Ci, którzy śledzili zeszłej nocy transmisję z ceremonii rozdania Oscarów i równolegle mieli szczęście trafić na instagramowy profil Borysa Szyca, mieli szansę przeżyć oscarowy wieczór w szczególny sposób. Okazało się, że dzięki "amatorskiej" relacji polskiego aktora w mediach społecznościowych, mogliśmy znacznie pełniej poczuć atmosferę wydarzenia i docenić jego rozmach. O ile oficjalna transmisja była dość nużąca (nie pomógł nawet brak prowadzącego galę) i pozbawiona większych niespodzianek, o tyle to, co działo się za kulisami lub zwyczajnie poza kadrem kamer skierowanych na scenę Dolby Theatre, zasługiwało na uwagę wszystkich kinomanów. 

Swoją relację Borys Szyc rozpoczął od serii filmików rejestrujących podróż do Dolby Theatre, gdzie miała rozpocząć się ceremonia. Podczas podróży aktor dokonał tzw. "unboxing" (rozpakowania) koperty z zaproszeniem na galę:

Borys Szyc podzielił się też ciekawym przepisem na to, jak szybko stać się.... milionerem. 

Zróbcie film, który dostaje nominację do Oscara, dostańcie zaproszenie na Oscary za darmo, po czym sprzedajcie je za milion dolarów

- żartował aktor w jednym z filmików.

W relacji Szyca, który najwyraźniej odnalazł w sobie żyłkę reporterską, nie zabrakło ujęć z czerwonego dywanu: polski aktor nagrał moment przybycia "spóźnionego" Christiana Bale'a, udzielany przez Bradleya Coopera w kuluarach wywiad i Lady Gagę pozującą na ściance. Nie zabrakło zdjęć z gwiazdami, m.in. Alfonso Cuaronem  i Emmą Stone, a także uwiecznionych telefonem Borysa Szyca naszych artystów: Pawła Pawlikowskiego, Joanny Kulig i Tomasza Kota. 

Choć ostatecznie "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego, mimo trzech nominacji, nie otrzymała żadnej statuetki, jedno jest pewne: Borys Szyc powinien być gościem oscarowej gali co roku, bo z relacjonowaniem tego wydarzenia poradził sobie lepiej niż niejeden zawodowy dziennikarz! Zapraszamy do galerii zdjęć!