Dokument został odnaleziony - jak czytamy w tekstach obu portali - w Hoover Institute w Stanford w USA, gdzie znalazło się archiwum gen. Czesława Kiszczaka.

"Szanowny Panie Profesorze, pragnę zwrócić pańską uwagę na nasilające się informacje dotyczące metodycznego niszczenia archiwów MSW na terenie całego kraju. W ostatnich dniach akcja ta przybiera - moim zdaniem - charakter zjawiska panicznego, nie otaczanego nawet przez resort szczególną tajemnicą. Świadczą o tym przypadki takie, jak jawne rozpalanie w lasach ognisk przez funkcjonariuszy MSW, w których okoliczna ludność znajduje niedopalone resztki materiałów operacyjnych MSW"

- pisał w styczniu 1990 r. Rokita, ówczesny szef sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW.

Dwie strony maszynowego papieru Rokity zostały skierowane do Bronisława Geremka, który stał wówczas na czele Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. "Rokita opisuje w liście skierowanym do profesora Geremka proceder niszczenia dokumentów w MSW, jeszcze przed likwidacją Służby Bezpieczeństwa. Podaje konkretne przykłady, cytuje relacje świadków. Nie ukrywa emocji związanych z jawnym łamaniem prawa przez resort spraw wewnętrznych" - czytamy w tekstach.

"Rokita nie chce – jak sam to ujmuje w liście - 'być w przyszłości wymieniany przez historyków jako ten, z którego winy zniszczono te materiały'. Apeluje więc o 'podjęcie próby przekonania Rządu, że w kwestii tej nie można pozostać bezczynnym'" - dodali dziennikarze.

Przyznają też, że nie wiedzą, jak oryginał listu trafił do odpowiedzialnego za Służbę Bezpieczeństwa Czesława Kiszczaka.

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" i Polskiego Radia już wcześniej opisywali swoje odkrycia związane z działalnością gen. Czesława Kiszczaka. Wcześniej w Hoover Institute w Stanford w USA odnaleźli między innymi listy Czesława Kiszczaka do Lecha Wałęsy.

Odnaleziono nieznane dokumenty Kiszczaka


Odnaleziono nieznane dokumenty Kiszczaka