia tego braku zaufania kwestiami organizacyjnymi czy finansowymi, ale wydaje się, że to nie jest jedyna odpowiedź. Być może chodzi tu o pewien błąd w założeniu... Kiedy powstawała III RP to politycznym hasłem stała się tzw. gruba kreska. W obszarze sądownictwa miało to skutkować koncepcją rozliczenia się środowiska samodzielnie. To nie nastąpiło" - mówił Mazur.

"Jeżeli można mówić o jakichś rozliczeniach to tylko związanych z upływem czasu, natomiast takiej wewnętrznej refleksji środowiskowej związanej z próbą zdiagnozowania co wcześniej było złe, to coś takiego się nie odbyło"

- dodał.

Przewodniczący KRS podkreślił też, że konferencja nie ma - tak jak to jest podawane w niektórych mediach - służyć historycznym rozliczeniom, ponieważ - jak powtórzył - zrobił to już sam upływ czasu. Zwrócił jednak uwagę, że refleksja nad przeszłością sądownictwa w Polsce może być jedną z form oczyszczenia. Tłumaczył też, że jednym z powodów zorganizowania konferencji jest obowiązek KRS umacniania niezależności i niezawisłości sądownictwa. "Problematyka żołnierzy wyklętych na pierwszy rzut oka wydaje się odległa od tej kwestii, ale te związki oczywiście można znaleźć" - wyjaśnił Mazur.

Podczas konferencji, która odbyła się w siedzibie KRS w Warszawie, głos zabrali historycy IPN, m.in. wiceprezes Instytutu prof. Krzysztof Szwagrzyk, który od wielu lat bada zbrodnie komunistyczne w Polsce i kieruje poszukiwaniami tajnych miejsc pochówków ofiar totalitaryzmu. O podziemiu niepodległościowym opowiadał sędziom również znawca tej tematyki dr Kazimierz Krajewski z IPN. Głos zabrali również konstytucjonalista prof. Dariusz Dudek oraz dziennikarz i publicysta Tadeusz M. Płużański, który kieruje Fundacją "Łączka", upamiętniającą polskie powojenne podziemie antykomunistyczne.

Wśród wielu wątków historyczno-prawnych uczestnicy konferencji zwrócili uwagę na wciąż żyjących i unikających odpowiedzialności za swoje czyny z okresu stalinizmu: byłego sędziego Stefana Michnika, przebywającego w Szwecji, oraz byłego prokuratora Zbigniewa Domino, który mieszka w Polsce. "Podpisy tych ludzi pod wyrokami śmierci są w wielu dokumentach" - powiedział prof. Szwagrzyk, który przedstawiał sędziom KRS świadczące o tym protokoły.

Wiceprezes IPN przypominając, że Stefan Michnik obecnie ukrywa się w Szwecji, zwrócił jednocześnie uwagę, że prok. Domino nie unika przestrzeni publicznej.

"Jest ciągle aktywny, bierze udział w różnych odczytach, jest człowiekiem aktywnym na polu literackim, jest nawet autorem scenariusza do słynnego filmu 'Syberiada polska' i on, ale też wszyscy inni, a param się tą tematyką już od wielu lat, mówią, że nie mają sobie nic do zarzucenia"

- powiedział Szwagrzyk.

"Nie spotkałem żadnego sędziego, żadnego prokuratora, ale też żadnego ubeka, który po latach, mając już inna wiedzę, powiedziałby o sobie, że służył złej sprawie. Nigdy żaden z nich. Wręcz przeciwnie - żyją i myślę, że umrą z przekonaniem dobrze spełnionego obowiązku i własnej fachowości"

- dodał wiceszef IPN.

Również Tadeusz Płużański, którego ojciec razem z rtm. Pileckim został skazany na śmierć, a wyrok ten został zamieniony później na karę dożywotniego więzienia, zwrócił uwagę na patologię jeśli chodzi o rozliczenia w III RP zbrodniarzy komunistycznych. Przypomniał, że w wolnej Polsce tacy ludzie - jak np. Wojciech Jaruzelski - nie odpowiedzieli ze zbrodnie stanu wojennego, a byli ścigani jedynie za przekroczenie uprawnień.

"Bardzo się cieszę, że ścigany jest dzisiaj Stefan Michnik. Mogę powiedzieć tylko, że ścigany jest może zbyt długo" - powiedział Płużański, podkreślając, że Stefan Michnik był "pseudosędzią" i "mordercą sądowym". "Ten człowiek jest winny śmierci wielu polskich patriotów" - zaznaczył.

Zastanawiał się też, czy jeśli Michnik zostanie sprowadzony do Polski, to czy - jak mówił - "znajdzie się taki sędzia, który będzie chciał go skazać". Przypomniał też, że Michnik był z jednej strony sędzią komunistycznym, ale też osobą mają pochodzenie żydowskie i w związku z tym sędzia, który podjąłby się próby skazania, mógłby się narazić na antysemityzm. Zgodził się też z prof. Szwagrzykiem, że wciąż wiele osób odpowiedzialnych za zło komunizmu pozostaje bezkarnych.

W 2018 r. wobec Stefana Michnika Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania, ponieważ - jak podał pion śledczy IPN - podejrzany jest on o popełnienie w latach 50. w Warszawie 30 przestępstw stanowiących zbrodnie komunistyczne, w tym wydawanie bezprawnych wyroków śmierci wobec osób służących polskiej niepodległości. Michnik mieszka obecnie w Szwecji; sąd tgo kraju na początku lutego zdecydował, że były sędzia stalinowski nie będzie Polsce wydany, a jako powody odmowy wskazano przedawnienie zarzucanych Michnikowi czynów oraz jego szwedzkie obywatelstwo.

Podczas konferencji zwrócono również uwagę m.in. na ciągłość walki zbrojnej polskiego podziemia, które po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. przekształciło się m.in. w Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość", i - w nadziei odzyskania niepodległości - podejmowało akcje przeciwko komunistom. Podkreślono, że po drugiej wojnie światowej w Polsce nie toczyła się żadna wojna domowa, lecz walka z ponowną niewolą, tym razem ze strony Związku Sowieckiego, który przy użyciu siły instalował władzę komunistów. Przypomniano też, że w okresie stalinizmu w Polsce komunistyczna bezpieka dokonała tysiące zbrodni na polskich patriotach, w tym takich jak np. rtm. Witold Pilecki, który w czasie wojny bohatersko i dobrowolnie dał się wywieźć do obozu w Auschwitz, żeby zdobyć wiarygodne dane o zbrodniach popełnianych przez Niemców, czy wybitny dowódca Armii Krajowej gen. August Emil Fieldorf "Nil" - szef Kedywu Komendy Głównej AK.

Konferencję zakończył koncert Jana Pietrzaka, Lecha Makowieckiego i Andrzeja Kołakowskiego.


W latach 1944-56 wskutek terroru komunistycznego w Polsce śmierć poniosło - jak szacuje IPN - ok. 50 tys. osób (inne szacunki historyków mówią, że nie więcej niż ok. 20 tys.), które zginęły na mocy wyroków sądowych, zostały zamordowane lub zmarły w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, więzieniach i obozach, a także zginęły w walce lub w trakcie działań pacyfikacyjnych. Ciała ofiar grzebano m.in. w utajnionych i w większości nieznanych do dziś miejscach - na i w pobliżu cmentarzy, w pobliżu siedzib aparatu bezpieczeństwa, w lasach i na poligonach wojskowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rzym: Wystawa "Polska. Walka i cierpienie"

Wystawa / /twitter.com/PLinItalia

  

Wystawa "Polska. Walka i cierpienie" została otwarta dziś w bibliotece włoskiej Izby Deputowanych w Rzymie. Włochy są kolejnym z kilkudziesięciu krajów, gdzie prezentowana jest ta ekspozycja z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

W uroczystości otwarcia wystawy, przygotowanej przez polskie MSZ i Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, uczestniczyli przedstawiciele włoskiego parlamentu oraz polskiej dyplomacji z mianowaną na ambasadora RP w Rzymie Anną Marią Anders.

Przybył też ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański i była prezes Związku Polaków we Włoszech Urszula Stefańska-Andreini.

Podkreśla się, że to pierwsza inicjatywa polskiej dyplomacji o tak dużym zasięgu, w ramach której w 80 miastach w 62 krajach na całym świecie opowiada się historię Polski z lat II wojny światowej: o walce Polaków z totalitarnymi reżimami, heroizmie żołnierzy i ludności cywilnej, udziale w bitwach na wielu frontach poza krajem, o Holokauście.

Także w Rzymie przypomniano, że II wojna światowa zaczęła się w Polsce; nie od ataku Niemców na Związek Sowiecki w 1941 roku czy zbombardowania Pearl Harbor przez Japończyków, ale od napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku.

Podobnie jak w innych krajach wystawie towarzyszy kampania informacyjna w mediach społecznościowych na profilach instytucji polskiej dyplomacji we Włoszech.

Otwierając wystawę, ambasador Anders oświadczyła, że opowiada ona o "miłości Polaków do wolności i o ich heroizmie". Córka dowódcy 2. Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa podkreśliła, że jest to dla niej osobiście szczególne wydarzenie, gdyż może jako ambasador zaprezentować Włochom historię walk Polaków, również żołnierzy jej ojca. Uznała otwarcie wystawy historycznej za symboliczny powrót generała Andersa do Włoch.

Natomiast włoski historyk Marco Patricelli, autor m.in. książki o Witoldzie Pileckim, w swym wystąpieniu przedstawił konsekwencje paktu Ribbentrop-Mołotow dla Polski. Jak zaznaczył, data 1 września 1939 roku "należy do dziejów Europy i świata" jako dzień wybuchu II wojny światowej, podczas gdy mniej znana jest data 17 września, gdy doszło do inwazji wojsk sowieckich na Polskę. Przypomniał okoliczności zbrodni katyńskiej i lata ukrywania przez Sowietów odpowiedzialności za nią.

Mówiąc o cenie, jaką zapłaciła Polska w latach wojny, Patricelli zaznaczył, że zginął co szósty mieszkaniec kraju. Jak stwierdził, wobec Polaków okupanci "nie wykazywali nawet minimum człowieczeństwa".

Polska, jak mówił, walczyła od pierwszego do ostatniego dnia wojny. Przypomniał o działalności Armii Krajowej i powstaniu warszawskim. Historyk położył także nacisk na ogromny wkład żołnierzy 2. Korpusu w walki z Niemcami we Włoszech. Wśród wystawionych pamiątek są rzeczy osobiste żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, znalezione na polach bitwy we Włoszech, w tym także na Monte Cassino.

Wystawa w bibliotece Izby Deputowanych otwarta będzie do 28 września.

Miasta, w których przygotowano edycje wystawy "Walka i cierpienie", to między innymi: Berlin, Kijów, Lwów, Odessa, Ateny, Genewa, Bangkok, Brasilia, Bruksela, Budapeszt, Bukareszt, Canberra, Chicago, Dar es Salaam, Dauha, Dublin, Dżakarta czy Edynburg.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl