Sędziowie o łapówkach sędziego wolą za zamkniętymi drzwiami. Nie wpuścili naszego reportera

Zdjęcie ilustracyjne / Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Dziś Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie ma zdecydować, czy uchyli immunitet sędziemu Sławomirowi B., któremu prokuratura chce postawić zarzut przyjęcia łapówek w postaci 200 tys. zł i 4 samochodów. Będzie też wnioskować o areszt dla prawnika. Posiedzenie w tej sprawie ruszyło dzisiaj w południe. Zaczęło się od zakazu wstępu na salę dla... dziennikarzy! Bez podania powodu, ani podstawy prawnej.

Prokuratura wnioskowała o uchylenie immunitetu i zgodę na postawienie zarzutów, zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Sławomira B.

Dziś w Sądzie Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie rozpatrywano ten wniosek.

„Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Sławomira B. – obecnie sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, oraz o zgodę na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie”

– pisała w komunikacie Prokuratura Krajowa.

Przed rozpoczęciem sprawy sędziowie Marian Marcinkowski, Mariusz Greszta i Katarzyna Wilczyńska nakazali ochronie, by zagrodziła drzwi i nie wpuściła na salę dziennikarzy. Pojawiło się bowiem dwóch reporterów, w tym jeden pracujący dla naszego portalu.

Próbowaliśmy dowiedzieć się na jakiej podstawie podjęto tak drastyczne kroki. Nie pozwolono bowiem wysłuchać uzasadnienia decyzji o niejawności rozprawy.

Katarzyna Wilczyńska (sędzia Sądu Dyscyplinarnego orzekająca na co dzień w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga) stanowczo nakazała opuszczenie dziennikarzom sali.

Domagaliśmy się uzasadnienia prawnego takiej decyzji składu sędziowskiego. Protokolant przekazał nam wyjaśnienie, że chodzi o art. 95 kpk.

Lecz ten zapis kodeksu mówi jedynie o podziale posiedzeń sądu na rozprawy i posiedzenia. Nie uzasadnia on nie wpuszczenia na sali publiczności.

Gdy nalegaliśmy o dalsze wyjaśnienia, sąd przekazał nam przez protokolanta, że również sentencja decyzji SA w sprawie Sławomira B. będzie niejawna, bo skład sędziowski uznał to za stosowne.

Próbowaliśmy również poprosić o komentarz prezesa Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie sędziego Mariusza Łodko. Bezskutecznie.

Aktualizacja: skontaktowała się z nami pracownica sekretariatu sędziego Łodko i przekazała nam, że chodzi o artykuł 95b kpk, mówiący o wyłączeniu jawności posiedzeń. I powtórzono, że ogłoszenie uchwały ws. wniosku prokuratury będzie niejawne. A jego treść będzie można poznać w poniedziałek po złożeniu wniosku o wgląd w akta.


Sławomir B. to doświadczony sędzia, który orzekał w sprawach gospodarczych. Śledztwo dotyczy wydarzeń z czasów, gdy pracował w Sądzie Rejonowym Warszawa-Praga-Północ w IX Wydziale Gospodarczym ds. Upadłościowych i Naprawczych. Wtedy miał nawiązać kontakt z syndykiem Tomaszem S.  – pisał Grzegorz Broński w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Sędzia Sławomir B. według śledczych miał zlecać syndykowi Tomaszowi S. wdrażanie postępowań upadłościowych firm z dużym majątkiem. Śledczy dotarli do materiałów wskazujących, że w zamian za decyzje korzystne dla syndyka, B. miał żądać i otrzymywać korzyści majątkowe.

Syndyk miał wypłacać swoim zaprzyjaźnionym firmom pieniądze za bezwartościowe opinie, ekspertyzy i usługi prawne na rzecz upadłych przedsiębiorstw.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wybuch w Christchurch

/ twitter.com/FlatWhiteNZ

  

Awaria instalacji gazowej była przyczyną piątkowej eksplozji w nowozelandzkiej miejscowości Christchurch - poinformowała miejscowa policja. Lokalne media donoszą, że rannych zostało sześć osób, które trafiły do szpitala.

"Służby ratunkowe ewakuowały mieszkańców z okolic miejsca eksplozji, która była wynikiem awarii gazowej. Wybuch spowodowało pożar jednego z domów i ranił kilka osób"

- podała w komunikacie policja. W akcji ratunkowej brały udział cztery wozy strażackie.

Do wybuchu w dzielnicy Northwood doszło ok. godz. 10.20 czasu lokalnego (0:20 czasu polskiego). Miejscowe media donoszą, że sześć osób zostało odwiezionych do szpitala.

Miejscowa gazeta "New Zealand Herald" cytowała jednego z pracowników hotelowych w Christchurch, który mówił, że usłyszał odgłos przypominający eksplozję, a pobliskie budynki zatrzęsły się. "To było więcej niż trzęsienie ziemi, można by pomyśleć, że wybuchła bomba" - mówił gazecie pracownik hotelu.

Piątkowe wydarzenie miało miejsce cztery miesiące po zamachu terrorystycznym w Christchurch. 15 marca terrorysta Brenton Tarrant przeprowadził zamachy na dwa meczety, w wyniku czego zginęło 51 osób. Atak w Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby - dwóch mężczyzn i jedną kobietę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl