W Kielcach budują zespół wokół Honoraty Syncerz

/ Nonander [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

  

Honorata Syncerz, najskuteczniejsza zawodniczka ekstraklasy piłkarek ręcznych, przedłużyła o dwa lata kontrakt z Koroną Handball Kielce. "Stała się prawdziwą liderką, wokół niej chcemy budować zespół na najbliższe lata” – zaznaczył trener Paweł Tetelewski.

Syncerz to jedno z największych objawień tego sezonu. W 15 spotkaniach ekstraklasy zdobyła 115 bramek i przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych. 25-letnia szczypiornistka postanowiła przedłużyć kontrakt z klubem ze stolicy regionu świętokrzyskiego, w którym będzie występować do końca sezonu 2020/21.

"To była dla nas kluczowa decyzja. Z Honoratą rozmawialiśmy już od jakiegoś czasu. Na szczęście udało nam się dojść do porozumienia. Sama zawodniczka chciała zostać w Kielcach, my też byliśmy mocno zdeterminowani. Stała się liderką zespołu. Brak takiej decyzji z naszej strony byłby wielką nieroztropnością"

- nie ukrywał wiceprezes kieleckiego klubu Krzysztof Demko.

Syncerz przyznała, że miała propozycję z innego klubu, ale najważniejsza była ta z Kielc.

"Tutaj się urodziłam, tutaj chcę grać i dalej się rozwijać. Mam nadzieję, że dyspozycję, którą prezentowałam przez ostatnie pół roku, uda mi się utrzymać przez kolejne dwa lata"

– podkreśliła.

Szczypiornistka z dużą skromnością podchodzi do swoich tegorocznych dokonań.

"Nie jestem jedyną zawodniczką w tym zespole, a to, że rzucam najwięcej bramek zawdzięczam koleżankom. To one mi wypracowują pozycje, a ja tylko kończę akcje. Piłka ręczna to sport zespołowy. Sukcesy są naszą wspólną zasługą"

– wspomniała Syncerz.

Nie bez wpływu na jej decyzję miał też zapewne fakt, że kielecka drużyna w porównaniu do poprzedniego sezonu pod wodzą nowego szkoleniowca poczyniła widoczne postępy. W obecnych rozgrywkach Korona wygrała już sześć spotkań, tyle samo co przez cały poprzedni sezon.

"Mamy młody, perspektywiczny zespół. Dziewczyny się rozwijają, ja się rozwijam razem z nimi. Postępy poczyniłyśmy także pod względem mentalnym. Staramy się walczyć z każdym, nawet najsilniejszym przeciwnikiem. Jak będziemy wychodzić na parkiet z myślą, że przegramy, że punkty i tak stracone, to po co w ogóle rozgrywać mecz. Nie zawsze wszystko wychodzi, ale zawsze wierzymy w sukces"

– zapewniła rozgrywająca Korony Handball.

Jej dobrą dyspozycję docenił Leszek Krowicki i powołał ją na styczniowe zgrupowanie kadry narodowej w Kobierzycach.

"To powołanie dodało mi dużo pewności siebie. Każdy sportowiec marzy o tym, żeby grać dla swojego kraju. To na pewno ogromne wyróżnienie, bardzo z tego się cieszę. To tylko mnie jeszcze bardziej mobilizuje do cięższej pracy”

– podkreśliła Syncerz.

W Kielcach nie ukrywają, że w oparciu o takie zawodniczki jak Syncerz budują zespół, który za kilka lat ma powalczyć o coś więcej niż utrzymanie czy środek tabeli ekstraklasy.

"Honorata wyrosła na liderkę naszej drużyny, mam nadzieję, że przez te dwa lata będzie nam się równie dobrze współpracować. Zasłużyła, żeby to od niej rozpoczynać budowę zespołu i powoli to już robimy. Cieszymy się, że zostaje z nami. Już niedługo będziemy rozmawiać z kolejnymi zawodniczkami na temat przedłużenia umów. Myślę, że do końca marca będziemy znać 90 proc. składu na przyszły sezon"

– poinformował Tetelewski.

Syncerz jest wychowanką KSS Kielce, w barwach którego zadebiutowała w ekstraklasie. Później grała w MKS Lublin, z którym trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Polski. Od 2016 r. jest zawodniczką Korony Handball.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Z chuliganów zrobił rugbystów. Podbili Europę! Posłuchajcie legendarnego Zbyszka Rybaka (FILM)

/ Fot. Kamil Tokarski/RC Arka Gdynia

  

- Historia Zbyszka Rybaka to najbardziej niesamowita opowieść o III RP. Niby-państwo we wczesnych latach 90. olało swoją trudną młodzież. Skazało ją na patologię, używało do szemranych interesów. I oto najgroźniejszy z ówczesnych kibiców-chuliganów zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak. Najpierw wyznacza zasady honorowe tego świata, potem tworzy z nich drużynę rugby. I oto charakterni ludzie skazani na upadek, podnoszą się i wygrywają – tak o historii Zbyszka Rybaka opowiada Piotr Lisiewicz, który legendarnego chuligana i rugbystę zaprosił do „Wywiadu z chuliganem”. Całą rozmowę obejrzą Państwo poniżej (FILM)

- Myślę, że mamy w społeczeństwie ogólny kryzys męskości. Rugbyści są tego zaprzeczeniem. To faceci twardzi tak na boisku, jak i w życiu

– tak o chłopakach grających w drużynie Arki Gdynia mówił niedawno ich kapelan, ksiądz Tyberiusz Kroplewski.

Zbyszek Rybak w „Wywiadzie z chuliganem” bez autocenzury opowiada o największych chuligańskich bitwach lat 90. Wspomina m. in. wyjazd do Paryża na mecz Francja-Polska z 1995 roku:

- Akcja „Bagietka” to był mój pomysł. Kupiliśmy długie bagietki francuskie, a mieliśmy ze sobą pręty zbrojeniowe, które powkładaliśmy w te bagietki. Chrupaliśmy sobie te bagietki, kiedy nawinęło się kilkudziesięciu nieszczęśników z Paris Saint Germain, którzy postanowili nas zaatakować. No to poczęstowaliśmy ich tymi bagietkami. Po pierwszym uderzeniu bułka odpadała i na głowie lądował pręt.

Jak życie chłopaków z Gdyni zmieniło rugby?

- Sport nauczył mnie wiele pokory. Rugby jest tak ciężką dyscypliną, więc jak ciężką trenujesz, to nie masz potem pomysłów, żeby robić coś głupiego. Można powiedzieć, że rugby mnie wyedukowało

– mówi Zbigniew Rybak. A potem „zaraza” rozpoczęta od legendy Rybaka rozlała się po Polsce i  wielu drużynach rugby zmieniła życie setek młodych ludzi, którzy od dzieciństwa wychowywali się w trudnych rodzinach.

Jak podkreśla Lisiewicz, ta niesamowita historia pokazuje, czym III RP różniła się od Polski przedwojennej:

- Szkoły pełne zdziczałych chłopaków, którzy jako dumni weterani wojny polsko-bolszewickiej kładli pistolet na ławce w gimnazjum – taką rzeczywistość 1920 r. opisał przecież Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. W internacie tłukli po ścianach butelki, a gdy wychowawczyni prosiła, by nie robili tego po północy, odpowiadali „Kto bił bolszewika, teraz może tłuc butelki”.

Jak zareagowało przedwojenne państwo?

– Ono miało elity, mądre i patriotyczne. I walka o to, żeby ocalić tę młodzież była jej troską. II RP zawadiakom odpuszczała w gimnazjum, a potem brała ich do szkół oficerskich, co było marzeniem i dumą każdego z nich. Odwagi nie musiała ich uczyć, ale wpajała im honor, dyscyplinę, szacunek dla kobiet. W efekcie Polska z tych dzikich chłopców zrobiła najlepszych kawalerzystów na świecie

– stwierdza Lisiewicz.

A III RP? – Miała trudną młodzież gdzieś. Mam wrażenie, że scenariusz, by setki tysięcy chłopaków żyły w patologii, był jej władcom na rękę. Dlatego legenda Zbyszka Rybaka jest piękną historią. W  III RP mamy cholernie mało pięknych legend. I trzeba koniecznie poznać tę – mówi Lisiewicz.

Całą rozmowę Piotra Lisiewicza ze Zbyszkiem Rybakiem obejrzą Państwo poniżej:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl