W Teatrze Powszechnym wystawiają "Mein Kampf". W ten sposób walczą z "polskim faszyzmem"

Po grafomańskiej, antykatolickiej "Klątwie" "artyści" z Teatru Powszechnego znów sięgają po osobliwy repertuar. Tym razem na warsztat wzięli... „Mein Kampf” autorstwa Adolfa Hitlera, które - według twórców - "pozostaje nadal jedną z najbardziej wpływowych książek XX wieku".

W "Klątwie" mieliśmy sceny zbiórki na zamach na Jarosława Kaczyńskiego oraz seksu oralnego z figurą Jana Pawła II. Jakimi atrakcjami wirtuozi teatru uraczą nas, wystawiając za nasze pieniądze "Mein Kampf" Adolfa Hitlera?

Premiera dopiero za dwa tygodnie, ale przedsmak emocji daje nam lektura opisu spektaklu, umieszczonego na stronie internetowej teatru. Najpierw "artyści" straszą drugim Holokaustem:

Analizując język i narrację Hitlera, zadajemy sobie pytanie o język współczesności i mowę nienawiści. Pytamy, ile musiało paść słów, zanim doszło do Holokaustu oraz ile jeszcze musi ich paść, żeby historia się powtórzyła.

Potem następuje fragment, który mógłby równie dobrze znaleźć się w broszurce wyborczej młodzieżówki niemieckich Zielonych albo socjalistów z Luksemburga:

Dlaczego, pomimo doświadczeń drugiej wojny światowej, faszyzm i narodowy socjalizm znów stały się atrakcyjnymi ideologiami, a sztandary i hasła nacjonalistyczne tak szybko zastąpiły dumę z wielokulturowo różnorodnej, zjednoczonej Europy? [...] Zwłaszcza w sytuacji, w której łączenie nacjonalistycznych haseł i socjalistycznych postulatów staje się częstą praktyką populistycznych ugrupowań politycznych.

Myliłby się przy tym ten, kto sięgnięcie po "Mein Kampf" przez twórców utożsamiałby z potępieniem przez nich niemieckiego nazizmu. Otóż na celowniku Teatru Powszechnego i wystawianego na jego deskach Adolfa Hitlera znajdzie się rzekomy "polski faszyzm". Jak czytamy w zapowiedzi spektaklu:

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przez ulice w całym kraju (często pod patronatem polityków) przemaszerowały pochody propagujące ideologie faszystowskie, w polskich kościołach organizowane są msze, w których nacjonaliści wywieszają swoje symbole, a wiele organizacji pod pretekstem „promowania wartości patriotycznych” organizuje koncerty, w których propagowane są treści łamiące § 1. art. 256 KK: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Pokazom "Mein Kampf" towarzyszyć będzie cykl dyskusji "poświęconych współczesnym przejawom ideologii nacjonalistycznej, które coraz częściej obserwujemy w otaczającej nas rzeczywistości". W rozmowach będą brać udział tacy spece od faszyzmu jak wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej, Julia Minasiewicz ("feministka, antyfaszystka, działaczka na rzecz osób LGBTQ związana z Porozumieniem Kobiet 8 Marca"), Bożena Keff ("wykładowczyni Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim") oraz prof. Monika Płatek, znana z wiekopomnych słów, że "w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych".

 

Źródło: niezalezna.pl

redakcja
Sonda
Wczytuję sondę...

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo