Białostocka PO rusza z in vitro

/ Ekem

  

PO rozpoczęła prace nad stworzeniem w Białymstoku miejskiego programu leczenia niepłodności metodą in vitro. Ma on być gotowy w ciągu kilku miesięcy, a ruszyć od 2020 r. - poinformowano na konferencji prasowej w Białymstoku.

"Intencją naszą jest, aby od stycznia przyszłego roku wsparcie samorządowe dla in vitro w Białymstoku było już realizowane z nowego budżetu miasta" - powiedział szef PO w regionie poseł Robert Tyszkiewicz.

Program ma opracować prof. Sławomir Wołczyński, znany i ceniony specjalista w dziedzinie in vitro, autor takich programów dla innych miast, do którego Tyszkiewicz zwrócił się w tej sprawie. Zapowiedziano szerokie konsultacje programu.

"Apeluję do wszystkich ponad podziałami politycznymi, partyjnymi, pomóżmy mieszkańcom Białegostoku, którzy zmagają się z problemem niepłodności, pomóżmy także placówkom medycznym w Białymstoku, które świadczą na najwyższym możliwym poziomie tego typu działalność, aby in vitro w Białymstoku mogło się rozwijać"

- mówił Tyszkiewicz.

Przypomniał, że Białystok jest "kolebką" in vitro w Polsce (w Białymstoku w 1987 r. urodziło się pierwsze w Polsce dziecko poczęte tą metodą).

Tyszkiewicz mówił, że "bardzo źle się dzieje z in vitro w Białymstoku", wskazywał, że jako poseł dostaje od kilku miesięcy od mieszkańców, ale też ze środowiska medycznego - sygnały o tym, że metoda ta jest coraz trudniej dostępna, bo nie ma lokalnego wsparcia in vitro w formie samorządowego programu, a inne miasta takie programy mają.

Poseł oceniał także, że miastu, oprócz utraty pacjentów może grozić także utrata specjalistów w tej dziedzinie, a w placówkach w Białymstoku są - jak mówił - "najlepsi specjaliści w kraju i jedni z najlepszych na świecie".

"Już pora, żeby białostocki program wsparcia in vitro przestał być tematem tabu. Pora, żeby Białystok dołączył do miast w Polsce, w których te samorządowe programy wsparcia istnieją. Żeby dołączył do Gdańska, do Warszawy, do Poznania, do Łodzi, do Sosnowca, do Częstochowy"

- mówiła radna miejska PO Jowita Chudzik. Dodała, że program miałby być szansą dla tych mieszkańców, dla których metoda in vitro jest "jedyną szansą na posiadanie potomstwa".

Chudzik dodała, że PO zwróci się w tej sprawie do wszystkich opcji politycznych, by wzięły udział w konsultacjach.

Prof. Sławomir Wołczyński zaznaczył, że "nie jest najlepszym pomysłem" sytuacja, w której tylko program samorządowy jest źródłem finansowania in vitro. "To powinno być finansowanie ze środków Ministerstwa Zdrowia tak, jak było, albo z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ale w sytuacji, kiedy nie mamy innego rozwiązania, to jest to jakaś forma zastępcza, która pozwala środowisku przynajmniej wspomóc nie wykluczyć par, które mają kłopot z poczęciem" - mówił dziennikarzom Wołczyński.

Profesor wskazał, że co dziesiąta para ma problemy z niepłodnością. Podał przykład, że np. w 2018 r. w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku z in vitro skorzystało 600 par.

Dodał, że podejmując decyzję ws. programu wsparcia in vitro w mieście, należy także brać pod uwagę kwestie demograficzne. "Tak się działo w innych miastach, w Łodzi, Częstochowie, Warszawie, w Sosnowcu, Gdańsku, tam, gdzie uczestniczyłem w przygotowaniu takiego projektu" - mówił prof. Wołczyński.

Profesor wyjaśnił też, że program, kiedy już będzie opracowany (ze szczegółowym opisem całej procedury, warunkami realizacji), będzie skierowany do zaopiniowania do Agencji Oceny Technologii Medycznych. "Dobrze byłoby, żeby nie było to (program) przedmiotem takich starć politycznych, pyskówek tak, jak było to w innych miastach, żeby to było przedmiotem merytorycznej dyskusji nad tym, jak pomóc mieszkańcom, jak zwiększyć odsetek dzietności w Białymstoku" - powiedział Wołczyński.

Przewodniczący Rady Miasta Łukasz Prokorym (PO) powiedział, że według wstępnego założenia, w 2020 r. na program miasto miałoby przeznaczyć 1 mln zł dla dwustu par. W konsultacjach mają być wypracowane wszystkie warunki uczestnictwa.

Koalicja Obywatelska ma większość w Radzie Miasta, PiS jest w opozycji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

"To będzie oficjalny koniec Iranu". Mocna reakcja Trumpa na niedawne wypowiedzi

Donald Trump / fot. Shealah Craighead; army.mil

  

- Jeśli Iran chce walczyć, to będzie oficjalny koniec Iranu - te mocne słowa prezydent USA Donald Trump zamieścił w nocy polskiego czasu na Twitterze i dodał: "Nigdy więcej nie próbujcie straszyć Stanów Zjednoczonych". Wpis Trumpa była reakcją na wcześniejsze zapowiedzi ze strony irańskiej, które mówiły o możliwości ataków wobec sił zbrojnych USA w sytuacji całkowitego odejścia od porozumienia nuklearnego.

Te słowa Trumpa mają stanowić reakcję na piątkową wypowiedź wiceszefa Strażników Rewolucji, elitarnych jednostek irańskich.

- Irańskie rakiety krótkiego zasięgu mogą trafić w amerykańskie okręty w Zatoce Perskiej

- stwierdził Mohammad Saleh Dżokar. Dodał, że Stanów Zjednoczonych nie stać na nową wojnę. Jego wypowiedź cytowała irańska agencja Fars.

Inny wysoki rangą przedstawiciel irańskiej armii oskarżył prezydenta USA Donalda Trumpa o nieuczciwość - podała w piątek agencja Mehr.

Donald Trump zapowiadał, że chce realizować ścieżkę dyplomatyczną po wycofaniu się z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem z 2015 r. i przystąpieniu na początku maja do odcinania eksportu całej irańskiej ropy - przypomina agencja Reutera, wskazując zarazem, że wypowiedzi amerykańskiego prezydenta na temat Iranu, w połączeniu z decyzjami o zacieśnianiu sankcji i zwiększaniu wojskowej obecności USA w Zatoce Perskiej, wywołują coraz większe napięcia w relacjach na linii USA-Iran.

Teheran uważa, że Waszyngton prowadzi "wojnę psychologiczną z Iranem" i angażuje się w "polityczną grę" z Teheranem.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa wciąż zaostrza sankcje, dążąc do całkowitej izolacji Iranu i pozbawienia go dochodów z eksportu ropy. Zgodnie z niedawną decyzją Białego Domu Strażnicy Rewolucji, zwani też Gwardią Rewolucyjną lub Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej zostali uznani za organizację terrorystyczną.

Ponadto, Stany Zjednoczone skierowały też do Zatoki Perskiej grupę okrętów, w tym lotniskowiec; rozmieszczają ponadto w regionie baterie Patriot.

Iran ze swojej strony podjął przed dwoma tygodniami decyzję o wycofaniu się z niektórych zobowiązań umowy nuklearnej z 2015 roku, z której to USA wycofały się w maju ub.r. Prezydent Iranu Hasan Rowhani ostrzegł 8 maja, że jeśli w ciągu 60 dni nie zostaną wypracowane nowe warunki umowy, Teheran wznowi produkcję wysoko wzbogaconego uranu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl