Magda Linette odsłania smutne fakty o tenisie. Brak presji, sponsorów, zainteresowania...

Magda Linette / By Jérémy Daniel - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=40757619

  

Magda Linette to obecnie najwyżej sklasyfikowana w światowym rankingu polska tenisistka. Jednak jak zaznacza, w Polsce tenis nie cieszy się praktycznie żadnym zainteresowaniem. Przekłada się to nie tylko na brak presji na zawodniczkach, ale też na brak sponsorów.

Linette twierdzi, że w Polsce ludzie nie interesują się tenisem, więc nie ma presji na zawodniczkach, występujących na międzynarodowych turniejach. Mówi także o tym, co słyszała od "znawców tenisa".

"Nie ma zainteresowania, więc nie ma takiej presji. Jedynie słyszę głosy, że niestety nasz tenis strasznie upadł, ale staram się tego po prostu nie słuchać. Wydaje mi się, że bardzo dużo osób nie zna się na tenisie, jeśli mówią takie rzeczy. To nie jest łatwe, ale staram się z tym zmierzyć, robić swoje. Mam nadzieję, że ja i Iga Świątek wyprowadzimy naszą dyscyplinę na lepsze tory. Mamy na to bardzo dużą szansę. Ona jest bardzo utalentowana, ja bardzo bardzo pracowita. Myślę, że obydwie jesteśmy w stanie osiągnąć naprawdę fajne rzeczy"

- powiedziała.

Nasza zawodniczka wymieniła też kolejne tenisistki, które są warte uwagi kibiców.

"Nie należy też zapominać o Magdzie Fręch, o której uważam, że nie mówi się wystarczająco dużo, a jest bardzo solidna i ciężko na wszystko pracuje. Maja Chwalińska również. Wydaje mi się, że naprawdę mamy fajne dziewczyny, a nie mówi się o nich, tyle, ile byłoby potrzeba"

- dodała.

Po zakończeniu kariery Agnieszki Radwańskiej to Magda Linette jest pierwszą rakietą w Polsce.

"Zupełnie się nią nie czuję tak naprawdę, bo w Polsce nie jestem za bardzo traktowana jako pierwsza rakieta. Dalej nie mam żadnych sponsorów, nie widzę żadnego zainteresowania"

- kwituje.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z chuliganów zrobił rugbystów. Podbili Europę! Posłuchajcie legendarnego Zbyszka Rybaka (FILM)

/ Fot. Kamil Tokarski/RC Arka Gdynia

  

- Historia Zbyszka Rybaka to najbardziej niesamowita opowieść o III RP. Niby-państwo we wczesnych latach 90. olało swoją trudną młodzież. Skazało ją na patologię, używało do szemranych interesów. I oto najgroźniejszy z ówczesnych kibiców-chuliganów zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak. Najpierw wyznacza zasady honorowe tego świata, potem tworzy z nich drużynę rugby. I oto charakterni ludzie skazani na upadek, podnoszą się i wygrywają – tak o historii Zbyszka Rybaka opowiada Piotr Lisiewicz, który legendarnego chuligana i rugbystę zaprosił do „Wywiadu z chuliganem”. Całą rozmowę obejrzą Państwo poniżej (FILM)

- Myślę, że mamy w społeczeństwie ogólny kryzys męskości. Rugbyści są tego zaprzeczeniem. To faceci twardzi tak na boisku, jak i w życiu

– tak o chłopakach grających w drużynie Arki Gdynia mówił niedawno ich kapelan, ksiądz Tyberiusz Kroplewski.

Zbyszek Rybak w „Wywiadzie z chuliganem” bez autocenzury opowiada o największych chuligańskich bitwach lat 90. Wspomina m. in. wyjazd do Paryża na mecz Francja-Polska z 1995 roku:

- Akcja „Bagietka” to był mój pomysł. Kupiliśmy długie bagietki francuskie, a mieliśmy ze sobą pręty zbrojeniowe, które powkładaliśmy w te bagietki. Chrupaliśmy sobie te bagietki, kiedy nawinęło się kilkudziesięciu nieszczęśników z Paris Saint Germain, którzy postanowili nas zaatakować. No to poczęstowaliśmy ich tymi bagietkami. Po pierwszym uderzeniu bułka odpadała i na głowie lądował pręt.

Jak życie chłopaków z Gdyni zmieniło rugby?

- Sport nauczył mnie wiele pokory. Rugby jest tak ciężką dyscypliną, więc jak ciężko trenujesz, to nie masz potem pomysłów, żeby robić coś głupiego. Można powiedzieć, że rugby mnie wyedukowało

– mówi Zbigniew Rybak. A potem „zaraza” rozpoczęta od legendy Rybaka rozlała się po Polsce i  wielu drużynach rugby zmieniła życie setek młodych ludzi, którzy od dzieciństwa wychowywali się w trudnych rodzinach.

Jak podkreśla Lisiewicz, ta niesamowita historia pokazuje, czym III RP różniła się od Polski przedwojennej:

- Szkoły pełne zdziczałych chłopaków, którzy jako dumni weterani wojny polsko-bolszewickiej kładli pistolet na ławce w gimnazjum – taką rzeczywistość 1920 r. opisał przecież Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. W internacie tłukli po ścianach butelki, a gdy wychowawczyni prosiła, by nie robili tego po północy, odpowiadali „Kto bił bolszewika, teraz może tłuc butelki”.

Jak zareagowało przedwojenne państwo?

– Ono miało elity, mądre i patriotyczne. I walka o to, żeby ocalić tę młodzież była jej troską. II RP zawadiakom odpuszczała w gimnazjum, a potem brała ich do szkół oficerskich, co było marzeniem i dumą każdego z nich. Odwagi nie musiała ich uczyć, ale wpajała im honor, dyscyplinę, szacunek dla kobiet. W efekcie Polska z tych dzikich chłopców zrobiła najlepszych kawalerzystów na świecie

– stwierdza Lisiewicz.

A III RP? – Miała trudną młodzież gdzieś. Mam wrażenie, że scenariusz, by setki tysięcy chłopaków żyły w patologii, był jej władcom na rękę. Dlatego legenda Zbyszka Rybaka jest piękną historią. W  III RP mamy cholernie mało pięknych legend. I trzeba koniecznie poznać tę – mówi Lisiewicz.

Całą rozmowę Piotra Lisiewicza ze Zbyszkiem Rybakiem obejrzą Państwo poniżej:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl