Według przedstawionych przez minister Zalewską na konferencji prasowej wyliczeń, w ciągu czterech lat rządów Zjednoczonej Prawicy nakłady na edukację wzrosły o 10 miliardów złotych. Zdaniem minister, rząd w pełni wywiązuje się ze swoich zobowiązań dotyczących obiecywanych podwyżek, które - licząc od kwietnia 2018 do września 2019 roku - osiągną poziom 16,1 proc.

"Słyszycie z mediów związkowych, że nie ma podwyżek w wysokości 16,1 proc. Chcę zapewnić, że to nieprawda. Są podwyżki i będzie to 16,1 proc. wypłacone w sumie w trzech krokach. Wiedzieliśmy, że jest taka konieczność. Ostatnie podwyżki nasi poprzednicy dali w 2012 roku. To było nieco powyżej 3 proc. Dlatego w kwietniu zapowiedzieliśmy trzy kroki. To miał być kwiecień 2018, styczeń 2019 i styczeń 2020. Okazało się, że wzrost gospodarczy jest na tyle duży, że przyspieszamy podwyżki. Samorządy mają już pieniądze na wypłaty z wyrównaniem od stycznia 2019. W marcu na polskiego nauczyciela czeka też trzynastka"

- powiedziała Zalewska.

Minister zapewniła, że trzy tygodnie temu ustalono harmonogram przepisów, tak, by we wrześniu tego roku możliwe było wprowadzenie zmian obejmujących m.in. nowe stawki dla nauczycieli. Zgodnie z nimi, w porównaniu do marca 2018 roku nauczyciel stażysta powinien zarabiać o 371 zł więcej, a w przypadku nauczyciela dyplomowanego podwyżka powinna wynieść 508 złotych. Dla wyróżniających się nauczycieli resort przygotował dodatek w wysokości od 200 do 500 złotych miesięcznie. Nauczyciele stażyści na początku każdego roku stażu mają dostać tysiąc złotych. Dodatkowym wsparciem dla najmłodszych stażem nauczycieli będzie także zapowiedziane przez rząd zwolnienie z podatku osób do 26. roku życia.

Minister edukacji wyraziła nadzieję, że związki zawodowe docenią wysiłki resortu, który podczas kilkudziesięciu spotkań starał się wypracować wspólne stanowisko dotyczące polepszenia warunków pracy nauczycieli.

"Oddaliśmy nauczycielom wszystkie zabrane przez poprzedników przywileje. My mówimy, że nauczyciel zasługuje na dobre wynagrodzenie. Chcemy doprowadzić do sytuacji, gdy wpiszemy w przepisach, na to też potrzebujemy rozmów ze związkami i samorządowcami, stały wzrost wynagrodzeń na przykład uzależniony od wzrostu gospodarczego, by nie powtórzyła się sytuacja jak za moich poprzedników, że przez cztery lata nauczyciele nie otrzymywali podwyżek, a ta z 2012 roku została wypłacona z pieniędzy samorządowych"

- powiedziała Zalewska