13 stycznia prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie zmarł 14 stycznia po południu. Pogrzeb prezydenta Gdańska odbył się 19 stycznia.
 
O sprawie wycieku nagrania informowaliśmy jako pierwsi na łamach portalu niezalezna.pl. Na filmie, który wyciekł do mediów społecznościowych widać też, że jeden z wbiegających na scenę po ataku ochroniarzy... przypadkowo uderzył ciężko rannego polityka w głowę. Film świadczy również o zadziwiającej bezradności ochrony.  


 
Sam film jest kiepskiej jakości – jest to w zasadzie nagrane nagranie, zarejestrowane najprawdopodobniej telefonem komórkowym z ekranu komputera.
Słychać też rozmowę dwóch mężczyzn komentujących to, co widzą na monitorze. Jeden wyraźnie zastrzega:
 
„Dobra, no Andrzejku, ty tam nikomu tego nie wysyłaj dalej”.
- słyszymy na nagraniu. Jeden z nich komentuje też: „Jest krew”.

Wówczas nie było jeszcze wiadomo, skąd wyciekło nagranie. Z naszych ustaleń wynikało, że pomorska policja stanowczo zaprzecza, jakoby nagranie wyciekło z policyjnego komisariatu.  Jednak na filmie wyraźnie widać leżącą na biurku charakterystyczną kopertę oznaczoną symbolem ODN. Nie jest żadną tajemnicą, że system ODN (Obsługi Dokumentów Niejawnych) wykorzystywany jest właśnie przez policję.
 
W prokuraturze zajmującej się sprawą zabójstwa Adamowicza w związku z naszymi doniesieniami o wycieku nagrania uzyskaliśmy zapewnienie, że całą sprawę weryfikują śledczy.

Teraz w sprawie pojawiły się nowe fakty. Jak informuje Radio Gdańsk, prowadzone jest śledztwo w kierunku bezprawnego ujawnienia wizerunku i danych osobowych Stefana W. oraz rozpowszechnienia wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym.

Szczególnie intrygujący jest wątek śledztwa dotyczący właśnie rozpowszechnienia nagrania, o którym pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl. Śledczy badając sprawę wycieku filmu z momentem ataku na prezydenta Gdańska, którym dysponowała stacja TVN ustalili, że policja zabezpieczyła całe nagranie, które następnie, jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl przedostało się do mediów społecznościowych.

„W tej sprawie zarzuty usłyszało dwóch policjantów z Komendy Miejskiej w Gdańsku. Nieoficjalnie wiadomo, że ktoś podczas odtwarzania filmu nagrał monitor komputera i wszystkie ujęcia wrzucił do sieci.
Policjanci zostali już zawieszeni w czynnościach służbowych”.

- informuje radiogdansk.pl

Śledztwo w tej sprawie decyzją prokuratora okręgowego prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gdyni.