„Polskie meble plecione – historia i współczesność”

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Frantisek_Krejci

  

„Polskie meble plecione – historia i współczesność”- to tytuł spotkania, które w piątek odbędzie się w dawnej rezydencji Lubomirskich i Potockich w Łańcucie. Spotkaniu towarzyszyć będzie pokaz kolekcji zabytkowych plecionych mebli ze zbiorów łańcuckiego zamku.

Nie wszyscy wiedzą, że Polska w dwudziestoleciu międzywojennym była największym na świecie producentem mebli wiklinowych. Ich wytwórczość wówczas przewyższała produkcję wyrobów stolarskich. Eksport plecionych mebli odbywał się np. do Stanów Zjednoczonych, które same były potęgą w tej branży. Niewiele osób również wie, że tylko nieliczne z wiklinowych mebli przetrwały w polskich zbiorach muzealnych, a najliczniej w Łańcucie 

- podkreśliła Joanna Garbulińska-Charchut z łańcuckiego Muzeum-Zamku.

W czasie spotkania z udziałem historyków, etnografów, które odbędzie się w Wielkiej Jadalni Muzeum-Zamku w Łańcucie będzie można dowiedzieć się m.in. o historii plecionkarstwa w regionie przed i po II wojnie światowej, o rozwoju tej branży i jej dochodowości, a także jak obecnie wygląda to zajęcie na Rzeszowszczyźnie.

Pod względem nauki koszykarstwa wybijała się Galicja, działające tu szkoły rozpoczęły wytwórczość na sprzedaż. Liczący się producenci rozwinęli działalność w Królestwie Polskim. Potęgą upraw nowo odkrytej przez Europę +amerykanki+ stały się Prusy. Prężnie działającym ośrodkiem edukacyjno-wytwórczym stał się w latach 70. XIX w. Rudnik nad Sanem wraz okolicznymi wsiami. Tu założono szkołę, fabrykę, muzeum oraz wzorcownię 

– przypomniała Garbulińska-Charchut.

Dodała, że według statystyk wytwórnie dostarczały na rynek krajowy tysiące mebli plecionych, ale tylko nieliczne z nich przetrwały w polskich zbiorach muzealnych.

Najliczniej w zbiorach Muzeum-Zamku w Łańcucie 

– zaznaczyła.

Spośród wiklinowych mebli, na co dzień znajdujących się w muzealnym magazynie, uczestnicy spotkania będą mogli zobaczyć m.in. egzemplarz budy ogrodowej z przełomu XIX i XX w. „To wyplatany fotel o niezwykle interesującej konstrukcji – posiada wysokie boki zwieńczone okrągłym daszkiem. Swoim wyglądem przypomina nieco kościelny konfesjonał”– oceniła Garbulińska-Charchut. Zauważyła, że tego typu budy ogrodowe były prawdopodobnie pierwowzorami koszy plażowych

Pokazany zostanie też pochodzący z ok. 1900 r. fotel wiklinowy malowany na biało-niebiesko - było to wówczas jedno z najpopularniejszych zestawień kolorystycznych dla mebli plecionych.

Będzie też fotel tapicerowany na metalowej formatce, obity tkaniną w kwiaty. „Sposób jego wykończenia, w porównaniu ze stałą tapicerką, był bardziej praktyczny. Materiał można było łatwo wymienić. Ponadto tego typu wkłady pozwalały np. na szybkie schowanie materiału w deszczowe dni, bez konieczności przenoszenia fotela do zadaszonego miejsca” – wyjaśniła Garbulińska-Charchut. Podkreśliła, że wyroby koszykarskie najczęściej wykorzystywano na tarasach i werandach, w zakątkach ogrodów, parkach, czyli w miejscach przeznaczonych do odpoczynku. Wiele z nich – jak zaznaczyła - zostało uwiecznionych na fotografiach dokumentujących życie łańcuckiej rezydencji.

To uzmysławia wagę, jaką miała ich obecność nie tylko w plenerze i wnętrzach mieszkalnych, ale także w trakcie różnego rodzaju spotkań. Plecione berżery i fotele znajdują się np. w tle fotografii z wizyty prezydenta RP Ignacego Mościckiego w Łańcucie w 1929 r. 

– mówiła pracownica Muzeum-Zamku.

Na plecionych fotelach, ustawionych na pierwszym planie zdjęcia wykonanego na tle głównego wejścia do rezydencji w 1937 r. siedzieli również goście hrabiego Alfreda Potockiego: hrabina Maria Helena Teresa Potocka, Jadwiga Beckowa, księżna Kentu Marina, hrabina Elżbieta Maria Matylda Potocka i księżna Elżbieta Amalia Eugenia Lichtenstein.

