Prokuratura wnioskowała o uchylenie immunitetu i zgodę na postawienie zarzutów, zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Sławomira B.

Dziś w Sądzie Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie rozpatrywano ten wniosek.

„Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Sławomira B. – obecnie sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, oraz o zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie”

– pisała w komunikacie Prokuratura Krajowa.

Przed rozpoczęciem sprawy sędziowie Marian Marcinkowski, Mariusz Greszta i Katarzyna Wilczyńska nakazali ochronie, by zagrodziła drzwi i nie wpuściła na salę dziennikarzy. Pojawiło się bowiem dwóch reporterów, w tym jeden pracujący dla naszego portalu.

Próbowaliśmy dowiedzieć się na jakiej podstawie podjęto tak drastyczne kroki. Nie pozwolono bowiem wysłuchać uzasadnienia decyzji o niejawności rozprawy.

Katarzyna Wilczyńska (sędzia Sądu Dyscyplinarnego orzekająca na co dzień w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga) stanowczo nakazała opuszczenie dziennikarzom sali.

Domagaliśmy się uzasadnienia prawnego takiej decyzji składu sędziowskiego. Protokolant przekazał nam wyjaśnienie, że chodzi o art. 95 kpk.

Lecz ten zapis kodeksu mówi jedynie o podziale posiedzeń sądu na rozprawy i posiedzenia. Nie uzasadnia on nie wpuszczenia na sali publiczności.

Gdy nalegaliśmy o dalsze wyjaśnienia, sąd przekazał nam przez protokolanta, że również sentencja decyzji SA w sprawie Sławomira B. będzie niejawna, bo skład sędziowski uznał to za stosowne.

Próbowaliśmy również poprosić o komentarz prezesa Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie sędziego Mariusza Łodko. Bezskutecznie.

Aktualizacja: skontaktowała się z nami pracownica sekretariatu sędziego Łodko i przekazała nam, że chodzi o artykuł 95b kpk, mówiący o wyłączeniu jawności posiedzeń. I powtórzono, że ogłoszenie uchwały ws. wniosku prokuratury będzie niejawne. A jego treść będzie można poznać w poniedziałek po złożeniu wniosku o wgląd w akta.


Sławomir B. to doświadczony sędzia, który orzekał w sprawach gospodarczych. Śledztwo dotyczy wydarzeń z czasów, gdy pracował w Sądzie Rejonowym Warszawa-Praga-Północ w IX Wydziale Gospodarczym ds. Upadłościowych i Naprawczych. Wtedy miał nawiązać kontakt z syndykiem Tomaszem S.  – pisał Grzegorz Broński w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Sędzia Sławomir B. według śledczych miał zlecać syndykowi Tomaszowi S. wdrażanie postępowań upadłościowych firm z dużym majątkiem. Śledczy dotarli do materiałów wskazujących, że w zamian za decyzje korzystne dla syndyka, B. miał żądać i otrzymywać korzyści majątkowe.

Syndyk miał wypłacać swoim zaprzyjaźnionym firmom pieniądze za bezwartościowe opinie, ekspertyzy i usługi prawne na rzecz upadłych przedsiębiorstw.