"Kaz" żali się na Isabel. Nagrywała go nawet w toalecie!

Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz / fot. YouTube/mat.pras.

  

Szopka dotycząca rozstania Kazimierza Marcinkiewicza z żoną Izabelą Olchowicz-Marcinkiewicz trwa w najlepsze. Kobieta zdradziła niedawno na antenie Telewizji Republika, że Marcinkiewicz ukrywa swoje dochody, by uniknąć zapłaty alimentów. Isabel jest również bardzo aktywna w sieci, gdzie regularnie krytykuje byłego męża. "Kaz" postanowił przerwać milczenie i zabrać głos. W jego oświadczeniu czytamy, że eksżona stała się jego "stalkerem" i nagrywała go podczas... wizyty w toalecie.

Obecnie dług wynosi ponad 100 tys. złotych. Byłam niezmiernie zdziwiona, że działania moje, jak i komornika, okazały się bezskuteczne. Są pewne etapy ws. ściągalności długu. Wyrok sądu jest wyrokiem. Proces trwał ponad trzy lata. Przyznano mi alimenty. Miałam pewność, że wyrok prawomocny zapewni mi odzyskanie długu

- mówiła niedawno była żona Marcinkiewicza w programie "W punkt" na antenie Telewizji Republika.

Komornik nie może ściągnąć dochodu, ponieważ - jest dowód [na to, że] - pan Kazimierz Marcinkiewicz ukrywa dochody. Człowiek wmawiający obywatelom swoje prawdy, który jednocześnie nie przestrzega prawa, nie może być wiarygodny

- dodała Olchowicz-Marcinkiewicz, która wystosowała w tej sprawie list otwarty do ministra sprawiedliwości.

Takich wpisów i wypowiedzi Isabel Marcinkiewicz znajdziemy w sieci mnóstwo. Musiały się one stać dla "Kaza" ("Kaz" i "Isabel" to wersje imion, jakimi nazywali się bohaterowie afery za czasów sielanki w ich związku) na tyle uciążliwe, że były premier postanowił zabrać głos i wydać oświadczenie:

[..] od 4 lat zalewa mnie fala hejtu, szkalowania, kłamstw i pomówień ze strony mojej byłej żony, od której odszedłem 6 lat temu. Myślałem, że z czasem to minie. Niestety była żona stała się moim stalkerem.

 - czytamy w nim. We wpisie Marcinkiewicz tłumaczy się z długów alimentacyjnych:

To prawda, że zalegam jej z zasądzoną pomocą finansową. Pracuję na własny rachunek bardzo ciężko i intensywnie. Nie mam jednak stałej comiesięcznej pensji. Pracuję nad kilkudziesięcioma projektami na success fee. W ostatnim roku nie miałem dużych sukcesów. Każdym sukcesem dzieliłem się sprawiedliwie, ale zaległości się powiększały. Stalkerka o tym wie, bo odpowiednie dokumenty przedstawiłem sądowi oraz wielokrotnie ją o tym informowałem. Gdy którykolwiek projekt doprowadzę do końca, rozliczę się z zaległości.

- żali się "Kaz".

W oświadczeniu nie zabrakło też wyrzutów względem byłej partnerki:

[...]  w ubiegłym roku ukazał się filmik nakręcony przez moją byłą żonę, gdy nagi byłem w toalecie. Filmik ten został sprzedany szmatławcom za - podobno - 50.000 zł. Tyle zaproponowali także mi dziennikarze za - jak powiedzieli - „podobnie pikantny filmik”, który zapewne nagrałem. Czy taki filmik nie jest dowodem na przemoc? Jeśli nie fizyczną, to psychiczną. Jak partner może nagrywać nagą partnerkę, bez jej zgody i to w toalecie?

- pyta Marcinkiewicz.

Cały wpis można przeczytać niżej:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wyrwa w demografii

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Dekady zaniedbań w polityce prorodzinnej doprowadziły do tego, że Polska zmaga się z ogromnym kryzysem demograficznym. "500+" to za mało, aby ten trend odwrócić - czytamy w dzisiejszym wydaniu "Naszego Dziennika".

Starzenie polskiego społeczeństwa jest faktem. GUS poinformował, że w 2018 roku zmarła rekordowa liczba Polaków - 414 tys., a w tym samym czasie urodziło się natomiast 388 tys. dzieci. Eksperci zakładali, że tak duża liczba zgonów zostanie odnotowana w naszym kraju za pięć lat. W sumie w ubiegłym roku ludność Polski zmniejszyła się w stosunku do roku 2017 o 26 tys. osób - czytamy w dzienniku.

Jak podaje gazeta, według opracowań GUS z roku na rok przybywa osób starszych. W roku 2000 osób w wieku 75+ było 1,7 mln, w 2010 - 2,4 mln, a w 2017 - już 2,7 mln. Aby mówić o zastępowalności pokoleń współczynnik dzietności musiałby osiągnąć 2,1. Ten jednak systematycznie spada - zauważa "ND".

"W roku 1980 współczynnik dzietności wynosił 2,28. W 1990 było to 1,99. W 2017 to już tylko 1,45. Robiliśmy analizy z tym związane i według nich, aby wyjść z zapaści Polska potrzebuje minimum 20 lat. W tym czasie musiałyby być prowadzone intensywne działania związane z kulturą, budownictwem czy wsparciem ekonomicznym młodych matek"

- powiedział gazecie Marek Grabowski, demograf i prezes Fundacji Mamy i Taty.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl