Sejm przygotuje Polaków na twardy brexit

/ Foto-Rabe

  

Sejm chciałby przyjąć projekt zabezpieczający polskich klientów brytyjskich instytucji finansowych w związku z tzw. twardym brexitem jeszcze na tym posiedzeniu. Prośbę taką skierował do posłów marszałek.

Prace nad przygotowanym przez resort finansów projektem dotyczącym zasad prowadzenia działalności przez niektóre podmioty rynku finansowego w związku z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez zawarcia umowy rozpoczęła Komisja Finansów Publicznych. Jak poinformował posłów przewodniczący komisji Andrzej Szlachta (PiS), marszałek zwrócił się z prośbą o rozpatrzenie projektu na obecnym posiedzeniu Sejmu.

Wiceminister finansów Leszek Skiba, przedstawiając projekt, podkreślał, że „prawdopodobieństwo twardego brexitu jest duże”, a nowe przepisy mają „zabezpieczać interesy polskich klientów instytucji finansowych z siedzibą w Wielkiej Brytanii".

„Projektowana ustawa obejmuje swoim zakresem działalność instytucji finansowych z Wielkiej Brytanii, które wykonują obecnie działalność na terytorium Polski na podstawie jednolitego unijnego paszportu. W przypadku tzw. twardego brexitu instytucje te utracą bowiem możliwość wykonywania na terytorium Polski działalności transgranicznej, czego konsekwencją będzie uznanie ich za instytucje z państwa trzeciego”

- mówił Skiba.

Projekt zakłada możliwość m.in. dalszego wykonywania zawartych przed dniem twardego brexitu umów kredytowych, umów ubezpieczenia, umów outsourcingu na rzecz banku oraz kasy oszczędnościowo-kredytowej, umów o świadczenie umów ramowych zawieranych z użytkownikami usług płatniczych, umów reasekuracji oraz czynności stanowiących działalność maklerską. Umowy te będą mogły być wykonywane nie dłużej niż przez 12 lub 24 miesiące, lub do momentu przeniesienia portfela takich umów lub uzyskania zezwolenia na prowadzenie takiej działalności na terytorium Polski. Projekt reguluje także kwestie nadzoru finansowego nad instytucjami finansowymi z Wielkiej Brytanii. Ustawa miałaby wejść w życie 30 marca 2019 r.

Posłowie z komisji nie podważali potrzeby szybkiego uchwalenia nowych przepisów ani nie dyskutowali z propozycjami Ministerstwa Finansów – z jednym wyjątkiem dotyczącym czasu na zakończenie przez banki i SKOK-i objętych nowymi przepisami umów z przedsiębiorstwami z Wielkiej Brytanii.

Kwestię tę poruszył Tadeusz Białek ze Związku Banków Polskich, który zwrócił się do posłów z prośbą o wydłużenie terminu na zakończenie takich umów z 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy do co najmniej do 18 miesięcy, „aby zapewnić bezpieczeństwo prawne całego procesu”, gdyż banki nie zdążą z jego realizacją.

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów początkowo nie chcieli się na to zgodzić, uzasadniając, że termin 12-miesięczny zaleciła Komisja Europejska. Zadeklarowali jednak, że do czasu drugiego czytania – zaplanowanego na czwartek późnym popołudniem – poproszą o opinię Komisję Nadzoru Finansowego i jeszcze raz przeanalizują tę kwestię.

StronęZwiązku Banków Polskich wzięła też Izabela Leszczyna. Posłanka KO-PO powiedziała, że rozumie potrzebę szybkiej pracy nad projektem, więc nie chce zgłaszać sprzeciwu do kwestionowanego przepisu, jednak zadeklarowała, że jeśli stanowisko Ministerstwa Finansów się nie zmieni, Platforma Obywatelska zgłosi odpowiednią poprawkę.

Sejm pracuje w tej chwili nad trzema projektami związanymi z tzw. twardym brexitem. Poza regulacjami dotyczącymi instytucji finansowych, posłowie zajmują się także projektem, który ureguluje zasady pobytu w Polsce obywateli Wielkiej Brytanii i ich rodzin oraz projektem o uregulowaniu niektórych spraw związanych z uznawaniem kwalifikacji zawodowych.

Po odrzuceniu we wtorek przez brytyjską Izbę Gmin po raz drugi umowy w sprawie brexitu, którą wynegocjował rząd premier Theresy May, w środę odbędzie się kolejne głosowanie. Parlament ma się wypowiedzieć, czy Wielka Brytania powinna zdecydować się na wyjście z UE bez umowy. W razie porażki również tego wniosku w czwartek brytyjscy posłowie będą głosować nad nową instrukcją dla rządu, aby przedłużyć proces opisany w artykule 50. traktatu UE i w efekcie opóźnić brexit.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Składowiska odpadów w Zgierzu zagrożeniem dla życia

/ Clker-Free-Vector-Images

  

Składowiska odpadów Eko-Boruta w Zgierzu k. Łodzi są zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzkiego – poinformował prezes najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski i wezwał do działań naprawczych marszałka województwa łódzkiego oraz prezydenta Zgierza.

Prezes NIK poinformował o wyniku wstępnych oględzin na składowiskach odpadów w Zgierzu. W jego opinii stanowią one zagrożenie dla zdrowia i życia ludzkiego.

"Wobec faktu, że likwidator spółki Eko-Boruta nie ma środków finansowych i nie może podjąć działań zapobiegawczych, polegających w pierwszym etapie na ogrodzeniu składowisk odpadów, prezes NIK wystąpił (...) do marszałka województwa łódzkiego i prezydenta Zgierza o działania naprawcze"

– napisano w komunikacie NIK.

Na początku lipca NIK zapowiedział zbadanie trzech składowisk w Zgierzu: odpadów paleniskowych przy ul. Łukasińskiego, składowiska odpadów poprodukcyjnych przy ul. Miroszewskiej oraz wysypiska odpadów o zwyczajowej nazwie "za Bzurą" przy ul. Struga. W związku z alarmującymi doniesieniami medialnymi o "ekologicznej bombie w Zgierzu", organ kontroli podjął się oceny stopnia ryzyka zagrożenia dla zdrowia mieszkańców miasta i okolic oraz faktycznego rozmiaru prowadzonej przez spółkę Eko-Boruta Sp. z o.o. działalności w zakresie gospodarki odpadami, w tym także niezgodnie z zakresem udzielonych spółce uprawnień.

Już podczas pierwszych oględzin zwrócono uwagę na brak odpowiedniego zabezpieczenia składowiska – na jego teren swobodnie mogły dostać się osoby postronne. W miejscu przechowywania odpadów paleniskowych były znaczne ilości odpadów komunalnych oraz płyty eternitowe.

Stwierdzono też miejsca nadpalenia odpadów i ślady wskazujące na podziemne samozapłony. Prezes NIK przypomniał, że podczas pożarów wysypisk dochodzi do ogromnego zanieczyszczenia powietrza, szkodliwego dla całej populacji, a szczególnie dla alergików. Na składowisku występowały również ślady wskazujące na popożarowe zapadliska terenu, będące dodatkowym zagrożeniem dla osób trzecich.

Wszystkie te obserwacje doprowadziły do poinformowania likwidatora Eko-Boruty o stwierdzeniu na jego terenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego.

Jednocześnie Kwiatkowski – przywołując odpowiednią podstawę prawną – wezwał marszałka województwa łódzkiego i prezydenta do podjęcia działań naprawczych.

"Jednym z wyników podjętych przez NIK działań jest zgłoszenie gotowości likwidatora spółki do podpisania umowy przenoszącej prawa do nieruchomości, na której znajdują się składowiska, na rzecz gminy miasta Zgierz. Umożliwi to rozpoczęcie procedury, wystąpienia do Funduszu Ochrony Środowiska o pieniądze na rekultywacje terenu wysypiska"

– zaznaczył prezes NIK.

Śledztwo ws. składowiska odpadów po byłych zgierskich zakładach Boruta, na którym może być zakopanych nawet 200 tys. beczek z toksycznymi odpadami, prowadzi także prokuratura w Zgierzu. Według rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztofa Kopani, toczy się ono o czyn polegający na składowaniu odpadów w sposób zagrażający życiu i zdrowiu człowieka i środowisku naturalnemu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl