"Te mury widziały oprawców i zbrodnie polskich patriotów, którzy do końca byli wierni słowom "Bóg, Honor, Ojczyzna". To miejsce kaźni, zbrodni, pohańbienia za sprawą pracy bardzo wielu ludzi zamienia się w pomnik, świadectwo tych, którzy mieli zostać zapomnieni. Kiedy w maju 1945 roku Niemcy podpisywały akt kapitulacji, fetowano zwycięstwo, tu na tej ziemi w Polsce niestety wojna się nie skończyła. Tu Polacy czuli smak goryczy, bólu i cierpienia. Czuli go ci, którzy mieli odwagę upominać się o wolną Polskę poprzez działania w sferze polityki, edukacji czy czynu zbrojnego. Mieli odwagę, serce by przeciwstawić się sowieckim najeźdźcom i bezpiece"

- mówił Zbigniew Ziobro.

Jak dodał, niejednokrotnie miał okazję bywać w celach śmierci budynku przy Rakowieckiej. Zawsze te miejsca robiły na nim wrażenie.

"Mimo, że po raz kolejny w to miejsce się udałem, to nie byłem w stanie uciec od tych emocji, refleksji o tym strasznym czasie, który już na szczęście za nami. Ten system opresji komunistycznej miał jeszcze jeden cel - hańbić ich pamięć. Usiłowano wytrzeć z kart historii dobrą pamięć o nich. Ta nasza obecność tutaj jest świadectwem zwycięstwa. Prawda zwycięża"

- powiedział szef resortu sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro zaskoczył wszystkich zgromadzonych słowami o komunistycznym zbrodniarzu Stefanie Michniku. W tak ważny dzień minister Ziobro postanowił przypomnieć tę postać, która wciąż staje ponad prawem.

"Musimy powiedzieć słowa prawdy o działaniach Szwecji, która zbrodniarza Stefana Michnika odmówiła wydania pod sprawiedliwy sąd, mimo wiążących konwencji. Podejmujemy starania, aby tę sytuację zmienić. Nie możemy nie widzieć tego, że niektórzy po dziś dzień są chronieni i stają nawet ponad międzynarodowymi konwencjami. Tym bardziej musimy mieć świadomość, że państwo musimy oprzeć na wartości. Że zło nazywa się z imienia i nazwiska, że zła się nie ukrywa, że oddaje się cześć i chwałę bohaterom"

- podkreślił.