Chodzi o wydarzenia z 23 na 24 marca 2013 roku. Dwaj warszawscy policjanci zeznali, że tamtej nocy "doświadczyli przemocy ze strony Doroty R. i Marty B.". Piosenkarka i jej znajoma miały zakłócać ciszę nocną, dlatego mieszkańcy bloku przy ul. Gawota wezwali policję. Na miejscu pojawili się dwaj funkcjonariusze, którzy chcieli wylegitymować kobiety. Wówczas artystka i jej koleżanka miały ich zaatakować. Dorota R. miała uderzyć policjanta w plecy torebką. Obie miały też "używać słów powszechnie uznanych za obelżywe".

Dziś w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd odrzucił apelację obrońcy "Dody" i uznał, że artystka dopuściła się znieważenia funkcjonariuszy. Zasądził pokrycie przez nią 150 złotych kosztów postępowania.

Artystka jednak postanowiła zabrać głos w mediach społecznościowych, gdzie skarży się, że media manipulują informacjami i krzywdzą ją, oraz jej rodzinę zasłaniając jej twarz i cenzurując nazwisko.

Ponadto "Doda" twierdzi, że została uniewinniona.

Mam już dosyć manipulacji, szczucia i zmasowanego ataku na mnie!!! Nie będę więcej na to pozwalać, bo już brakuje mi sił!!!!!!!!!!!!!!! Zostałam uniewinniona za sprawę sprzed 7 lat, a drugi zarzut mamy z przyjaciółką UMORZONY warunkowo na rok!NIE JESTEM SKAZANA! NIE JESTEM KARANA. Pokazywanie mnie z paskiem i nadawanie takich tytułów rani mnie i moich bliskich. Poniesiony koszt rozprawy 150 zł poniosę z przyjemnością i zawsze atak fizyczny na moją przyjaciółkę, czy to przez cywila, czy policjanta, spotka się z moją REAKCJĄ

- napisała piosenkarka na Facebooku. Ponadto artystka opublikowała oświadczenie swojego obrońcy, który również utrzymuje, że Dorota Rabczewska została uniewinniona.