Mroczna strona skoków

  

Kilkanaście dni temu media obiegła wieść o śmierci ikony skoków narciarskich Mattiego Nykänena. Przyczyna jego zgonu do dziś nie jest znana. Wiadomo, że Fin chorował na cukrzycę. Jego śmierć prowokuje do postawienia pytań o ciemną stronę skoków.

Zanim w Polsce narodziła się małyszomania, to właśnie fiński skoczek rozpalał wyobraźnię fanów skoków narciarskich. Chyba nikt poza skoczkiem z Wisły nie potrafił wygrywać z taką lekkością i tak zdominować zawodów jak Nykänen. Legenda skoków narciarskich, człowiek o niezwykle barwnej osobowości. Jego kariera nabrała zawrotnego tempa, kiedy w wieku zaledwie 19 lat został mistrzem świata. Dwa lata później zdobył pierwszy medal olimpijski w Sarajewie. W następnym roku zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni i Pucharze Świata. Największy sukces osiągnął na Igrzyskach w Calgary, gdzie zdeklasował rywali na obu skoczniach i poprowadził swoją reprezentację do zdobycia olimpijskiego złota. Matti był skoczkiem idealnym: łączył świetną technikę, charakter sportowca z pasją trenowania i niesamowitą odpornością psychiczną. Niespodziewanie skończył ze skakaniem w wieku 27 lat. Nie potrafił się odnaleźć w życiu. Rozpoczął karierę muzyka. Skoczek z Finlandii stał się bohaterem licznych skandali. Miał pięć żon, problemy alkoholowe, finansowe, kilkakrotnie trafiał do więzienia. Został skazany za ciężkie uszkodzenie ciała jednej ze swoich żon i trafił na 26 miesięcy za kratki. Opuścił więzienie po odbyciu połowy kary.

Pod dyktando alkoholu

Chłopiec o wyglądzie anioła wlewał w siebie alkohol, już kiedy był nastolatkiem. Kiedy miał 19 lat problem był na tyle poważny, że Matti nadawał się do leczenia. Alkohol kierował życiem skoczka jeszcze w trakcie kariery, kiedy przed zawodami imprezował, pił, a na następny dzień skakał w zawodach. Zdarzało się, że był wycofywany ze składu, bo był pijany.

Alkoholizm obok depresji to najpoważniejszy problem skoczków narciarskich, o którym niewiele się mówi. Nykänen nie jest przypadkiem odosobnionym. Janne Ahonen przyznał, że zdarzało mu się skakać pod wpływem alkoholu. W Planicy skoczył 240 m, ale nie ustał skoku, okazało się później, że był pod wpływem alkoholu. Fin nie wyraził zgody na przewiezienie do szpitala, bo obawiał się, że badania wykażą obecność alkoholu we krwi. Poważne problemy z alkoholem miał też norweski zawodnik, mistrz olimpijski z Turynu Lars Bystoel, który nieraz był odsuwany od kadry za nadużywanie alkoholu. Norweg brał udział w libacjach, wszczynał awantury, po pijanemu wdał się w bijatykę na jachcie i wpadł do jeziora. Został przyłapany na jeździe „pod wpływem”, zabrano mu prawo jazdy, a w 2009 r. w jego organizmie wykryto marihuanę, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia jego kariery. Uważany za spory talent Paweł Karelin w 2011 r. zginął w wypadku samochodowym. Wprawdzie obecność alkoholu we krwi nie była bezpośrednią przyczyną jego śmierci, ale być może gdyby nie 1,6 promila alkoholu, udałoby się mu uniknąć zderzenia z zaparkowaną ciężarówką. Trener fińskich skoczków twierdził, że gdyby nie problemy z alkoholem, jego podopieczny Harri Olli mógłby być najlepszy na świecie. Hulanki przed zawodami, upicie się w samolocie, obrażanie działaczy, dwukrotna utrata prawa jazdy, wyrok 4,5 miesiąca pozbawienia wolności.

Skok do piekła

Z alkoholem nieraz zmagali się też nasi skoczkowie narciarscy. Mateusz Rutkowski był uważany za jeden z największych talentów. W 2004 r. został mistrzem świata juniorów, pokonując m.in. Thomasa Morgensterna. Niedługo po sukcesie skoczek stracił prawo jazdy, został też wyrzucony z kadry. Alkohol był jednym z najpoważniejszych hamulców, który zatrzymał karierę Wojciecha Fortuny. Matka mistrza olimpijskiego z Sapporo na łożu śmierci powiedziała o jego sukcesie, który jednocześnie stał się przekleństwem, że „najgorsze, co spotkało Wojtka, to wygrana na igrzyskach”. Fortuna z igrzysk wracał do kraju niczym bohater narodowy. W Zakopanem witało go 20 tys. kibiców. Każdy chciał z nim się spotkać, podać mu rękę, ale też napić. Dziewiętnastolatek jeździł po Polsce i opowiadał o swoim wyczynie. Fortuna zamiast treningiem zajął się bankietami, imprezami, alkoholem. Potem nie był już w stanie zbliżyć się do sukcesu z Sapporo. Narty odłożył w wieku 24 lat.

Dlaczego problem alkoholu dotyka tak wielu skoczków narciarskich, a niektórym zniszczył życie, tego do końca nie wiadomo. Część specjalistów twierdzi, że wpływ może mieć na to fakt częstych wyjazdów, życie z dala od domu. Inni są zdania, że może się przyczyniać do tego duża presja, choć trudno uznać, by akurat skoczkowie byli w jakiś nadzwyczajny sposób narażeni na stres. Być może oba te czynniki oddziałują razem.

Depresje

Sven Hannawald był bliski próby samobójczej. Primož Peterka znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. O depresji wśród skoczków narciarskich głośniej zrobiło się przy okazji przypadku niemieckiego skoczka. Już pod koniec sezonu 2000/2001 Hannawald przeżywał załamanie nerwowe, był wychudzony. Skoki przestały sprawiać mu radość. Nie widział sensu w treningach. Niemiecki skoczek przyznał potem, że gdyby nie zrezygnował ze skoków, mogłoby się to zakończyć próbą samobójczą. W jednym z wywiadów opowiedział o przyczynach choroby: „Byłem ambitny i profesjonalny, zawsze chciałem sukcesu. (…) Praktycznie nie odpoczywałem, mimo że to przecież konieczne po wysiłku. Przerwy w skakaniu były dla mnie okazją, by wypracować przewagę nad innymi. (…) Szybko przyszły sukcesy, ale byłem w ciągłym stresie i moje ciało się zbuntowało”. Niemiecki skoczek w 2004 r. trafił do Kliniki Medycyny Psychosomatycznej, gdzie zdiagnozowano mu syndrom wypalenia. Zawodnik podjął walkę o powrót do normalnego życia. W 2012 r. do szpitala psychiatrycznego trafił inny utytułowany skoczek Primož Peterka. Problemy psychiczne Peterki były związane z jego sytuacją rodzinną. Słoweński skoczek załamał się po rozwodzie. Kiedy nie mógł sobie dać rady z problemami psychicznymi, zaczął nadużywać alkoholu.

Odkąd rozpoczęła się era Adama Małysza, skoki narciarskie stały się w naszym kraju niemal sportem narodowym. Po sukcesach orła z Wisły przyszły wielkie sukcesy Kamila Stocha i całej ekipy skoczków. Fani kochają swoich idoli, dopóki ci przynoszą im zwycięstwa, sukcesy, emocje. Często nie zdają sobie sprawy, że za sukcesami kryje się ogromna presja, stres, życiowe dramaty, nieumiejętność radzenia sobie ze sławą. Wielu wybitnych skoczków przegrało przez to nie tylko swoją karierę, ale i życie, niektórzy, jak Matti Nykänen w skokach zgarnęli pełną pulę, ale przegrali życie prywatne.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl