Szczyt V4 w Izraelu odwołany? – „Nic na to nie wskazuje. Sprawa wypowiedzi Netanjahu wyjaśniona”

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Sprawa rzekomej wypowiedzi premiera Izraela Benjamina Netanjahu została wyjaśniona. Nic nie wskazuje, że szczyt liderów państw Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu miałby zostać odwołany - podkreślił dziś szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

Sasin został zapytany w TVP Info, czy 19 lutego w Izraelu odbędzie się zaplanowany wcześniej szczyt liderów państw Grupy Wyszehradzkiej - z udziałem premiera Izraela Benjamina Netanjahu. "Nic w tej chwili nie wskazuje, że miałoby być inaczej" - odpowiedział szef KSRM.

"Sprawa została wyjaśniona w tej chwili, sprawa tej rzekomej wypowiedzi premiera Netanjahu"

- oświadczył Sasin. "Nikt tej wypowiedzi, która była wygłoszona na offie, nie słyszał. Mamy dementi ze strony ambasador, ze strony kancelarii premiera Netanjahu i mamy również sprostowanie tej notatki prasowej w Jerusalem Post" - podkreślił.

"Naprawdę nie możemy działać w ten sposób, że obrażamy się, czy odwołujemy ważne wydarzenia o wymiarze międzynarodowym, tylko dlatego, że ukazała się notatka prasowa, która nie oddaje rzeczywistości" - zaznaczył szef KSRM.

"Jerusalem Post" podał w czwartek wieczorem, że podczas pobytu w Warszawie premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście. Informację tę zdementowała później ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

W piątek przed południem Azari została wezwana do MSZ. Po spotkaniu z ambasador wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział, że strona polska wyraziła wobec Anny Azari oczekiwanie, że strona izraelska w sposób jednoznaczny odniesie się do tego, co miał na myśli premier Benjamin Netanjahu w wypowiedzi cytowanej przez media izraelskie. "Dotychczasowe wyjaśnienia w tej sprawie uważamy za nieczytelne" - oświadczył Szynkowski vel Sęk.

Wobec oczekiwania strony polskiej w piątek po południu oświadczenie opublikowała Kancelaria Premiera Izraela. "Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Netanjahu mówił o Polakach, nie polskim narodzie ani państwie. Jego wypowiedź została błędnie zrozumiana i zacytowana w prasie, i została później poprawiona przez dziennikarza, który był autorem pierwotnego zniekształcenia" - czytamy w stanowisku izraelskim.

W niedzielnym wywiadzie premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że ambasador Izraela w Polsce Anna Azari wyjaśniała, że informacje o wypowiedzi premiera Izraela były kompletnie nieprawdziwe. "W rzeczywistości premier Benjamin Netanjahu, mówił jedynie o indywidualnych przypadkach kolaborantów" - podkreślił premier.

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski odniósł się z kolei w programie TVP Info do wypowiedzi Andrei Mitchell z amerykańskiej telewizji MSNBC, która mówiąc o tym, że w programie podróży wiceprezydenta USA Mike’a Pence'a jest m.in. wizyta w dawnym getcie warszawskim, powiedziała, że żydowscy powstańcy "przez miesiąc walczyli przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi".

Po tej wypowiedzi zaprotestowali przedstawiciele polskich władz, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów zażądał sprostowania. Dziennikarka przeprosiła za swoje słowa.

Szczerski podkreślił, że nie zgadza się z tezą, że "niefortunna wypowiedź dziennikarki przyćmiła szczyt bliskowschodni".

Ocenił jednak, że jest to o tyle poważna sprawa, że "to nie jest przejęzyczenie czy niedouczenie, a wyraz pewnego stereotypu, który funkcjonuje w amerykańskiej opinii publicznej; ten stereotyp powtórzył nawet prezydent Obama wręczając odznaczenia dla Jana Karskiego".

Dodał, że "dzięki działaniom Kancelarii Prezydenta do tych słów (dziennikarki- red.) odnieśli się sami zainteresowani, czyli środowiska żydowskie, w tym prezes Światowego Kongresu Żydów, którzy jednoznacznie potępili te wypowiedzi".

"To jest bardzo istotne, żeby w dyskusji na temat tego rodzaju stereotypów znajdować sojuszników w samych środowiskach żydowskich na świecie. Trzeba współpracować z tymi, którzy są w stanie kształtować opinię także amerykańskich środowisk żydowskich w sposób realny. My musimy oficjalnie takie słowa potępiać i wskazywać, że są niewłaściwe"

- zauważył Szczerski.

Jak podkreślił, "czym innym jest obraźliwa wypowiedź dziennikarki, a czym innym rzekoma obraźliwa wypowiedź premiera Netanjahu".

"Tu jest reakcja państwa polskiego w relacji z państwem izraelskim i uzyskanie odpowiedzi od państwa izraelskiego" - powiedział Szczerski. "Na działanie mediów powinno reagować społeczeństwo i wywołane tu przez nas środowiska żydowskie, na działania państwa, powinno reagować państwo" - dodał.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sacin ocenił, że "reakcja polskiej strony była wystarczająca, bo była skuteczna". Dodał jednocześnie, że "nie tylko Polska, ale i Izrael stoją na gruncie porozumienia, wspólnej deklaracji premierów sprzed kilku miesięcy wyraźnie wskazującej, że nie ma nie tylko żadnych podstaw, ale całkowicie nieuzasadnione jest jakiekolwiek oskarżanie narodu polskiego za zbrodnie Holokaustu" - przypomniał.

Sasin dodał również, że "wypowiedź dziennikarki pokazuje, że to, co w tej deklaracji zostało zapisane, że obok zjawiska antysemityzmu występuje także zjawisko antypolonizmu, to nie są czcze słowa".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wzięła pigułkę poronną - lekarz uratował dziecko. Teraz grozi mu... więzienie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/trestletech

  

Czy za uratowanie życia dziecka można iść do więzienia? Ta historia pokazuje, że tak. Argentyńskiemu lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności, bo uratował dziecko pacjentki, która wzięła pigułkę poronną. Sąd uznał jednak, że lekarz postępując w ten sposób nie dopełnił obowiązków służbowych.

Historia rozpoczęła się, gdy do szpitala w Cipoletti zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że zażyła pigułkę poronną, gdyż jej dziecko jest wynikiem gwałtu. Ordynator szpitala dr Leandro Rodríguez Lastra podjął jednak decyzję o uratowaniu dziecka. Urodziło się ono w 35 tygodniu ciąży i trafiło do adopcji. 

[polecam:https://niezalezna.pl/257163-w-glowie-sie-nie-miesci-demokratka-chce-mozliwosci-aborcji-w-chwili-porodu]

Choć dziewczynka jest zdrowa i ma już dwa lata sprawa ta trafiła przed oblicze sądu, a lekarza oskarżono o niedopełnienie obowiązków służbowych.

Dr Leandro Rodríguez Lastra oświadczył, iż postąpił zgodnie ze składaną przez siebie przysięgą lekarską. Podkreślał ponadto, że zażyte przez pacjentkę tabletki mają zastosowanie tylko na wczesnym etapie ciąży

- podaje dorzeczy.pl.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu, który uznał medyka za winnego zarzucanych mu czynów. Nie ogłoszono jeszcze wymiaru kary, ale grożą mu nawet dwa lata więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl