Odmówiono ekstradycji Stefana Michnika. Szwedzka prasa pisze o „zbrodni, której nie wolno zapomnieć"

Stefan Michnik / By unknown-anonymous - Institute of National Remembrance Archive, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=76643619

  

Szwedzki sąd podjął decyzję o niewyrażeniu zgody na wydanie byłego stalinowskiego sędziego Stefana Michnika. „Odmowa ekstradycji Stefana Michnika, oskarżonego o udział w skazywaniu na śmierć niewinnych ludzi w Polsce w latach 50., rodzi pytanie, jak Szwecja odnosi się do zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni popełnionych w imię komunizmu” - pisze "Goeteborgs-Posten".

W listopadzie ub.r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wobec byłego stalinowskiego sędziego Europejski Nakaz Aresztowania, a w styczniu do Sądu Rejonowego w Goeteborgu, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania podejrzanego, skierowany został wniosek o zgodę na wydanie Michnika Polsce.

Europejski Nakaz Aresztowania został wydany 26 października 2018 r. przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie. Na początku lutego szwedzki sąd podjął decyzję o niewyrażeniu zgody na wydanie Stefana Michnika. Jako powody odmowy wskazano przedawnienie zarzucanych Michnikowi czynów oraz jego szwedzkie obywatelstwo

Szwedzka gazeta w piątek przypomina postać zmarłego w 1996 roku Tadeusza Jędrzejkiewicza, jednej z ofiar mieszkającego dziś w Goeteborgu Stefana Michnika.

"Tadeusza Jędrzejkiewicza zabrano z ulicy w Polsce w 1952 roku za rzekomo antykomunistyczne poglądy. Był on wielokrotnie torturowany w więzieniu służby bezpieczeństwa, m.in. zmuszony do siedzenia na krześle z gwoździem. Jędrzejkiewicz został skazany na karę śmierci za szpiegostwo oraz działalność społeczną"

- pisze gazeta.

"Goeteborgs-Posten" podkreśla, że był to wówczas standardowy wyrok wobec ludzi sceptycznych wobec nowego porządku komunistycznego w Polsce lub przeciwnych mu. "Wyrok śmierci dla Jędrzejkiewicza zamieniono na 10 lat więzienia, ale jego życie zostało złamane. Jego rodzina miała problem ze znalezieniem pracy oraz edukacją. W latach 70. córka Jędrzejkiewicza ucieka do Szwecji" - relacjonuje dziennikarz, odsyłając do wywiadu, jakiego córka udzieliła dziennikowi "Dagens Nyheter" w 1999 roku.

Jak zaznacza gazeta, jedną z osób, która wydała wyrok na Jędrzejkiewicza jest człowiek mieszkający obecnie w Goeteborgu. Wyemigrował on do Szwecji w 1969 roku.

"Przez dziesięciolecia polscy prokuratorzy próbowali doprowadzić do jego ekstradycji, aby móc go osądzić w Polsce" - pisze o Michniku "Goeteborgs-Posten".

Autor artykułu zatytułowanego "Zbrodnia, której nie wolno zapomnieć", przypomina, że szwedzkie sądy konsekwentnie odmawiają ekstradycji Michnika ze względu na jego szwedzkie obywatelstwo oraz przedawnienie przestępstw, o które jest oskarżony.

"Kwestia ta szybko trafiła na najwyższy szczebel polityczny. Ambasador Szwecji w Polsce Stefan Gullberg rozmawiał w tej sprawie z wiceszefem polskiego MSZ Szymonem Szynkowskim vel Sękiem" - zaznacza publicysta.

Według "Goeteborgs-Posten" fakt, że mieszkający w Goeteborgu mężczyzna skazywał ludzi na śmierć, w pewnym sensie może wiązać się z przedwojennymi polskimi władzami. "To nie była kwestia wymierzania sprawiedliwości, ten człowiek był częścią machiny, mającej na celu całkowite wykorzenienie wrogów stalinowskiej władzy okupacyjnej" - pisze gazeta, podkreślając, że ówczesne sądy miały umocowanie prawne, podobnie jak nazistowskie sądy, które podczas wojny skazywały niemiecką opozycję.

Argumentację szwedzkiego sądu, że przestępstwa, o które oskarżany jest Michnik, uległy przedawnieniu oraz że jest on obywatelem Szwecji, "Goeteborgs-Posten" uznaje za "pod każdym względem bardzo dziwną interpretację".

"Tego rodzaju przestępstwa nie ulegają przedawnieniu. Dlaczego szwedzkie obywatelstwo ma chronić przed osądzeniem?"

- pyta gazeta, dodając, że dokumentacja w sprawie zbrodni jest obszerna.

"Goeteborgs-Posten" przypomina także sylwetkę zmarłego w 2017 roku światowej sławy socjologa Zygmunta Baumana, który - podobnie jak Michnik - działał w stalinowskim reżimie w Polsce i również wyemigrował.

"Bardzo oszczędnie mówił o swojej przeszłości" - pisze o Baumanie gazeta, wytykając publicystom pomijanie tego wątku życiorysu socjologa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wałęsa ma wybór: albo przeprosi, albo stanie przed sądem. Cenckiewicz ma dość kłamstw

Lech Wałęsa / autor: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0

  

Wzywam Lecha Wałęsę do zaprzestania publikowania nieprawdziwych informacji, iż dokonałem sfałszowania dokumentów dot. tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie "Bolek" - napisał dr Sławomir Cenckiewicz.

Sławomir Cenckiewicz - dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i wiceprzewodniczący Kolegium IPN - odniósł się do opublikowanej w mediach społecznościowych i formułowanej publicznie opinii Lecha Wałęsy, że sfałszował teczkę personalną i teczkę pracy TW ps. "Bolek"

. Dokumenty te Instytut przejął w lutym 2016 r. z domu gen. Czesława Kiszczaka, szefa MSW w latach 80.; następnie po badaniach historyków, archiwistów i biegłych grafologów, IPN uznał je za autentyczne.

W opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu Cenckiewicz podkreślił, że wzywa Wałęsę do zaprzestania publicznego formułowania wypowiedzi zawierających wskazane wyżej nieprawdziwe informacje oraz usunięcia tych wpisów z profili Lecha Wałęsy na portalach Twitter i Facebook.

W oświadczeniu Cenckiewicz domaga się też opublikowania na profilach Lecha Wałęsy na Facebooku i Twitterze oraz na stronie internetowej Instytutu Lecha Wałęsy i portalu DoRzeczy.pl oświadczenia z wyodrębnionym tytułem:

"Lech Wałęsa przeprasza Sławomira Cenckiewicza za nieprawdziwe zarzuty o sfałszowanie dokumentów TW "Bolek".

Jak podkreślił Cenckiewicz, w treści oświadczenia powinny znaleźć się słowa:

"Przepraszam Sławomira Cenckiewicza za rozpowszechnianie przeze mnie nieprawdziwych i naruszających jego dobre imię informacji, iż dokonał sfałszowania dokumentów dotyczących tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie +Bolek+, będących w dyspozycji Instytutu Pamięci Narodowej. Zarzuty sformułowane przeze mnie wobec dr hab. Sławomira Cenckiewicza nie miały żadnych podstaw faktycznych. Lech Wałęsa".

"Jeśli po upływie 14 dni Lech Wałęsa nie wykona niniejszego wezwania skieruję sprawę na drogę sądową" - poinformował Cenckiewicz.

Dodał, że wszystkie inne wypowiedzi Wałęsy naruszające dobre imię jego samego oraz jego matki i rodziny - według Cenckiewicza są to "wyzwiska, obelgi, niecenzuralne epitety, a nawet oskarżenie o przyczynienie się do śmierci jego syna" - pozostawi na razie bez reakcji prawnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl