"Kobiety mafii 2" już w kinach!

"Kobiety mafii 2" od dziś w kinach! / fot. mat.pras.

  

Patryk Vega chce, by każdy znalazł w jego kinie coś dla siebie. Wszystkie strony sporu obyczajowo-politycznego spotykają się u niego niczym w wielkim garnku ze skeczami, efektami specjalnymi i wulgarnymi żartami - mówi krytyk filmowy Błażej Hrapkowicz. Najnowszy film Vegi "Kobiety mafii 2" w piątek wchodzi na ekrany polskich kin.

"Kobiety mafii 2" to kontynuacja produkcji z 2018 r., która w ciągu trzech tygodni od premiery przyciągnęła przed ekrany ponad 1,8 mln widzów. Akcja filmu rozgrywa się m.in. w Warszawie, gdzie gang Niani (w tej roli Agnieszka Dygant) sprowadza z Kolumbii tonę kokainy, przygotowując się do dużej akcji przemytniczej. Gdy nagle towar znika, do Polski przyjeżdża Aida (Angie Cepeda), która może pokrzyżować plany Niani. Kolumbijce pomaga przemytnik Mat (Piotr Adamczyk), który od dawna chce umocnić swoją pozycję w świecie przestępczym. W tym samym czasie z więzienia wychodzi Spuchnięta Anka (Katarzyna Warnke), a poza granicami kraju, w Maroko, Siekiera (Aleksandra Popławska) wdaje się w burzliwy romans z bojownikiem państwa islamskiego Amirem (Otar Saralidze). Gdy mężczyzna ginie, żądna zemsty Siekiera wraca do Polski.

Jak ocenił Hrapkowicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową, Vega stworzył "dobrze prosperujący model biznesowy".

Nie mówię tego w sensie pejoratywnym, bo film to przemysł, a on produkuje filmy dosyć sprawnie. To swoiste kino fajerwerków, tzn. te filmy są tak zmontowane, że stanowią serię gagów, luźno powiązanych ze sobą scen akcji. To kino robione bardzo szybko, z dużym naciskiem na efekty – przeciwnik mógłby powiedzieć, że na efekciarstwo – na duże nazwiska i gatunki, które się sprzedają - czyli kino gangsterskie, policyjne z elementami wulgarnej, sztubackiej komedii. To wszystko składa się na dobry, filmowy model biznesowy

 – wyjaśnił krytyk.

Dodał, że w filmach tych "mniejszą dbałość przywiązuje się do tradycyjnej narracji filmowej, psychologicznej ciągłości i tradycyjnego rozwoju bohaterów".

Oczywiście, pojawiają się w nich pewne szkielety narracyjne. Nawet w pierwszej części "Kobiet mafii" można dostrzec tradycyjny model narracji. Mamy tam przeciwstawione bohaterki Agnieszki Dygant i Olgi Bołądź – gangsterkę i policjantkę, więc gdyby ktoś się uparł, to mógłby powiedzieć, że to trochę jak "Gorączka" Michaela Manna w wersji Patryka Vegi, oczywiście zachowując wszelkie proporcje. Najistotniejsze są jednak efekty, sceny komediowe, wulgarne, cięte dialogi i sceny akcji

 – powiedział krytyk.

Według niego, wspólnym mianownikiem filmów Vegi jest także swoisty populizm.

Patryk Vega ma wyczucie, jakie tematy mogą mieć wzięcie u publiczności. Wrzuca do swoich filmów bardzo wiele zjawisk społecznych typowych dla polskiej rzeczywistości. Oczywiście robi to w dość wulgarnej i mocno uproszczonej formie. Np. w "Botoksie" z jednej strony pojawia się wątek antyaborcyjny, z drugiej feministyczny, a do tego jeszcze wątek transseksualisty. Wszystkie strony sporu obyczajowo-politycznego w Polsce spotykają się u niego niczym w jednym, wielkim garnku ze skeczami, efektami specjalnymi i wulgarnymi żartami, który gotuje się w temperaturze bardzo wysokiej, zwłaszcza w kontekście finansowym

 – podkreślił.

Hrapkowicz zwrócił uwagę, że kino Vegi jest "dość paradoksalne".

On wpisuje swoje bohaterki w ramy kina tradycyjnie kojarzonego z mężczyznami, czyli kina gangsterskiego i akcji. Zwłaszcza w ostatnich filmach, takich jak "Kobiety mafii" czy "Pitbull. Niebezpieczne kobiety", na pierwszym planie są silne, zdeterminowane postacie kobiece, które wchodzą w męskie role. Jeśli więc u Vegi pojawia się dyskurs równościowy to taki, który mówi, że kobieta może odgrywać stereotypowo męskie role, wykonywać męskie prace. Postać Agnieszki Dygant w "Kobietach mafii" właściwie sama dochodzi do władzy w świecie mafijnym. Natomiast z drugiej strony pojawia się postać grana przez Katarzynę Warnke, która jest stereotypową blondynką. Oczywiście reżyser próbuje pokazać, że ona została skrzywdzona, ale ta bohaterka wciąż funkcjonuje jako gag komediowy, kompletna idiotka. To jest bardzo dziwne w jego kinie

 – powiedział Hrapkowicz.

Zdaniem krytyka wynika to z tego, że Vega "chce apelować naprawdę do wszystkich". "Chce, żeby każdy odnalazł coś w jego kinie. I rzeczywiście, jeżeli ktoś chce tam znaleźć tradycyjne wartości, to je odnajdzie. Jeżeli ktoś chce dostrzec dyskurs równościowy w uproszczonej, zwulgaryzowanej formie, to pewnie też można się tego doszukać. Gdy przyjrzymy się wywiadom, udzielanym przez Patryka Vegę, można odnieść wrażenie, że on opowiada się po tej bardzo konserwatywnej stronie - mówi o szatanie, egzorcyzmach. Ale mam wrażenie, że w jego filmach nie należy tego traktować do końca poważnie. Jestem trochę nieufny i nie traktuję tego jako manifestów światopoglądowych. Wydaje mi się, że to są raczej narzędzia do osiągnięcia pewnego celu – przyciągnięcia do siebie publiczności" – powiedział.

Na pytanie, czym Vega przekonał do siebie gwiazdy polskiego kina, Hrapkowicz odparł, że poza aspektem finansowym jego filmy zapewniają "możliwość zdobycia dużej popularności".

To kino, które dociera pod strzechy. Patryk Vega stał się marką przyciągającą do kin ludzi, którzy być może tak często do nich nie chodzą. Warto też zwrócić uwagę na aktorki. Różnie możemy oceniać role, które gra u Vegi Agnieszka Dygant, ale poza jego filmami ona nie dostaje wielu głównych, silnych, podmiotowych ról. Mam wrażenie, że w kontekście rozpoznawalności wiele Patrykowi Vedze zawdzięcza też Katarzyna Warnke. Oczywiście, jest także aktorką teatralną, ale do tej pory w kinie nie miała wielu okazji, by zagrać rozbudowane, pierwszoplanowe role. Także z punktu widzenia aktorek dostrzegam tu bardzo wiele plusów

– ocenił krytyk.

Dodał, że pod względem narracyjno-artystycznym kino Vegi jest skonstruowane "bardzo niechlujnie".

Nie jest ono najwyższych lotów. To kino, które Amerykanie nazywają "trashowym". Porusza się w niższych rejonach kultury, nie przejmuje się tym, że reżyser powinien mieć jakiś pomysł plastyczny na scenę i martwić się logiką historii. Mam wrażenie, że Patryk Vega w ogóle się tym nie przejmuje i to jest jego świadoma strategia

– podsumował Hrapkowicz.

W "Kobietach mafii 2" zobaczymy także m.in. Bogusława Lindę, Janusza Chabiora, Aleksandrę Grabowską, Patryka Pniewskiego i Krzysztofa Czeczota. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

MSZ o zachowaniu szefów Netflixa. "Dziękujemy za reakcję!". Szef KPRM także odpowiedział

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/mou22y

  

"Doceniamy podejmowanie przez Netflix Polska trudnych i ważnych tematów. Mamy nadzieję, że przy przyszłych produkcjach uda się dochować należytej dbałości o prawdę historyczną" - stwierdziło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. "Efekty interwencji @MorawieckiM. Tak się dba o prawdę historyczną!" - dodał szef KPRM Michał Dworczyk.

W czwartek wieczorem na Twitterze Netflixa ukazało się oświadczenie w sprawie serialu dokumentalnego "Iwan Groźny z Treblinki".

"Wspieramy twórców serialu +The Devil Next Door+ (Iwan Groźny z Treblinki), którzy wykonali istotną pracę oraz badania. Chcąc zapewnić naszym użytkownikom więcej informacji na ważne tematy przedstawione w tym serialu dokumentalnym i uniknąć nieporozumień, w ciągu najbliższych dni dodamy teksty do niektórych przedstawionych w nim map"

- głosi oświadczenie.

[polecam:https://niezalezna.pl/297340-netflix-przyznaje-sie-do-bledu-i-umiesci-napisy-prostujace-klamstwo-to-efekt-listu-premiera]

Na oświadczenie odpowiedziało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

"Dziękujemy za reakcję! Doceniamy podejmowanie przez @NetflixPL trudnych i ważnych tematów" - napisano w czwartek na Twitterze MSZ. "Mamy nadzieję, że przy przyszłych produkcjach uda się dochować należytej dbałości o prawdę historyczną" - dodano.

Wcześniej oświadczenie Netflixa skomentował również szef KPRM Michał Dworczyk. "Efekty interwencji @MorawieckiM. Tak się dba o prawdę historyczną! Przy okazji gratulacje dla całego zespołu @ChlopikMariusz" - napisał Dworczyk.

Premier Mateusz Morawiecki w poniedziałek przekazał list do szefa Netliksa w związku z nieścisłościami historycznymi w serialu "Iwan Groźny z Treblinki". Podkreślił, że ukazana w nim mapa Polski z zaznaczonymi obozami zagłady wprowadza w błąd i jest pisaniem historii na nowo. Zaznaczył, że liczy na poprawę błędu lub poinformowanie o nim widzów.

[polecam:https://niezalezna.pl/296754-naszym-zadaniem-jest-stanowczo-zareagowac-premier-morawiecki-pisze-do-szefa-netfliksa]

"Niedawno opublikowany serial +The Devil Next Door+ przedstawia mapę, która niezgodnie z prawdą umieszcza kilka niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych we współczesnych granicach Polski. Brak też jakiegokolwiek komentarza lub wyjaśnienia, że obozy te były zarządzane przez Niemcy" – podkreślił m.in. szef rządu.

Miniserial dokumentalny "Iwan Groźny z Treblinki" (oryginalny tytuł: "The Devil Next Door") opowiada o Iwanie Demianiuku, ukraińskim zbrodniarzu wojennym, strażniku obozu zagłady w Treblince podczas II wojny światowej. W pierwszym odcinku serialu pokazano mapę Polski w dzisiejszych granicach z zaznaczonymi obozami zagłady, m.in. Auschwitz, Sobiborem, Treblinką i Płaszowem. Na amerykańską produkcję zareagował m.in. polski MSZ.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl