Wicedyrektor Muzeum Warszawy odwołany! Wszystko przez obraźliwą grafikę

Muzeum Warszawy mieści się na Rynku Starego Miasta / fot. Wikimedia Commons/domena publiczna

  

Jarosław Trybuś został odwołany ze stanowiska wicedyrektora Muzeum Warszawy - poinformowała dyrektor placówki Ewa Nekanda Trepka. To konsekwencja udostępnienia przez niego w internecie grafiki przedstawiającej nóż z ukrytym profilem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. 21 stycznia Trybuś został zawieszony na miesiąc, w tym czasie władze miasta miały podjąć decyzję co do jego przyszłości.

W czwartek na stronie muzeum podana została informacja o odwołaniu Trybusia ze stanowiska wicedyrektora.

Niniejszym informuję, że Pan dr Jarosław Trybuś podpisał wypowiedzenie zmieniające warunki umowy o pracę, zawartej między nami 26 listopada 2012 roku. Tym samym Pan dr Jarosław Trybuś został odwołany ze stanowiska Zastępcy Dyrektora ds. Programowych. Pozostaje jednak w Muzeum Warszawy na stanowisku Głównego Specjalisty ds. Wystawy Głównej "Rzeczy warszawskie"

- poinformowała Nekanda-Trepka.

Dyrektor poinformowała, że odwołanie Trybusia ze stanowiska zastępcy dyrektora związane jest "z udostępnieniem przez niego kontrowersyjnej grafiki, co naraziło Muzeum Warszawy i jego organizatora – Miasto Stołeczne Warszawę – na utratę dobrego imienia. Powodem odwołania jest również niewłaściwy sposób zarządzania podlegającym mu obszarem".

Nekanda-Trepka poinformowała, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przyjął do wiadomości decyzję o odwołaniu wicedyrektora. Jarosław Trybuś udostępnił na Facebooku grafikę przedstawiającą nóż, w którego rękojeści ukryty był profil prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wpis był szeroko komentowany w mediach społecznościowych. O reakcję prezydenta stolicy zaapelował wtedy warszawski radny PiS Sebastian Kaleta. 

Trybuś usunął swój wpis i przeprosił.

Winien jestem przeprosiny wszystkim, których dotknąć mogła zszerowana (udostępniona - red.) przeze mnie wczoraj grafika opublikowana na profilu The Culture of The Poster

 - napisał na Facebooku Trybuś. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z chuliganów zrobił rugbystów. Podbili Europę! Posłuchajcie legendarnego Zbyszka Rybaka (FILM)

/ Fot. Kamil Tokarski/RC Arka Gdynia

  

- Historia Zbyszka Rybaka to najbardziej niesamowita opowieść o III RP. Niby-państwo we wczesnych latach 90. olało swoją trudną młodzież. Skazało ją na patologię, używało do szemranych interesów. I oto najgroźniejszy z ówczesnych kibiców-chuliganów zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak. Najpierw wyznacza zasady honorowe tego świata, potem tworzy z nich drużynę rugby. I oto charakterni ludzie skazani na upadek, podnoszą się i wygrywają – tak o historii Zbyszka Rybaka opowiada Piotr Lisiewicz, który legendarnego chuligana i rugbystę zaprosił do „Wywiadu z chuliganem”. Całą rozmowę obejrzą Państwo poniżej (FILM)

- Myślę, że mamy w społeczeństwie ogólny kryzys męskości. Rugbyści są tego zaprzeczeniem. To faceci twardzi tak na boisku, jak i w życiu

– tak o chłopakach grających w drużynie Arki Gdynia mówił niedawno ich kapelan, ksiądz Tyberiusz Kroplewski.

Zbyszek Rybak w „Wywiadzie z chuliganem” bez autocenzury opowiada o największych chuligańskich bitwach lat 90. Wspomina m. in. wyjazd do Paryża na mecz Francja-Polska z 1995 roku:

- Akcja „Bagietka” to był mój pomysł. Kupiliśmy długie bagietki francuskie, a mieliśmy ze sobą pręty zbrojeniowe, które powkładaliśmy w te bagietki. Chrupaliśmy sobie te bagietki, kiedy nawinęło się kilkudziesięciu nieszczęśników z Paris Saint Germain, którzy postanowili nas zaatakować. No to poczęstowaliśmy ich tymi bagietkami. Po pierwszym uderzeniu bułka odpadała i na głowie lądował pręt.

Jak życie chłopaków z Gdyni zmieniło rugby?

- Sport nauczył mnie wiele pokory. Rugby jest tak ciężką dyscypliną, więc jak ciężko trenujesz, to nie masz potem pomysłów, żeby robić coś głupiego. Można powiedzieć, że rugby mnie wyedukowało

– mówi Zbigniew Rybak. A potem „zaraza” rozpoczęta od legendy Rybaka rozlała się po Polsce i  wielu drużynach rugby zmieniła życie setek młodych ludzi, którzy od dzieciństwa wychowywali się w trudnych rodzinach.

Jak podkreśla Lisiewicz, ta niesamowita historia pokazuje, czym III RP różniła się od Polski przedwojennej:

- Szkoły pełne zdziczałych chłopaków, którzy jako dumni weterani wojny polsko-bolszewickiej kładli pistolet na ławce w gimnazjum – taką rzeczywistość 1920 r. opisał przecież Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. W internacie tłukli po ścianach butelki, a gdy wychowawczyni prosiła, by nie robili tego po północy, odpowiadali „Kto bił bolszewika, teraz może tłuc butelki”.

Jak zareagowało przedwojenne państwo?

– Ono miało elity, mądre i patriotyczne. I walka o to, żeby ocalić tę młodzież była jej troską. II RP zawadiakom odpuszczała w gimnazjum, a potem brała ich do szkół oficerskich, co było marzeniem i dumą każdego z nich. Odwagi nie musiała ich uczyć, ale wpajała im honor, dyscyplinę, szacunek dla kobiet. W efekcie Polska z tych dzikich chłopców zrobiła najlepszych kawalerzystów na świecie

– stwierdza Lisiewicz.

A III RP? – Miała trudną młodzież gdzieś. Mam wrażenie, że scenariusz, by setki tysięcy chłopaków żyły w patologii, był jej władcom na rękę. Dlatego legenda Zbyszka Rybaka jest piękną historią. W  III RP mamy cholernie mało pięknych legend. I trzeba koniecznie poznać tę – mówi Lisiewicz.

Całą rozmowę Piotra Lisiewicza ze Zbyszkiem Rybakiem obejrzą Państwo poniżej:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl