LGBT atakuje polską szkołę. Lansowany przez Trzaskowskiego pomysł... narusza prawa rodziców!

Parada Równości, zdjęcie ilustracyjne / Piotr Galant / Gazeta Polska

  

Poprzez kartę LGBT+, którą podpisał prezydent Rafał Trzaskowski, samorząd może nakazać przeprowadzenie bardzo zwulgaryzowanej edukacji seksualnej, opartej na tzw. standardach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Jej wytycznymi są m.in. nauka masturbacji dzieci w wieku do sześciu lat. Z mec. Jerzym Kwaśniewskim, prezesem Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, rozmawia Jan Przemyłski.

Kilkanaście dni temu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. kartę LGBT+. Czy nie jest to pewnego rodzaju dyskryminacja osób heteroseksualnych, które to takiej deklaracji nie mają?
Konstytucja nakazuje traktować wszystkich obywateli na równi. Zabronione jest faworyzowanie jakichkolwiek mniejszości kosztem większości społeczeństwa, a w tym przypadku mamy z tym do czynienia. Dokument podpisany przez prezydenta Trzaskowskiego wymusza na pracodawcach m.in. stworzenie w zakładzie pracy środowiska przyjaznego osobom nieheteroseksualnym. Wyróżniani mają być również urzędnicy i przedsiębiorcy afirmujący działania LGBT.

Jednak to pomysł dotyczący wprowadzenia nauk o środowisku LGBT do szkół budzi największe kontrowersje.
Owszem, w tej kwestii mamy do czynienia z naruszeniem praw wychowawczych rodziców. Samorząd nakazuje przeprowadzenie bardzo zwulgaryzowanej edukacji seksualnej, opartej na tzw. standardach WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Jej wytycznymi są np. nauka masturbacji dzieci w wieku od czterech do sześciu lat albo oswajanie ich ze związkami osób tej samej płci. Z kolei dzieci w wieku od sześciu do dziewięciu lat mają mieć zajęcia, na których będą omawiane kwestie współżycia, również między osobami homoseksualnymi.

Czy samorząd ma prawo na własną rękę wprowadzać tego typu zajęcia do placówek edukacyjnych?
Rola samorządu powinna się ograniczać do podejmowania decyzji administracyjnych. To Ministerstwo Edukacji i kuratorium oświaty decydują o programie nauczania. Ani prezydent, ani rada miasta absolutnie nie powinny podejmować tego typu inicjatyw.

W jaki sposób mogą interweniować rodzice sprzeciwiający się rozwiązaniom zawartym w karcie LGBT+?
Przede wszystkim rodzice muszą pamiętać, że wejście na teren szkoły jakiejkolwiek organizacji jest uzależnione od zgody rady rodziców. Ta powinna być wydawana dopiero po zaprezentowaniu przez daną organizację dokładnego programu zajęć. Drugą możliwością jest oświadczenie, które udostępniamy na stronie internetowej Instytutu Ordo Iuris. Na jego podstawie rodzice wyrażają sprzeciw wobec poddawaniu ich dzieci edukacji seksualnej i zastrzegają, że jeżeli ten postulat zostanie złamany, to są gotowi pozwać placówkę edukacyjną. Nasz Instytut będzie pomagał w tego typu sprawach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kolejne przedterminowe wybory w Izraelu?

/ Zachi Evenor CC BY 2.0

  

Do północy jutro szef centrolewicowego sojuszu Benny Gantz ma czas na przedstawienie prezydentowi Izraela skład rządu koalicyjnego. Jeśli mu się to nie uda, perspektywa trzecich wyborów do Knesetu w ciągu niespełna roku wydaje się bardzo prawdopodobna.

Tuż przed upływem terminu uważany za tzw. kingmakera Awigdor Lieberman, lider świeckiej partii nacjonalistycznej Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu), która we wrześniowych wyborach zdobyła osiem miejsc w Knesecie, oświadczył, że nie poprze ani lidera koalicji Niebiesko-Białych Gantza, ani lidera prawicowego Likudu premiera Benjamina Netanjahu.

"W obecnej sytuacji jesteśmy na drodze do rozpisania nowych wyborów"

- powiedział Lieberman na konferencji prasowej w Jerozolimie.

Jego deklaracja była - jak wskazuje agencja Associated Press - "szeroko oczekiwana".

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin powierzył 23 października Gantzowi, byłemu szefowi sztabu generalnego izraelskie armii, misję utworzenia rządu, aby wyjść z długiego impasu politycznego.

Wybory z 17 września wygrał sojusz Niebiesko-Białych, zdobywając 33 mandaty w 120-miejscowym Knesecie, a Likud wywalczył 32 mandaty. W historii Izraela jeszcze żadna partia nie uzyskała w wyborach takiej większości, żeby samodzielnie móc stworzyć rząd, dlatego rządy koalicyjne są w tym kraju normą. Ale po ostatnich wyborach ani Niebiesko-Biali, ani Likud, ze swoimi tradycyjnymi i potencjalnymi sojusznikami, nie byli w stanie zebrać większości 61 mandatów do utworzenia koalicji większościowej.

Jedną z opcji Gantza było uzyskanie poparcia partii Liebermana w celu utworzenia centrowo-lewicowej koalicji mniejszościowej wspieranej z zewnątrz przez partie arabskie.

Ale Lieberman oświadczył, że odmawia sformowania takiego mniejszościowego rządu. Obwinił także Netanjahu o to, że nie porzucił swoich sojuszników z ultraortodoksyjnych partii żydowskich w celu utworzenia szerokiej koalicji, czyli rządu jedności narodowej.

"Odmawiam poparcia rządu mniejszościowego (Gantza, wspieranego przez partie arabskie) czy wąskiej koalicji (Netanjahu i jego prawicowo-religijnego bloku)"

- zadeklarował Lieberman.

"Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby doszło do utworzenia rządu jedności (...). Jeśli zostaniemy wciągnięci w wybory, będzie to spowodowane brakiem przywództwa"

- skomentował Lieberman, odnosząc się do Netanjahu i Gantza.

Szef Israel Beitenu prowadził swoją ostatnią kampanię wyborczą przeciwko ultraortodoksyjnym partiom żydowskim, a w przeszłości zaostrzył retorykę wymierzoną w partie arabskie.

Przed Gantzem jego główny rywal Netanjahu nie zdołał zebrać koalicji większościowej po drugich w tym roku przedterminowych wyborach. Zadanie to nie udało mu się również po pierwszych takich wyborach w kwietniu - po upływie terminu na sformowanie rządu parlament został zmuszony do samorozwiązania.

AP wskazuje, że po raz kolejny w tym roku Izrael nie jest bliżej przełomu ze względu na polityczny paraliż.

Gantzowi, który dostał od Riwlina 28 dni na sformowanie rządu, do północy pozostało już niewiele czasu i - jak zauważają media - prawie na pewno mu się to nie uda. W takiej sytuacji - jak wskazuje AP - kraj wkracza w ostatni 21-dniowy okres, w którym kolejny kandydat na premiera może przedstawić większość koalicyjną. Prezydent tym razem poprosi parlament o wyznaczenie kandydata do sformowania rządu. Jeśli starania te nie powiodą się, w Izraelu powinny odbyć się kolejne wybory parlamentarne, trzecie w ciągu mniej niż roku. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl