Żona szefa Amber Gold wykorzystana seksualnie? Właśnie rusza proces

Amber Gold / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Przed Sądem Rejonowym Łódź-Widzew rozpoczął się proces 43-letniego Tomasza R., b. funkcjonariusza Służby Więziennej, którego prokuratura oskarżyła o niedopełnienie obowiązków i seksualne wykorzystanie stosunku zależności. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Według prokuratury, ofiarą funkcjonariusza miała być Katarzyna P. - żona b. prezesa Amber Gold i jednocześnie współwłaścicielka spółki.

AKTUALIZACJA:

Tomasz R. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz ukarany grzywną 5 tys. zł i zakazem zajmowania stanowisk w służbie więziennej przez okres 5 lat. Oskarżony na sali sądowej przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze.

Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy, zarówno prokuratura jak i obrona wnioskowały o wyłączenie jawności procesu, powołując się na interes publiczny i interes osoby małoletniej. Decyzją sądu rozprawa toczyć się będzie przy drzwiach zamkniętych.

We wtorek na sali sądowej pojawiła się Katarzyna P. dowieziona do sądu z Grudziądza, gdzie przebywa w areszcie.

Śledztwo ws. przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej z Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi prowadziła Prokuratura Rejonowa Łódź-Widzew. Wykazało ono, że były już wychowawca ZK nr 1 od lutego do listopada 2014 r. dopuścił się na szkodę Katarzyny P., żony byłego prezesa Amber Gold, czynności o charakterze seksualnym, wykorzystując przy tym istniejący stosunek zależności. W konsekwencji kobieta zaszła w ciążę i w innej już placówce penitencjarnej urodziła syna.

Zdaniem śledczych funkcjonariusz nie dopełnił swoich obowiązków, działając nie tylko na szkodę osadzonej, ale także interesu publicznego, przez niezapewnienie właściwego wykonywania środka zapobiegawczego i podważenie autorytetu Służby Więziennej.

Katarzyna P. przebywała w łódzkim areszcie od kwietnia 2013 r. W marcu 2015 r. poinformowała szefostwo, że jest w ciąży. W związku z tym wszczęto śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi. Kobieta została przesłuchana.

Pierwotnie zaprzeczała, aby była ofiarą seksualnego wykorzystania i odmawiała ujawnienia, kto może być ojcem dziecka, które zostało poczęte podczas jej pobytu w ZK nr 1 w Łodzi w związku z jej tymczasowym aresztowaniem na potrzeby śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi. Po zebraniu materiału dowodowego prokuratura zadecydowała o umorzeniu śledztwa.

W kwietniu 2015 r. Katarzyna P. trafiła do Zakładu Karnego w Grudziądzu, gdzie urodziła dziecko. Wtedy zażalenie na postanowienie łódzkiej prokuratury złożyła pełnomocnik P., wskazując, że ojcem dziecka może być konkretny funkcjonariusz służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi. Mężczyznę miała wskazać Katarzyna P., która jednocześnie wytoczyła mu proces cywilny o ustalenie ojcostwa. Sąd w Gdańsku, który rozpatrywał zażalenie, zadecydował, że śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi ma się toczyć dalej.

Ponownie przesłuchano Katarzynę P. Podała wówczas, że oskarżony wykorzystał jej zły stan psychiczny, będący konsekwencją izolacji, oraz stosunek zależności wynikający z zajmowanego stanowiska wychowawcy placówki penitencjarnej, w której była osadzona. Utrzymywała, że w rozmowie z nią oskarżony wielokrotnie podkreślał, że od jego stanowiska uzależnionych jest szereg kwestii związanych z jej pobytem z zakładzie karnym.

Ojcostwo oskarżonego znalazło potwierdzenie w przeprowadzonych na zlecenie prokuratury badaniach genetycznych.

Mężczyzna usłyszał zarzuty. Nie przyznał się do zarzutu i odmówił złożenia wyjaśnień. Został dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Amber Gold – firma powstała na początku 2009 r. – miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację. Tysiącom klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Według śledczych szef firmy Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Proces Marcina P. i jego żony trwa od marca 2016 roku przed gdańskim sądem okręgowym.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy poddały się presji naszego regionu. Przyjęły dyrektywę UE niekorzystną dla Nord Stream 2

Bundestag / pixabay.com / clareich

  

Niemiecki Bundestag przyjął dziś nowelizację ustawy o zaopatrzeniu w energię elektryczną i gaz, która stanowi implementację dyrektywy gazowej UE. Tym samym ostatecznie niemieckie partie rządzące zrezygnowały z pomysłu obejścia zapisów dyrektywy, które były niekorzystne dla rosyjskiego monopolisty Gazpromu i budującego się Nord Stream 2. Za nowelizacją głosowali posłowie koalicji rządowej CDU/CSU i SPD oraz opozycyjnej FDP.

- Przyjmujemy unijną dyrektywę gazową w brzmieniu jeden do jednego

 - mówił podczas debaty poseł CDU Peter Bleser.

Wtórował mu deputowany SPD Timon Gremmels, który oprócz tego zapewniał, że "Niemcy bardzo poważnie traktują obawy wschodnich partnerów: Polski i państw bałtyckich", dlatego unijna dyrektywa gazowa jest - jego zdaniem - dobrym kompromisem.

Jednocześnie przedstawiciele koalicji rządowej zgodnie przekonywali, że projekt Nord Stream 2 jest wyłącznie gospodarczym rosyjsko-europejskim przedsięwzięciem.

Dyrektywa gazowa UE, która została znowelizowana w tym roku, zakłada, że operator gazociągu musi być niezależny od dostawcy gazu. Zmiana obejmuje też firmy spoza Wspólnoty, czyli m.in. rosyjski Gazprom i operatora budowanego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie.

Dyrektywa zakłada, że spod jej obowiązywania mogą być wyłączone gazociągi, których budowa została ukończona przed 23 maja 2019 roku.

Przedstawiciele AfD w Bundestagu, którzy głosowali przeciwko przyjęciu nowelizacji, argumentowali, że nowe prawo spowoduje podniesienie cen gazu i obniży bezpieczeństwo dostaw. Z kolei Zieloni - którzy również sprzeciwiali się przyjęciu ustawy - przekonywali, że Gazprom "tak czy siak uzyska wyłączenie" spod obowiązywania dyrektywy i że budowa Nord Stream 2 jest oznaką nielojalności wobec Ukrainy.

Pracom nad ustawą towarzyszyły kontrowersje. W ubiegłym tygodniu dziennik "Bild" informował, że partie rządzące chciały obejść dyrektywę gazową UE niekorzystną dla Nord Stream 2. Zawarte w niej zapisy miały być rozwodnione. Jak donosiła gazeta, z projektu nowelizacji miał zniknąć zapis dotyczący nieobowiązywania regulacji wobec inwestycji ukończonych przed 23 maja 2019. Słowo "ukończone" zamieniono tam na "trwające".

W przyjętym dziś przez Bundestag wrócono do wersji, którą zawiera dyrektywa UE. Budowa NS2 wciąż trwa. Zostanie ona zakończona prawdopodobnie w połowie 2020 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl