Ośrodek szkolenia, na terenie którego realizowane były poszczególne punkty nauczania, znajduje się na wysokości ponad 1600 metrów n.p.m. Jednak nim żołnierze rozpoczęli szkolenie specjalistyczne, musieli wykonać bojowy patrol rozpoznawczy po drodze rozpoczynającej się u podnóża Transalpiny. Na 16-kilometrowej trasie patrolu przewyższenie wynosiło 1000m. Po dotarciu do celu żołnierze rozpoczęli szkolenie z zagadnień dotyczących obserwacji i przetrwania. Marsz pod górę to dopiero połowa trasy, ponieważ tego samego dnia pododdział musiał wrócić na punkt startowy, który jednocześnie kończył zajęcia - informuje DO RSZ.

Widzieć wszystko i nie być wykrytym. To najważniejsza zasada działania na posterunku obserwacyjnym. W pierwszym etapie żołnierze musieli dokonać analizy terenu, tak aby jak najlepiej wybrać miejsce wystawienia posterunku. Kiedy żołnierze potrafili znaleźć najlepsze miejsce na budowę punktu obserwacji, zostali zaznajomieni z przyrządami ułatwiającymi określenie położenia wykrytych sił i środków przeciwnika oraz zasadami sporządzenia szkicu dla przełożonego - czytamy.

Jednak zanim żołnierze rozpoczęli działanie na posterunku obserwacyjnym, przeszli szkolenie z zasad przetrwania w terenie górzystym w warunkach zimowych. Sposoby budowania schronień, pozyskiwania wody oraz pożywienia to umiejętności jakie musi posiadać każdy żołnierz, aby przetrwać. Wszyscy szkoleni przeszli kurs SERE, jednak dotąd mało osób miało okazję sprawdzić swoje siły w górach i to zimą. Dużą wartością dodaną stanowiła możliwość wymiany swoich doświadczeń z pododdziałem rozpoznawczym, dla którego tego rodzaju działania są chlebem powszednim - podaje Dowództwo Operacyjne.

Po górskich zmaganiach kompania piechoty zmotoryzowanej przystąpiła do przygotowań do szkolenia poligonowego w Cincu.