Nowy doktor honoris causa Akademii Muzycznej w Krakowie

/ KATASTROF [Public domain]

  

Flecistka Barbara Świątek-Żelazna otrzymała tytuł doktora honoris causa Akademii Muzycznej w Krakowie. Była rektor uczelni, laureatka międzynarodowych konkursów i pedagog - odbierając wyróżnienie - podkreśliła, że jest "wybrańcem losu".

"Patrząc na wypełnioną salę, widzę wielu przyjaciół, którzy mieli ogromny wpływ na mój rozwój i na krystalizowanie się mojej osobowości, na uwrażliwienie mnie na piękno"

- mówiła prof. Barbara Świątek-Żelazna.

Odbierając godność doktora honoris causa podczas święta uczelni, laureatka międzynarodowych konkursów, była rektor Akademii Muzycznej w Krakowie i pedagog zwróciła uwagę, że jest "wybrańcem losu", ponieważ otaczają ją wartościowi ludzie.

W ocenie prof. Świątek-Żelaznej, flet, któremu poświęciła swoje blisko 50-letnie zawodowe życie, "daje najpełniejszą możliwość wyrażania uczuć". Mimo że konstrukcyjnie to prosty instrument, pozwala on "wyrazić głębokie uczucia na pomocą najprostszego mechanizmu".

W laudacji na cześć prof. Świątek-Żelaznej podkreślono, że "z młodzieńczym zapałem i pasją poświęciła się kształceniu wielu pokoleń flecistów, zajmujących dzisiaj czołowe miejsca w polskim życiu muzycznym". "Jako pedagog cieszy się niezwykłym autorytetem, a liczne grono jej absolwentów i promowanych doktorach świadczy o olbrzymiej pasji pedagogicznej pani profesor, wiedzy i zaangażowaniu" - wskazywano.

Listy z gratulacjami i życzeniami do uhonorowanej skierowali wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Prof. Barbara Świątek-Żelazna ukończyła studia muzyczne w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie, uzyskując dyplom z wyróżnieniem w klasie fletu prof. Wacława Chudziaka. Uzupełniające studia fletowe kontynuowała w Conservatoire National Superieur de Musique de Paris, gdzie ukończyła kurs mistrzowski pod kierunkiem prof. Gaston Crunelle.

Przez wiele lat pracowała w Orkiestrze Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie na stanowisku flecisty-solisty. Jest laureatką konkursów krajowych (Katowice, Łódź) oraz zagranicznych (Wiedeń, Helsinki, Utrecht). Była członkiem Tria Barokowego wraz z Elżbietą Stefańską i Jerzym Klockiem, współtworzyła Warszawskie Trio Harfowe z Urszulą Mazurek i Zdzisławem Polonkiem, była długoletnim członkiem zespołu MW2.

Prowadzi szeroką działalność estradową jako solistka i kameralistka. Uczestniczyła w wielu prestiżowych krajowych i międzynarodowych festiwalach muzycznych, koncertowała ze wszystkim orkiestrami w kraju. Prowadzi mistrzowskie kursy fletowe w Belgii, na Ukrainie (Lwów, Czerniowce); zasiada w jury konkursów fletowych w Monachium, ARD, Krakowie, Lwowie, Czerniowcach, Dąbrowie Górniczej. W wyniku współpracy z kompozytorami zostały jej dedykowane utwory kompozytorów polskich i zagranicznych: K. Meyera, K. Moszumańskiej-Nazar, A. Walacińskiego, B. Schaeffera, K. Friebeca. Jest inicjatorem i dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Konkursu Fletowego w Krakowie.

Otrzymała wiele odznaczeń i wyróżnień m.in.: ministra kultury i sztuki, Nagrody Miasta Krakowa, Excellence in Teaching, Złotego Medalu "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Uhonorowana została nagrodą "Orfeusz 1964", przyznaną przez Sekcję Krytyków SPAM na Międzynarodowym Festiwalu Warszawska Jesień za najciekawsze wykonanie podczas festiwalu oraz za kierunek poszukiwań artystycznych

Jest profesorem tytularnym Akademii Muzycznej w Krakowie, od 1981 r. pełni funkcję Kierownika Katedry Instrumentów Dętych, Perkusji i Akordeonu. W latach 1999-2002 piastowała urząd Rektora Akademii Muzycznej w Krakowie. Jest także członkinią Rady Nauki w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe fragmenty taśm Wałęsy! „Był na krótkiej smyczy służb”

zdjęcie ze zbioru dokumentacji fotograficznej pochodzacej z VI pakietu materialow zabezpieczonych w domu wdowy po Czeslawie Kiszczaku. / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W najnowszym wydaniu programu „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła nowe fragmenty sensacyjnego nagrania rozmów Lecha Wałęsy z gdańskimi milicjantami. W lutym 1990 roku Lech Wałęsa spotkał się z gdańskimi milicjantami. Żartował i pozwalał sobie na... chwilę szczerości.

Należy podkreślić, że do tej pory w mediach znane były jedynie kilkuminutowe fragmenty tego nagrania, które opublikowały portal rebelya.pl., „Gazeta Polska” i Telewizja Republika. „Gazeta Polska” poznała cały zapis rozmowy przyszłego prezydenta RP i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wyłania się z niego ponury obraz – Lech Wałęsa przekonany, że rozmawia z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zapewnia ich, że zawsze ich szanował i nie ma do nich żadnych pretensji.

[polecam:https://niezalezna.pl/263835-dorota-kania-ujawnia-sensacyjne-nagranie-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Lech Wałęsa w latach 80’ był stale przez 24h/na dobę chroniony operacyjnie przez funkcjonariuszy SB w Gdańsku. On się z nimi skolegował do tego stopnia, że obiecywał tym funkcjonariuszom pracę w czasach, kiedy on zostanie prezydentem – i tak się właśnie stało. Dwaj najbliżsi jego funkcjonariusze, którzy świadczą do dziś o niewinności Lecha Wałęsy – major Żabicki i major Grzegorowski to są właśnie ludzie z tych czasów, którzy współpracują z Lechem Wałęsą do dnia dzisiejszego. Jedno było wtedy pewne - Wałęsa nie zadowoli się byciem tylko przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i że prędzej czy później ten spór z obozem Tadeusza Mazowieckiego musi się pojawić. Nie ulega wątpliwości, że Wałęsa już wtedy wiedział, że o tą prezydenturę będzie walczył. Z resztą jego zaplecze polityczne z tamtych czasów to potwierdza.
- tłumaczy prof. Sławomir Cenckiewicz.
 [polecam:https://niezalezna.pl/263858-nie-wiem-czy-was-nie-wesprzec-gazeta-polska-ujawnia-nagrania-z-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Ostrych słów pod adresem Wałęsy nie szczędzi działacz opozycji antykomunistycznej, a obecnie szef Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie Adam Borowski.

Te dokumenty potwierdzają tylko wiedzę, którą już posiadam. Pokazują powikłania, które miały bezpośredni wpływ na jego prezydenturę. Był na krótkiej smyczy komunistycznych służb. Dokumenty jasno pokazują, że musiał wykonywać politykę, którą pisała strona postkomunistyczna. To porażające.
- mówił w programie „Koniec systemu” Borowski.

Z kolei Roman Zwiercan z „Solidarności Walczącej” wspomina:

Lecha Wałęsę poznałem w kwietniu 1985 roku w dość nietypowych okolicznościach. Dwa miesiące wcześniej zostałem pobity przez nieznanych sprawców. Wraz z Wiesią Kwiatkowską z Gdyni udaliśmy się do domu Lecha Wałęsy. Chodziło wtedy o nagłośnienie tej sprawy. „Lechu, oni go następnym razem zabiją” - powiedziała. Pobito mnie za udział w strajku, który Wałęsa odwołał. Wbrew zarządzeniu, poprowadziliśmy strajk. Za to uznał nas za wrogów. Do tamtego momentu był osobą bardzo ważną. Był niejako autorytetem. Okazał się jednak małym człowiekiem. Poczułem się wtedy jakbym w twarz dostał. Nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego jest tak małostkowy.
- mówił Roman Zwiercan.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl