Statystyki są szokujące. Niemieccy okupanci zagarnęli w latach 1939–1945 ponad 500 tys. dzieł sztuki z polskich muzeów, galerii i prywatnych kolekcji – przekonuje dr Tadeusz Skoczek, dyrektor Muzeum Niepodległości w Warszawie. Niektóre z prac udaje się po latach odnaleźć. Inne wciąż widnieją w indeksie dzieł utraconych. Żeby przywrócić pamięć o nich, Fundacja Dziedzictwa Kultury Polskiej podjęła się ich rekonstrukcji. Zaangażowano kilkoro znakomitych artystów, takich jak Sylwia Janowska, Aleksandra Pędzisz, Arkadiusz Siarkowski, Tomasz Jaxa Kwiatkowski, Łukasz Piotr Towpik, Ewa Jasek oraz Mariusz Zdybał. Efekty ich pracy można do końca marca oglądać na wystawie „Dzieła utracone. Z przeszłości w przyszłość poprzez teraźniejszość”. Znajdują się tam kopie obrazów Franciszka Ejsmonda, Rafaela Santiego, Aleksandra Gierymskiego, Maurycego Gottlieba, Ambrożego Mieroszewskiego, Władysława Czachórskiego, Marcella Bacciarellego, Anthony’ego van Dycka, Tadeusza Pruszkowskiego, Eduarda von Grütznera, Władysława Lama, Józefa Chełmońskiego i Romualda Chojnackiego oraz grafika Albrechta Dürera.

Obrazy starano się odtworzyć z największą starannością. Jak podkreślają artyści, niejednokrotnie była to praca wręcz detektywistyczna. Często bowiem w dokumentacji zachowały się jedynie szczątkowe informacje o utraconym dziele, czasem czarno-biała fotografia i opis.

„Portret młodzieńca” Rafaela Santiego jest nazywany męskim odpowiednikiem Mony Lisy. Wielu ludzi się nim zachwycało. Podczas jego rekonstrukcji starałem się zrozumieć, jakich farb używał sam mistrz. W opisach trafiłem, że tu był wschodni dywan w kolorze zieleni, gdzie indziej znalazłem informacje, w jakie futra był ubrany młodzieniec i tak starałem się je odtworzyć

– mówi „Codziennej” Tomasz Jaxa Kwiatkowski.

Na ekspozycji każdemu obrazowi towarzyszy opis – historia prac, czy ich utraty, uzupełniona informacjami o autorze oryginału i kopii.

Wierzymy, że rozpowszechnianie wizerunków tych utraconych dzieł sztuki może być pierwszym krokiem do ich odzyskania

– powiedziała podczas wernisażu Samanta Belling, wiceprezes Fundacji Dziedzic-twa Kultury Polskiej, współorganizującej ekspozycję. Jak dodała, już po pierwszej wzmiance prasowej zadzwonił pan, który powiedział: „Ja mam taki obraz”. Miejmy nadzieję, że takich informacji będzie po tej wystawie więcej.