Frekwencja w wyborach parlamentarnych wynosi średnio 20–30 proc. Czy Pana zdaniem znane nazwiska kandydatów PiS w wyborach do PE zmobilizują elektorat do aktywniejszego udziału w tym głosowaniu?

PiS zaprezentował najsilniejsze listy do PE w historii tych wyborów. Są to politycy, którzy uzyskiwali bardzo duże poparcie we wcześniejszych wyborach europejskich lub parlamentarnych. Mam głęboką nadzieję, że podobnie będzie i w tym głosowaniu. Wysoka frekwencja to też ważna rzecz dla prestiżu naszego kraju. Na razie w Brukseli kpią z Polski, że obok Słowacji i Litwy ma jedną z trzech najniższych frekwencji w wyborach europejskich.

Czy PiS będzie chciał reformować UE?

Potrzebę reformowania wspólnoty zauważają już nawet euroentuzjaści. W tym momencie UE można porównać do samochodu, który jedzie po autostradzie na drugim biegu – w końcu jego silnik się zatrze. Moje ugrupowanie opowiada się za Europą ojczyzn, czyli taką, o jakiej marzyli ojcowie założyciele Wspólnoty. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiamy dobro naszego kraju. Aby bronić polskich interesów, jesteśmy gotowi współpracować z różnymi frakcjami.

Całość rozmowy z Ryszardem Czarneckim w "Gazecie Polskiej Codziennie"