„Niestety, mamy w UE poważny problem z obroną naszych wspólnych wartości. Chodzi o Polskę, Rumunię, Maltę i oczywiście także o Węgry. W rzeczywistości brakuje nam instrumentów. Od czasów kryzysu euro, kontrolujemy co roku w ramach europejskiego semestru dane dotyczące gospodarki. Nie posiadamy natomiast porównywalnego instrumentu do kontroli wartości, neutralnego mechanizmu kontroli przestrzegania zasad praworządności. Dlatego jeszcze przed wyborami europejskimi przedstawię projekt takiego gremium”

– powiedział Manfred Weber tygodnikowi "Der Spiegel”, cytowanemu przez portal dw.com

Zdaniem niemieckiego polityka gremium, to "byłoby w stanie ocenić fachowo i neutralnie politycznie, gdzie występują problemy z praworządnością”

Weber podkreślił, że w przypadku objęcia stanowiska szefa KE zobowiąże się do kierowania wszystkich przypadków naruszenia praworządności do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Pytany, czy popiera propozycję unijnego komisarza Guenthera Oettingera dotyczącą obcięcia funduszy krajom naruszającym praworządność, potencjalny nowy szef Komisji Europejskiej podkreślił, że należy rozmawiać o sankcjach.

Weber podjął też temat premiera Węgier Viktora Orbana i jego partii Fidesz, która należy do Europejskiej Partii Ludowej – bloku partii chadeckich, kierowanego obecnie przez Webera.

W związku z odbywającą się na Węgrzech akcją plakatowania, atakującą Jean-Claude'a Junckera i Georg'a Sorosa część partii w EPL domaga się wykluczenia Fideszu.

"Orban znajduje się na politycznych manowcach. Jeśli chodzi o styl czy też fundamentalne kwestie ładu demokratycznego, istnieją punkty przecięcia (między Orbanem) a szefem Ligi Salvinim i przewodniczącym PiS Jarosławem Kaczyńskim. To nie jest droga ani moja, ani EPL”

– powiedział „Spieglowi” Weber.

Według Manfreda Webera Orban bardzo zaszkodził Eurppejskiej Partii Ludowej.

„Oczekuję, że przeprosi i zakończy akcję. Nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego. Nasze przesłanie brzmi: mamy dosyć”

– oświadczył niemiecki polityk.