Zaznaczył, że żywność stała się elementem wojen handlowych, dlatego Polska, która jest dużym eksporterem produktów spożywczych powinna zrobić wszystko, by nadzór nad bezpieczeństwem żywności nie był kwestionowany przez kogokolwiek. Dodał, że przy obrotach milionów ton żywności, jakie nasz kraj wysyła za granice, może zdarzyć się jakiś problem np. w transporcie, ale to nie oznacza, że Polska żywność jest złej jakości i z takim przekonaniem trzeba walczyć.

Jak mówił minister, promocja żywności "idzie coraz lepiej", świadczą o tym wyniki eksportu.

"Szukamy nowych rynków, nie jest to łatwe, bo tam, gdzie kraje mają pieniądze, tam jest rynek nasycony"

- powiedział. Pozyskanie nowych odbiorców, dodał, nie zależy tylko od aktywności firm czy organizacji, ale jest trudne, bo zwykle trzeba kogoś wypchnąć by z rynku by zająć jego miejsce.

Ardanowski zwrócił uwagę, że produkcja żywności jest to cały łańcuch powiązań - od rolnika po konsumenta i po to by, wszystkie ogniwa mogły dobrze pracować potrzebne jest sprawiedliwe podzielenie zysków i marż między ogniwami tego łańcucha.

"W Polsce nie ma takiego podziału. Rolnicy są producentami surowca najgorzej opłacanymi, a korzyści czerpią wszyscy następni w ogniwach"

- dodał.

Zdaniem szefa resortu rolnictwa, tłumaczenie wszystkiego globalną grą i konkurencją nie znajduje uzasadnienie w bardziej szczegółowych analizach ekonomicznych.

"Wymagajmy od rolników wysokiej jakości surowca produkowanej w sposób powtarzalny, surowca najwyższej jakości, realizacji i wdrażania wszystkich unijnych norm w zakresie bezpieczeństwa żywności, ale też uczciwe podzielmy się zyskiem z rolnikami"

- zaapelował minister do firm obecnych na targach.