Pierwsze posiedzenie KRS - po wyborze przez Sejm 15 sędziów-członków Rady - poświęcone wyborowi przewodniczącego odbyło się 27 kwietnia 2018 roku. Wówczas Rada wybrała sędziego Sądu Okręgowego w Częstochowie Leszka Mazura na nowego przewodniczącego.

Tego dnia wokół siedziby KRS zgromadziło się kilkudziesięciu demonstrantów, m.in. z organizacji Akcja Demokracja i Obywatele RP. Policja informowała wówczas, że zgromadzenie było legalne i zostało zakończone o godz. 10.47, jednak na kilka minut przed ogłoszeniem tej informacji przez organizatora pojawiło się kilkanaście młodych osób, które zablokowały możliwość wjazdu do siedziby KRS. Jak przekazywała policja funkcjonariusze, zanim przystąpili do usuwania protestujących osób, najpierw "wzywali je do zachowania zgodnego z prawem". Uczestnicy protestu nie zastosowali się do tych apeli i policjanci wynieśli protestujących.

Stołeczna policja informowała wówczas, że w związku z tymi zajściami 11 osób zostało doprowadzonych na komendę.

Zgodnie z Kodeksem wykroczeń "kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, podlega karze grzywny albo karze nagany". O takie wykroczenie obwinieni zostali kobieta i mężczyzna uczestniczący w proteście przed KRS.

Jak jednak wskazała w uzasadnieniu dzisiejszego orzeczenia sędzia Katarzyna Kruk z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, w tej sprawie sąd podzielił stanowisko obrony co do kwestii rozumienia pojęcia "droga publiczna". Ponadto sędzia wskazała na prawo do manifestowania poglądów oraz do wyrażania obywatelskiego sprzeciwu.

"Sąd podzielił argumentację, iż dojazdówka na parking KRS nie jest drogą publiczną"

- powiedział obrońca obwinionych mec. Radosław Baszuk wyrażając satysfakcję z rozstrzygnięcia.

Blokady dróg, próba blokowania marszów i inne happeningi to norma w przypadku Obywateli RP. Nie pierwszy raz za ich zachowanie nie spotyka ich żadna kara. W przeszłości sądy także uniewinniały Obywateli RP, na przykład powołując się na niską szkodliwość społeczną czynu.