Adam Małysz przed niedzielnym konkursem skoków: "trzeba spiąć pośladki i pokazać, kto tu rządzi"

Adam Małysz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Sobotni konkurs indywidualny na dużej skoczni narciarskich mistrzostw świata w Seefeld nie poszedł po myśli Polaków, a już w niedzielę będą bronić tytułu w drużynie. "Trzeba spiąć pośladki i pokazać, kto tu rządzi" - powiedział Adam Małysz.

Najlepiej spisał się Kamil Stoch, który zajął piąte miejsce. 12. był Dawid Kubacki, 19. Piotr Żyła, a skład na konkurs drużynowy uzupełnia Stefan Hula, który zastąpi 40. Jakuba Wolnego.

"Każdy oczekiwał więcej, również zawodnicy. Nie możemy więc mówić, że nic się nie stało, że wszystko było pięknie i super, bo nie było. Po prostu trzeba spiąć pośladki i pokazać jutro, kto tu rządzi. Wiem, że będzie ciężko, bo to, co zrobili Niemcy, bardzo ich podbudowało. Będzie im się troszkę luźniej skakać, my tego komfortu mieć nie będziemy, ale na pewno nasi zrobią wszystko, żeby tytuł obronić"

- podkreślił świetny przed laty skoczek, a obecnie dyrektor PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej.

Dziś triumfował Niemiec Markus Eisenbichler, przed swoim rodakiem Karlem Geigerem i Szwajcarem Killianem Peierem.

"Jestem troszkę zawiedziony, bo wiemy, że stać nas na zdecydowanie więcej. Nie da się jednak ukryć, że wygrali najlepsi. Wystarczy spojrzeć na wyniki z treningów i kwalifikacji. Eisenbichler od dawna skakał pięknie, ale zawsze popełniał jakieś błędy. Teraz udało mu się ich ustrzec" - ocenił Małysz.

Po 33. miejscu w piątkowych kwalifikacjach czterokrotny mistrz świata obawiał się nieco o dyspozycję Żyły. Teraz jednak jest już spokojniejszy.

"Zdecydowanie mniej boję się teraz o Piotrka. Głęboko wierzyłem, że rozmowa z trenerem Stefanem Horngacherem mu pomoże. Jest lepiej, on się rozpędza i mam nadzieję, że w niedzielę nadejdzie punkt kulminacyjny"

- powiedział.

Choć sobotnie wyniki są poniżej oczekiwań, to Małysz absolutnie nie brałby "w ciemno" brązowego medalu w zmaganiach drużynowych.

"To byłoby poddanie się bez walki. Ten sezon już pokazał, że po jednym słabszym konkursie kolejny potrafiliśmy całkowicie zdominować. Jesteśmy optymistami i wierzymy w dalekie skoki" - zapewnił.

Gospodarzem MŚ jest Seefeld, ale konkursy na dużej skoczni gości innsbrucka Bergisel. Później skoczków czeka jeszcze rywalizacja na normalnym obiekcie w Seefeld - najpierw indywidualna, a następnie zespołów mieszanych, w których Polacy wezmą udział po raz pierwszy w historii.

Początek "drużynówki" w niedzielę o godzinie 14.45.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Politycy KO poszli na zakupy, aby pokazać paragony. I wpadli w pułapkę... Hitem "mortadela włoska"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Politycy Koalicji Obywatelskiej ruszyli na zakupy i na Twitterze zaczęli chwalić się paragonami w ramach akcji "Stop drożyźnie". Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale efekt pewnie ich zaskoczył. Bo internauci szybko wychwycili kilka absurdów.

Politycy Koalicji Obywatelskiej w ramach przedwyborczej kampanii ruszyli do sklepów, a następnie wrzucili na swoich profilach w mediach społecznościowych zdjęcia zakupionych towarów i - co najważniejsze - paragonów. Wszystko to w ramach akcji #StopDrożyźnie, która ma wykazać rzekomy wzrost cen artykułów spożywczych.

W akcji fotografowania paragonów nie obyło się jednak bez pewnych "kwiatków". Była minister edukacji narodowej, Krystyna Szumilas w sobotę poinformowała na Twitterze za "podstawowe zakupy" - i to "bez mięsa, napojów, pieczywa" - zapłaciła blisko 50 złotych.

Internauci szybko dostrzegli, że choć miało być "bez mięsa", to na jednym z paragonów wyraźnie widnieje pozycja "schab wiejski", a ten raczej do nabiału się nie zalicza. Na wpis jednego z internautów że "schab od dziś to nie mięso", posłanka wytłumaczyła, że "to schab pieczony, zamiast szynki do chleba", co niewątpliwie w istotny sposób zmieniło sprawę i schab stracił na "mięsności".

Pozostając w kręgu wyrobów mięsnych, internauci zwrócili uwagę na akcję paragonową w wykonaniu innej parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, Anny Białkowskiej. Posłanka wrzuciła zdjęcie paragonu na kwotę nieco ponad 200 złotych, gdzie znalazła się między innymi kupowana niemal codziennie przez Polaków włoska mortadela za blisko 45 złotych za kilogram.

Co więcej, twitterowicze domagali się pokazania całego paragonu - za produkty widniejące na zamieszczonym przez posłankę zdjęciu cena wyniosła łącznie nieco ponad 100 złotych.

Paragonami na Twitterze pochwalili się również inni parlamentarzyści KO, m.in. Bogdan Klich czy Arkadiusz Myrcha, który odnosząc się do bliżej nieokreślonej przeszłości westchnął, że "niedawno za takie zakupy płacił 40 zł".

Internauci również wpisu Myrchy nie pozostawili bez komentarza.

Przypomniano też, że "niedawno" 50 złotych można było wykorzystać na zupełnie inne zakupy... 

Chodzi o sprawę kamienicy przy ul. Hożej 25a w Warszawie. 

"Antykwariusz Marek M. nabył roszczenia do połowy Hożej 25a za 500 zł od jednej ze spadkobierczyń dawnych właścicieli. W 2008 r. uzyskał od miasta prawa do tej nieruchomości, wraz z drugą 85-letnią spadkobierczynią, od której potem odkupił jej udział za 50 zł. Następnie doprowadził do usunięcia lokatorów" - pisaliśmy w listopadzie 2017 r. na naszych stronach.

[polecam:https://niezalezna.pl/208790-stoleczni-urzednicy-z-zarzutami-ws-reprywatyzacji-hozej-25]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl