Coraz więcej ofiar grypy

wirus- zdjęcie informacyjne / pixabay.com/qimono

  

Do 15 lutego br. odnotowano 48 zgonów z powodu grypy, więcej niż w wielu poprzednich sezonach grypowych, ale szczyt zachorowań może być jeszcze przed nami – ostrzegają eksperci Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.

Według najnowszych meldunków epidemiologicznych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH w Warszawie, w sezonie grypowym 2018/2019 zarejestrowano dotąd 2 665 494 przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Hospitalizacji wymagało 9 628 chorych – o 10,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie minionego sezonu grypowego.

Odnotowano również rekordową liczbę zgonów z powodu grypy - do 15 lutego br. było aż 48 przypadków śmiertelnych. W analogicznym okresie w poprzednich sezonach grypowych nie zarejestrowano żadnych zgonów (tak było w sezonie 2017/18) albo jedynie 12 (sezon 2016/17), 8 (sezon 2015/16) oraz 1 przypadek śmiertelny (sezon 2014/15).

Zdaniem ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy szczyt zachorowań może być jeszcze przed nami.

Przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy prof. Adam Antczak informuje, że w poprzednim roku dominował wirus z grupy B. W obecnym sezonie grypowym 2018/2019 za 81,9 proc. przypadków zachorowań odpowiada wirus A/H1N1, za 4 proc. - wirus A/H3N2, a tylko 1,3 proc. zachorowań wywołał wirus z grupy B.

Kierownik Kliniki Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dr hab. Ernest Kuchar zwraca uwagę, że oficjalne statystyki dotyczące śmiertelności były w naszym kraju na ogół niedoszacowane.

Zgodnie z szacunkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na grypę w Polsce w każdym sezonie powinno u nas umierać 6 tys. osób. A my mieliśmy zwykle od jednego do stu kilkudziesięciu zgonów, czyli było to zaniżone 

– podkreśla.

Obecne epidemia grypy jest pewnie nieco cięższa niż w latach poprzednich, ale mamy również lepszy dostęp do diagnostyki 

– twierdzi specjalista. Jego zdaniem większą „czujność grypową” wykazują także lekarze.

Dr hab. Kuchar wyjaśnia, że najczęstszym powikłaniem grypy jest zaostrzenie współistniejącej choroby przewlekłej u chorego. Tymczasem z powody grypy najczęściej chorują osoby po 50. roku życia, a szczególnie te, które skończyły 65 lat, a ci pacjenci zazwyczaj mają kilka takich schorzeń, np. chorobę niedokrwienną serca, astmę, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc lub cukrzycę.

Kiedy taka osoba umiera, to zazwyczaj dochodzi do tego z powodu zaostrzenia choroby podstawowej. Gdy zatem wirusa grypy wykryto u osoby z chorobą serca, to mogło być tak, że jako przyczynę zgony podano właśnie grypę 

– podkreśla specjalista.

Doceniajmy zatem chorobowość i śmiertelność grypy, ale na razie nie ma powodów do obaw. Grypę należy traktować poważnie, ale nic takiego niepokojącego się nie dzieje. Poprawiła się zgłaszalność, diagnostyka, dzięki temu przypadki, które kiedyś umykały, teraz są rejestrowane 

– podkreśla dr hab. Kuchar.

Prof. Antczak zwraca uwagę, że grypa, wbrew obiegowym opiniom, to poważna choroba, która może doprowadzić do licznych powikłań, a nawet do śmierci. „Obecność dwóch i więcej z nich nawet 200-krotnie podnosi ryzyko wystąpienia powikłań. Leczenie takich przypadków jest bardzo trudne” - dodaje.

Z najnowszych danych opublikowanych przez Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie (USA) wynika, że z powodu grypy sezonowej każdego roku umiera na świecie od 291 tys. do 646 tys. osób, więcej niż dotychczas sądzono. Wcześniej oceniano, że grypa sezonowa co roku uśmierca od 250 tys. do 500 tys. ludzi. Dane te skorygowano, kiedy wzięto pod uwagę rejestry grypy większej grupy krajów.

Eksperci ostrzegają, że wirus grypy stale ulega mutacji i zmienia się jak w kalejdoskopie. Dlatego każda epidemia grypy co roku jest trochę inna. Na szczęście, nie jest tak groźna jak przed 100 laty.

„Śmiertelność 'hiszpanki' w 1918 r. wynosiła 2 proc., czyli co 50 chory umierał. W przypadku epidemii w 2009 r., wywołanej przez inny wariant tego samego wirusa, wynosiła (śmiertelność) już tylko 0,2 proc., czyli dziesięć razy mniej” – wyjaśnia dr Kuchar.

Prof. Antczak ostrzega, że wirus grypy i jego typy dominujące są bardzo zmienne, dlatego nie warto ich lekceważyć i należy się co roku szczepić. Szczepienia profilaktyczne są najlepszą metodą zapobiegania zakażeniom grypowym oraz związanym z nimi powikłaniom.

Niestety, jedynie 3 proc. naszej populacji się szczepi i kilkanaście procent w grupach ryzyka 

– podkreśla dr hab. Ernest Kuchar.

Specjalista zwraca też uwagę, że w naszym kraju zbyt rzadko stosuje się leki przeciwwirusowe. „W sezonie grypowym przyczyną gorączki są najczęściej wirusy, a nie bakterie. Leki przeciwwirusowe są jednak stosowane jedynie sporadycznie, bo są u nas niedoceniane” - dodaje.

Eksperci są zgodni, że każde niepokojące objawy powinny być skonsultowane z lekarzem, aby choroba została odpowiednio zdiagnozowana i leczona.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Theresa May ogłosiła rezygnację! "W najlepszym interesie kraju leży zmiana premiera"

Theresa May / fot. Arno Mikkor; flickr.com/EU2017EE Estonian Presidency/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

  

Brytyjska premier Theresa May zapowiedziała dzisiaj rezygnację ze stanowiska przewodniczącej Partii Konserwatywnej 7 czerwca 2019 r., uruchamiając proces wyboru swojego następcy. Nowy szef torysów przejmie po niej także urząd premiera.

- Jest i zawsze będzie powodem głębokiego żalu, że nie byłam w stanie zrealizować brexitu

- oświadczyła brytyjska premier Theresa May, zapowiadając rezygnację ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej, a w konsekwencji także szefowej rządu.

Oznajmiła, że po trzykrotnym odrzuceniu proponowanego przez nią porozumienia w sprawie opuszczenia UE przez W. Brytanię stało się dla niej jasne, że "w najlepszym interesie tego kraju" leży zmiana na stanowisku premiera.

[polecam:https://niezalezna.pl/272825-brytyjska-premier-theresa-may-rezygnuje-ruszyla-gielda-nazwisk-potencjalnego-nastepcy]

Według stanu na piątek, May pozostaje trzecim najkrócej urzędującym premierem w powojennej historii Wielkiej Brytanii, wyprzedzając jedynie Sir Aleca Douglasa-Home'a i Sir Anthony'ego Edena. By wyprzedzić laburzystę Gordona Browna, który rządził w latach 2007-2010 i zajmuje trzecie miejsce - brakuje jej ledwie pięciu dni urzędowania.
 
Nowy lokator Downing Street będzie miał za zadanie rozwiązać trwający kryzys polityczny ws. wyjścia z Unii Europejskiej, najlepiej przed obecnym terminem opuszczenia UE wraz z końcem października br.
 
Wśród głównych faworytów do zwycięstwa w dwustopniowym procesie wyboru nowego lidera - najpierw wśród posłów, a następnie przedstawiając finałową dwójkę kandydatów 125 tys. członków Partii Konserwatywnej - są wymieniani: zdecydowanie prowadzący w sondażach były minister spraw zagranicznych Boris Johnson, były minister ds. brexitu Dominic Raab oraz obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt.
 
Potencjalnych kandydatów będzie jednak prawdopodobnie więcej: swoje kandydatury sugerowali w ubiegłych tygodniach także m.in. minister spraw wewnętrznych Sajid Javid, minister pracy i emerytur Amber Rudd, a także była szefowa klubu parlamentarnego i liderka Izby Gmin Andrea Leadsom, która w 2016 roku przegrała z May w walce o objęcie pozycji po rezygnującym Davidzie Cameronie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl