W mistrzostwach świata będą rywalizować 24 drużyny, które rozegrają 52 mecze w Łodzi, Gdyni, Bydgoszczy, Lublinie, Tychach oraz Bielsku-Białej. Polacy znaleźli się w grupie A i 23 maja w spotkaniu otwarcia zagrają z Kolumbią, trzy dni później zmierzą się z Tahiti, a 29 maja z Senegalem. Te mecze odbędą się na stadionie Widzewa Łódź.

Do 1/8 finału awansują po dwa czołowe zespoły z sześciu grup i cztery z najlepszym bilansem z trzecich miejsc.

"Naszym celem jest rozegranie podczas tego turnieju jak najwięcej meczów. Zamierzamy rywalizować także w czerwcu, a to oznaczałoby, że wyjdziemy z grupy i znajdziemy się w fazie pucharowej. Najlepsza drużyna siedem razy pojawi się na boisko i do tego dążymy. Do wszystkiego chcemy jednak dojść powoli, krok po kroku. Najpierw musimy przygotować się do pierwszego meczu, później będziemy myśleć o drugim spotkaniu, a następnie o kolejnych"

- powiedział Magiera.

42-letni szkoleniowiec nie chciał oceniać niedzielnego losowania w Gdyni, ale jednocześnie przestrzegał przed lekceważeniem Tahiti.

"Nie mieliśmy wpływu na kogo trafiliśmy, ale mamy wpływ na to, jak będziemy do tej imprezy przygotowani i jak zawodnicy podejdą do meczów. Piłkarzom Tahiti nikt nie podarował awansu, bo musieli go sobie wywalczyć w eliminacjach. Na pewno ta reprezentacja nie zagra w Polsce przez przypadek. Oczywiście u nas Tahiti jawi się jako drużyna egzotyczna, a kraj bardziej niż z piłką nożną kojarzy się z wypadem na wakacje, jednak żadnego rywala nie można lekceważyć. Swoją wyższość zawsze należy udowodnić na boisku. Do każdego meczu trzeba podejść na 100 procent i to jest jedyna droga, aby coś osiągnąć"

– zauważył.