To nie ostatnie słowo polskich koszykarzy. "Jeszcze mamy rezerwy" - mówi Koszarek!

Łukasz Koszarek / Fotomag/Gazeta Polska

  

Reprezentant Polski Łukasz Koszarek był niezwykle szczęśliwy po wygranej z Chorwacją, która dała Polakom awans na Mistrzostwa Świata koszykarzy po 52 latach przerwy. Jak podkreślił, był to dla niego najważniejszy mecz w karierze.

Polscy koszykarze w znakomitym stylu awansowali na Mistrzostwa Świata do Chin. Pokonując Chorwację, mogli już otwierać szampana. Dla najbardziej doświadczonego zawodnika polskiej kadry - Łukasza Koszarka - był to wyjątkowy mecz.

"To był najważniejszy mecz w mojej karierze. Takie 52 lata w pigułce. Zaczęliśmy bardzo, bardzo nerwowo. Gra była oporna, ale byliśmy cierpliwi, a w czwartej kwarcie zrobiliśmy swoje. Nie było pięknie, ale na końcu zwycięstwo jest piękne. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z awansu. Dużo pracy nas to kosztowało, było też dużo nerwów, ale koniec jest udany"

- mówił.

Na początku Chorwaci mieli przewagę, ale później do głosu doszli biało-czerwoni. Wytrzymali presję i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

"Na początku było widać, o co gramy. Każdy jakby ważył 20 kg więcej. Cały mecz taki był. Dużo strat, nerwowo. Najważniejsze, że w czwartej kwarcie zatrzymaliśmy rywali i trafialiśmy ważne rzuty. Trudno wskazać jeden kluczowy moment spotkania, ale powiedziałbym, że był to koniec drugiej kwarty. Z 10 punktów straty zeszliśmy na cztery. W szatni powiedzieliśmy już sobie, że grając tak słabo jesteśmy tak blisko, że trudno wypuścić tę szansę"

- dodaje Koszarek.

Jak podkreśla, w polskiej kadrze drzemią jeszcze rezerwy.

"Mentalnie jesteśmy dziś inną drużyną. Nie poddaliśmy się. Błędów było dużo, także z mojej strony, ale super, że do końca wierzyliśmy. I graliśmy z charakterem. Jesteśmy w stanie zagrać lepiej niż w końcówce dzisiejszego meczu. Tę grę oceniłbym na 6,5 z 10. Jeszcze mamy rezerwy"

- kończy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Winobranie ruszyło. Jakie będą zbiory?

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Arcaion

  

Na Podkarpaciu rozpoczęło się winobranie; potrwa ok. miesiąca. "To bardzo dziwny i trudny rok dla winiarzy. Liczne anomalie pogodowe miały i nadal mają ogromny wpływ na tegoroczne zbiory" - powiedziała prezes fundacji "Galicja Vitis" Ewa Wawro.

Zwróciła uwagę, że właściciele winnic nie mieli większych "problemów ze szkodami mrozowymi po zimie, czy majowymi przymrozkami, ale za to były gwałtowne zmiany pogodowe".

"Najpierw mieliśmy trzy-cztery tygodnie upalnej, wręcz tropikalnej pogody, bez deszczu, a potem nagle duże ochłodzenie i wichury z opadami. Jeśli nawet intensywne ulewy szybko mijały, to jednak po nich wjazd ze sprzętem na winnicę, by wykonać pilne zabiegi był praktycznie niemożliwy przez dwa-trzy dni"

– mówiła prezes fundacji "Galicja Vitis".

Dodała również, że "w wielu miejscach regionu gradobicia zniszczyły nawet do 30-40 proc. owoców i liści w winnicach".

"Kłopoty sprawiła także wcześniejsza w tym roku jesień. Jej pierwsze oznaki pojawiły się już z początkiem sierpnia. Mniej zdrowych i dorodnych liści to gorsza fotosynteza, a za tym idzie spowolniony proces dojrzewania i gromadzenia cukru w owocach" – wyjaśniła Wawro.

Przypomniała, że "w winiarstwie mniejsze plony przekładają się na lepszą jakość wina, dlatego winiarze ograniczają plonowanie, utrzymując zbiory średnio na poziomie ośmiu-dziewięciu ton z hektara".

"Jeśli chcemy mieć dobre wino, to musimy ograniczyć plony. Robimy to poprzez odpowiednie wiosenne cięcie krzewów oraz tzw. zielone zbiory, czyli redukcję ilości jeszcze niedojrzałych owoców na krzewach"

– zauważyła prezes "Galicja Vitis".

Przeciętne gospodarstwo winiarskie na Podkarpaciu zajmuje kilkadziesiąt arów, nie brakuje jednak większych kilkuhektarowych winnic. Największa w regionie winnica ma 11 hektarów, kolejna 10 ha; obie w okolicach Krosna.

W południowo-wschodniej Polsce przeważają odmiany odporniejsze, sprawdzone w lokalnym klimacie.

Początki uprawy winorośli na obszarze dzisiejszego Podkarpacia sięgają X-XI wieku. Świadczą o tym m.in. lokalne nazwy geograficzne: Winna Góra, Winnica czy Winne, szczególnie liczne na pogórzu karpackim.

Winiarstwo na tych terenach stopniowo zanikało w XVI i XVII stuleciu, w dużej mierze za sprawą konkurencji win węgierskich, które wówczas zaczęły być masowo przywożone do Polski.

Uprawa winorośli powróciła na Podkarpacie w połowie lat 80. ubiegłego wieku. Obecnie najwięcej winnic jest w okolicach Jasła, Krosna i Rzeszowa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl