Jak podała w komunikacie Prokuratura Krajowa, zatrzymanie B. ma związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w reprywatyzacji nieruchomości warszawskich o adresach: Mokotowska 40, Emilii Plater 15, Mokotowska 63.

Mirosław B. ma zostać przewieziony do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Tu zostaną mu uzupełnione dotychczasowe zarzuty – podała PK. Zarzuty mają dotyczyć dwóch czynów o charakterze korupcyjnym i jednego o charakterze urzędniczym.

Po przeprowadzeniu czynności procesowych z udziałem podejrzanego prokurator rozważy zasadność skierowania do sądu wniosku o tymczasowy areszt – podała PK.

B. został po raz pierwszy zatrzymany na początku lutego tego roku. Wówczas wrocławska prokuratura postawiła jemu i jego pełnomocnikowi Krzysztofowi D. po dwa zarzuty dotyczące działania wspólnie i w porozumieniu z urzędnikami warszawskiego ratusza, którzy nie dopełnili obowiązków i przekroczyli uprawnienia służbowe. Sprawa dotyczy korupcji przy wydawaniu decyzji dekretowych i odszkodowawczych dla warszawskich nieruchomości.

Chodzi o nieruchomości położone w prestiżowych miejscach w stolicy. Zdaniem śledczych z roszczeniami do tych nieruchomości, które – jak podkreślała wcześniej prokuratura - po przemianach ustrojowych w Polsce przeszły na własność samorządów, wystąpił Krzysztof D. Działał jako pełnomocnik Mirosława B. W rezultacie – jak podała wcześniej Prokuratura Krajowa w komunikacie – warszawski magistrat "z naruszeniem prawa wszczął i prowadził postępowania administracyjne, które zakończyły się bezzasadnymi decyzjami o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, których faktycznym beneficjentem był Mirosław B.".

Zarzuty postawione dotychczas przez wrocławskich śledczych B. dotyczą reprywatyzacji trzech nieruchomości. Według prokuratury, decyzja dotycząca jednej z nich zapadła m.in. w wyniku przyjęcia korzyści majątkowych przez głównego specjalistę w Biurze Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m.st. Warszawy.

Po postawieniu B. pierwszych zarzutów prokurator wnioskował o areszt dla handlarza roszczeniami. Wrocławski sąd odrzucił jednak ten wniosek.