Piątkowemu spotkaniu towarzyszyć będzie prezentacja książki „Polskie meble plecione 1864-1939”, w której dr Anna Feliks przedstawiła meble z polskich zbiorów muzealnych, w tym najliczniejszej grupy zachowanej w łańcuckim muzeum.

Dr Anna Feliks - muzealnik, kustosz dyplomowany, od 1997 roku związana z Muzeum Narodowym w Warszawie. Jest autorką licznych artykułów z zakresu historii meblarstwa, wnętrzarstwa, kolekcjonerstwa i handlu dziełami sztuki. Zajmuje się także badaniami różnych rodzajów zabytkowych mebli plenerowych w Polsce.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Premier podziękował policjantom z Krakowa. "Co powiedzieć - znakomita robota"

/ Twitter.com/@PremierRP

  

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził dzisiaj policjantów komisariatu wodnego w Krakowie, którzy zapobiegli uderzeniu bezwładnie płynących tramwajów wodnych w most Dębnicki na Wiśle. Szef rządu pogratulował funkcjonariuszom udanej akcji.

- Co mogę powiedzieć, że to znakomita robota, bardzo dziękuję za taką dyspozycyjność (…). Patrząc na to drzewo, które unieruchomiliście, to można sobie wyobrazić, jakby ono całą siłą uderzyło w przęsła, które są tam budowane

 - mówił Morawiecki.

Odnosił się w ten sposób do usuwania przez policjantów niesionych przez Wisłę kłód drzew.

- Jesteśmy wam bardzo wdzięczni, gratuluję tego, co się udało zrobić. Gratuluję odwagi, bo staram się sobie wyobrazić, jaki to jest żywioł, na takich łódeczkach w porównaniu z płynącym drzewem, to ogromny profesjonalizm i odwaga, macie tutaj znakomite służby, na których można polegać

 - podkreślił premier.

Szef rządu w towarzystwie ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego spotkał się z funkcjonariuszami na pływającym podeście na przystani. Zwiedził też policyjną motorówkę, gdzie zaprezentowano mu zasady akcji ratowniczej.

Policjant biorący udział w czwartkowej akcji zatrzymania tramwajów wodnych ocenił, że zakończyła się ona sukcesem.

- Były tam dwie osoby, dwóch sterników - trzeba było ich ściągnąć na naszą motorówkę, potem barki musieliśmy documować od brzegu w bezpiecznym miejscu. Musieliśmy tak zrobić, żeby było bezpiecznie, nikomu nic się nie stało. Bardzo szybko płynie woda, musieliśmy dostosować się do warunków

 - powiedział PAP policjant.

[polecam:https://niezalezna.pl/272757-o-wlos-od-tragedii-w-krakowie-barki-bezwladnie-dryfowaly-mogly-uderzyc-w-most-na-wisle-film]

W czwartek po południu funkcjonariusze krakowskiego komisariatu wodnego zapobiegli uderzeniu bezwładnie płynących tramwajów wodnych w most Dębnicki na Wiśle. Patrolując Wisłę, zauważyli, że po rzece płynie bezwładnie jednostka złożona z czterech tramwajów wodnych złączonych burtami. Jednostki prawdopodobnie zerwały się z lin z przystani wodnej w okolicy dzielnicy Salwator, a następnie - z biegiem rzeki - szybko zmierzały w kierunku mostu Dębnickiego. Na pokładzie znajdowały się dwie osoby.

Patrolujący rzekę policjanci przystąpili do akcji ratunkowej. Jak podano, uderzenie tak ciężkiej konstrukcji w przęsło mostu mogło doprowadzić do jego uszkodzenia. Jeszcze przed mostem funkcjonariuszom udało się rozdzielić tramwaje na dwa zespoły i poprowadzić je z dwóch stron filaru. Następnie doholowali jednostki pływające do przystani na zakolu Wisły, gdzie zostały bezpiecznie zacumowane.

Również w czwartek policjanci z komisariatu wodnego zauważyli, że z przystani przy Salwatorze zerwały się trzy motorówki należące do klubu sportowego. Ponieważ pomost był całkowicie zalany, właściciele jednostek nie mogli się do nich dostać. Funkcjonariusze pomogli zatrzymać łódki, które odpływały już z prądem Wisły.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl