"Był człowiekiem niepodległej Polski". Wspomnienia o premierze Janie Olszewskim WIDEO

premier Jan Olszewski / By Paweł Zienowicz Sp5uhe - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3130565

  

- Jan Olszewski był nie tylko premierem pierwszego niekomunistycznego rządu, ale zarazem człowiekiem, którego można uznać za symbol cywilnego, niezłomnego oporu przeciwko władzy komunistycznej - powiedział prezes IPN Jarosław Szarek podczas zorganizowanego w Instytucie Pamięci Narodowej wieczoru wspomnień o zmarłym w ubiegłym tygodniu premierze polskiego rządu. Z kolei minister Antoni Macierewicz podkreślił: "nie był ideologiem, nie był człowiekiem naiwnym (...) umiał twardo negocjować, wiedział co to jest kompromis, ale wiedział też, że jest różnica między kompromisem, a kapitulacją".

Wieczór poświęcony wspomnieniom o premierze Janie Olszewskim, który odbył się w Centrum Edukacyjnym IPN "Przystanek Historia", prowadził prof. Włodzimierz Suleja, a uczestniczyli - prezes IPN Jarosław Szarek, były minister obrony Antoni Macierewicz, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski oraz dziennikarz Piotr Semka.

Szarek ocenił, że Jan Olszewski był nie tylko premierem pierwszego niekomunistycznego rządu, ale zarazem człowiekiem, którego można uznać za "symbol cywilnego, niezłomnego oporu przeciwko władzy komunistycznej".

- Był to człowiek niepodległej Polski, służył tej sprawie niepodległej Polski nawet w tych czasach, gdy zdecydowana większość w ogóle nie myślała o tym, że niepodległa Polska może jeszcze za ich życia wrócić

 - podkreślił szef IPN.

Zaznaczył, że Jan Olszewski był człowiekiem "uczciwym i prawym". Jak mówił, rząd Olszewskiego został obalony - 4 czerwca 1992 r., dlatego, bo były premier "nie chciał budowy niepodległej Polski na powiązaniu z systemem komunistycznym".

- Jakże inna byłaby Polska, jakże w innym miejscu bylibyśmy, gdyby ta misja jego w 1992 r. nie była tak brutalnie przerwana

 - dodał.

W ocenie Naimskiego, Jan Olszewski był "niezwykle twardym człowiekiem, który miał jednoznaczne poglądy, a którego celem była niepodległa Polska". Dodał, że pierwszy niekomunistyczny premier był równocześnie człowiekiem "praktycznym, starającym się wykorzystywać wszystkie możliwości, które były w danej chwili i w danej sytuacji dostępne dla przybliżania tego celu". Jak mówił, połączenie tych dwóch cech prowadziło do tego, że był "spiritus movens bardzo wielu, jeżeli nie większości aktywności, które były podejmowane publicznie, a czasem niepublicznie, w oporze bezpośrednim wobec władzy komunistycznej".

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej premier Olszewski, jako "punkt odniesienia dla tych wszystkich, dla których Polska niepodległa jest celem, jest ważna nie odszedł, on pozostanie i będzie wzorem w dalszym ciągu, jak był za swojego życia". Podkreślił, że był to człowiek, który "przenosił do naszych czasów, naszego pokolenia wzorce, mit pokolenia poprzedniego; był łącznikiem miedzy pokoleniami".

- Tacy ludzie zdarzają się nieczęsto, a on takim był

 - dodał Naimski.

Antoni Macierewicz powiedział, że Olszewski "działał na rzecz budowy niepodległej Polski, był twórcą polskiej formacji niepodległościowej po 1956 r., był człowiekiem, który nie tylko stworzył program niepodległościowy (...), dobrał ludzi, którzy mogliby go realizować, ale i w krótkim okresie bycia premierem, pierwszego rządu pochodzącego z wolnych wyborów, zaczął ten program budować - od spraw społecznych, przez geopolitykę, gospodarkę, skończywszy na problematyce ideowej i kształtowaniu kadry niepodległej Polski, który by nie była uwarunkowana przez agenturalność".

Zaznaczył, że Jan Olszewski "nie był ideologiem, nie był człowiekiem naiwnym (...) umiał twardo negocjować, wiedział co to jest kompromis, ale wiedział też, że jest różnica między kompromisem, a kapitulacją".

Dlatego, jak mówił Macierewicz, kiedy mu "położono na stole dwie możliwości - rezygnację z lustracji i rezygnację z zablokowania baz rosyjskich z jednej strony, a możliwość kontynuowania urzędu premierowskiego, ale za cenę rezygnacji z fundamentów nieodległości, wybrał oczywiście budowę formacji niepodległościowej poza rządem i ją zbudował i dał jej życie, dał jej program i dał jej perspektywę objęcia władzy w przyszłości".

Jan Olszewski zmarł 7 lutego w wieku 88 lat. Był premierem w latach 1991-1992, obrońcą opozycjonistów w procesach politycznych w okresie PRL, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jan Olszewski nie żyje. W ostatnich chwilach był przy nim Antoni Macierewicz


Jan Olszewski nie żyje. W ostatnich chwilach był przy nim Antoni Macierewicz

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na Macronie nie zostawiono suchej nitki, a może być jeszcze gorzej. Kim są "ultra żółci"?

Zdjęcie ilustracyjne / By Thomon - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=76507318

  

Media i politycy mówią o fiasku polityki rządu i nieadekwatnych działaniach policji po sobotnich zamieszkach i aktach wandalizmu, do których doszło w Paryżu podczas marszu "żółtych kamizelek". Część komentatorów zwraca uwagę] na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

Zniszczenia, podpalenia i obrabowanie około stu placówek handlowych na Polach Elizejskich przy okazji 18. sobotniej manifestacji „żółtych kamizelek” uznane zostały przez komentatorów za „fiasko taktyki politycznej i taktyki policyjnej” władz.

Zgodnie z przewidywaniami mediów i polityków usunięto ze stanowiska prefekta policji paryskiej. Jego miejsce zajmie prefekt regionu Nowej Akwitanii.

Wkrótce po ogłoszeniu tych decyzji przez premiera były deputowany Philippe Goujon, specjalista od spraw bezpieczeństwa wewnętrznego w partii Republikanie stwierdził, że rząd „nie ma naprawdę nowej strategii” zapewnienia porządku publicznego.

W wypowiedzi dla radia „France Info” za przemoc podczas manifestacji „żółtych kamizelek” prawicowy polityk obwinił „niezdecydowaną i niewyraźną politykę rządu”. Doprowadziło to do tego, że - jak mówił - "cotygodniowe zgromadzenia to już nie manifestacje, ale partyzantka miejska”.

Goujon wezwał do zmobilizowania wojska „nie w celu utrzymywania porządku, ale do ochrony budynków państwowych”, co odciąży policję. „Żółte kamizelki” i chuligani biorący udział w manifestacjach próbowali już dostać się do Pałacu Elizejskiego.

Komentator prywatnej telewizji BFMTV Laurent Neumann ocenił dotychczasowe postępowanie władz wobec manifestantów jako „fiasko”.

- To katastrofa dla (międzynarodowego) wizerunku Francji 

– dodał.

Były redaktor naczelny tygodnika „L’Express” Christophe Barbier uznał, że władze miały nadzieję, iż kres ruchowi „żółtych kamizelek” położy zakończona właśnie, zwołana przez prezydenta Emmanuela Macrona „wielka debata narodowa”, w której Francuzi pokazywać mieli swe bolączki i proponować rozwiązania.

[polecam:https://niezalezna.pl/263473-posiedzenie-kryzysowe-we-francji]

Według komentatora prezydent, nadzwyczaj obecny w tej debacie, przecenia własne siły i „łudził się, że jego spektakl wystarczy, by zagasić pożar 'żółtych kamizelek'”.

Podczas gdy wielu komentatorów i polityków za zniszczenia i odejście od pokojowych manifestacji obarcza odpowiedzialnością lewackich zadymiarzy, inni zwracają uwagę na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

- Wygląda na to, że przemoc to jedyna rzecz, która powoduje, że rząd coś robi

 - powiedział jeden z bardziej znanych przedstawicieli „kamizelek” Eric Drouet.

„Stratami ubocznymi” nazwała zniszczenia na Polach Elizejskich znana aktywistka ruchu „żółtych kamizelek” Sophie Tissier. Oskarżyła prezydenta Macrona o to, że winien jest śmierci niemowląt, gdyż zamyka oddziały położnicze i szpitale.

- Pan Macron jest nieodpowiedzialny, pan Macron jest niekompetentny, zasługuje na więzienie (…), jest w trakcie likwidowania kraju

 – powiedziała. Zarzuciła też mediom, że pokazują wciąż te same sceny przemocy.

[polecam:https://niezalezna.pl/263359-szokujace-sceny-we-francji-paryz-w-ogniu-omal-nie-doszlo-do-tragedii-wideo]

Na portalu „Opinion Internationale” komentator Philippe Monturet zastanawiał się, „czy rząd nie zdecydował się na taktykę polityczną mającą zmarginalizować ten ruch, który jest wyrazem prawdziwych, głębokich problemów, po to, by nie zmieniać polityki gospodarczej i finansowej”.

[polecam:https://niezalezna.pl/263636-francja-przedwyborczy-krajobraz-po-bitwie]

Komentator – podobnie jak wielu polityków i socjologów – przewiduje, że niezależnie od represji ruch „żółtych kamizelek” może długo trwać w różnych formach, gdyż kolejne rządy postrzegane są jako bezsilne i niekompetentne.

- Nie można nie zauważyć rozczarowania polityką. I nie jest to odrzucenie elit, ale odrzucenie braku prawdziwych elit, prawdziwych mężów stanu

 - podkreślił.

- Jeśli nic się nie zmieni, to zakwestionowana będzie nie prawowitość ruchu, ale mandat prezydenta. Przez tych wszystkich, którzy już mają dosyć ustępowania, jak i tych, którzy dosyć mają rabunków

– konkluduje Monturet.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl