Pięćdziesiąt twarzy Mateusza. Założyciel KOD powraca jako... "ofiara linczu"

Mateusz Kijowski najpierw założył Komitet Obrony Demokracji, a później, jako alimenciarz i krętacz ukrywający przed komornikiem dochody, stracił zaufanie swojego środowiska. Teraz powraca w nowej, kolejnej odsłonie - jako cierpiętnik i wyzwoliciel wszystkich uciemiężonych. Kijowski do spółki ze związaną niegdyś z Ruchem Palikota Katarzyną Izydorczyk założył właśnie stowarzyszenie mającą wspierać "ofiary linczu". Oczywiście jednymi z nich są... założyciele stowarzyszenia.

Mateusz Kijowski, luty 2017 roku
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Mateusz Kijowski w ciągu ostatnich kilku lat dał się poznać z co najmniej kilku stron. W 2015 r. jako założyciel Komitetu Obrony Demokracji porwał tłumy tych, którym nie było po drodze z nowo wybraną władzą. Jego kariera skończyła się jednak równie szybko jak zaczęła: z czasem ujawniono ogromne długi alimentacyjne Kijowskiego, dodatkowo działacz miał ukrywać swoje dochody przed komornikiem, jednocześnie przelewając na swoje konto imponujące kwoty ze wspólnej kasy KOD.

Działacz wszystkiego oczywiście się wyparł i niejednokrotnie próbował ratować swoją reputację: swego czasu zorganizował nawet zbiórkę pieniędzy pod szumnym hasłem "Stypendium Wolności", która miała pomóc odbić mu się od dna. Tym razem Mateusz Kijowski postanowił znowu dać znać o swoim istnieniu, powołując... Stowarzyszenie Zlinczowanych (sic!). Jakie będą zadania nowej organizacji? Oddajmy głos jej współzałożycielce, Katarzynie Izydorczyk:

"Mateusz Kijowski – wydaje się, że nie trzeba go przedstawiać – to człowiek-legenda, który porwał ludzi na ulice w obronie Konstytucji! A jednak nikt nie zaznał tak zmasowanego linczu, jak Mateusz, w wyniku swoich prywatnych błędów i błędów mu przypisanych"

- zaczyna swój wpis Izydorczyk na oficjalnym fanpejdżu stowarzyszenia. 

"Zawiść i „nie wiadomo co jeszcze” doprowadziły do tego, że publicznie odmawiano Mateuszowi prawa do życia. Wraz z jego odejściem faktycznie odszedł z życia publicznego i KOD. Lincz trwa nadal – gdziekolwiek Mateusz się ruszy, znajdą się „miłośnicy” gnębienia go, przez co i inni wolą stać z boku – aż to przycichnie. Pytanie: co Mateusz ma robić przez ten czas, aż przestanie się go publicznie linczować? Z czego ma żyć? Kto go zatrudni, skoro ciągnie za swoim nazwiskiem i wizerunkiem nie tylko media, ale i służby specjalne?"

- pyta w pełnym dramatyzmu wpisie była prezes fundacji Moja Dominikana, związana wcześniej z partią Janusza Palikota.

"To jest dziś prawdziwe oblicze Mateusza, człowieka skazanego na publiczny i prywatny niebyt, na śmierć cywilną"

- puentuje Izydorczyk. Działaczka nie omieszkała również podzielić się własną, równie łzawą historią:

"Cokolwiek umieszczę w mediach społecznościowych, natychmiast zjawiają się „życzliwi”, którzy powieszą link z czarnym paskiem na mojej twarzy i skróconym do jednej litery nazwiskiem. Nikt mi nie da pracy. Fundacja umiera, bo mam zakaz kontaktowania się z jej pracownikami. Po półrocznym leczeniu w szpitalu silnej depresji byłam na skraju, nie wytrzymywałam, już nie dawałam rady, nie widziałam sensu życia w zastraszeniu, ciągle nie wiedząc, za co…"

- żali się działaczka.

"W akcie desperacji, jako ostatni krzyk i próba pomocy napisałam do Mateusza, żeby porozmawiać, zrozumieć, jak on daje radę w tym permanentnym linczu"

- przyznaje.

Cały wpis można przeczytać poniżej:

Internauci szybko zarzucili Kijowskiemu hipokryzję i zwrócili uwagę na to, że zanim zacznie pomagać innym, przede wszystkim powinien załatwić swoje własne, nierozwiązane problemy:
"Biedny Mateuszek :( trzeba było płacić alimenty to nie byłoby problemu :( biedaczek :("

- kpi jeden z komentujących wpis Izydorczyk.

 Co ciekawe, administratorzy fanpejdża Stowarzyszenia chętnie odpowiadają na niewygodne komentarze:

"i właśnie przeciwko takim wpisom mówimy stanowczo NIE! Fajnie jest się nabijać z innych, zwłaszcza w internecie.... pytanie numer 1: czy Pan nigdy nie popełnił błędu w swoim życiu? Pytanie numer 2: Chciałby Pan by ktoś tak Pana potraktował, ba nie potraktował a stałe i permanencji linczował?? Pytanie numer 3: czy Pan dokładnie zna historie alimentów Mateusza czy tylko to co media napisały by go zniszczyć, a Pan ślepo po nich powtarza? Pytanie 4: czy Mateusz nie ma szansy wrócić do normalności tylko musi tkwić w upadku bo ciagle - jak Pan - upajają się tym dramatem jaki zgotowano rodzinie? 

Stanowczo BŁAGAM przestać linczować ludzi!!!!!!! Zachęcam do bycia po prostu dobrym człowiekiem"

- apeluje Katarzyna Izydroczyk. Czujecie się poruszeni jej apelem? 

 

Źródło: niezalezna.pl,

#KOD #Mateusz Kijowski #lincz

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo